Tylko u nas: Anna Tarnowska!

2016-08-23
Tylko u nas: Anna Tarnowska!

Sesja Anny Tarnowskiej naprawdę rozłożyła nas na łopatki! Zresztą sami zobaczycie dlaczego, kiedy tylko weźmiecie do ręki wrześniowy numer PLAYBOYA. W serwisie PLAYBOY.PL ekskluzywnie publikujemy natomiast zdjęcia, których nie zobaczycie na papierze! Patrzcie i rozkoszujcie się!

W mediach przedstawiana jest głównie jak dziewczyna Rafała Brzozowskiego, jednak piękna Ania, robi karierą pracując na własne nazwisko. Jest finalistką większości znanych nam konkursów piękności – czy to Miss Polonia, Miss International, czy Miss University – zawsze stawała na podium. Jest też wziętą modelką i występuje w reklamach. Teraz zdecydowała się również na sesję dla nas. – Myślę, że kiedy brałam udział w konkursach piękności, byłam na to jeszcze za młoda – przyznaje Ania. – Teraz jestem dojrzalsza, bardziej świadoma swojej kobiecości.

 


PLAYBOY: Dlaczego sesja jest z końmi?
ANIA: Bo kocham konie! Od dziecka trenowałam jeździectwo, praktycznie całe dzieciństwo spędziłam w stajni. Konie to piękne zwierzęta, nigdy nie widziałam tego typu sesji z nimi, dlatego pomyślałam, że to może być ciekawy pomysł.

 

PLAYBOY: W 2007 r. zajęłaś drugie miejsce w konkursie Miss Polonia. Rok później zostałaś 1. wicemiss Baltic Sea& Scandinavian oraz 2. wicemiss International 2008. W 2009 roku zdobyłaś tytuł 3. wicemiss Intercontinental i w 2010 3. miejsce podczas wyborów Miss University 2010. Miałaś z tego więcej radości, bo zawsze byłaś w czołówce, czy jednak była w tym jakaś frustracja, że zawsze „wice”?
ANIA: Nie widzę powodu do jakiejkolwiek frustracji. Bardziej do szczęścia i satysfakcji, że tak wiele udało mi się osiągnąć. Oczywiście zawsze jest myśl, że mogłoby być lepiej, bo mam sportowego ducha walki, ale wiem, że o takich osiągnięciach marzy każda kandydatka. Poza tym z konkursów nie wyniosłam tylko tytułów i nagród, ale też mnóstwo cudownych wspomnień i przyjaźni, a to jest bezcenne.

 

PLAYBOY: Po tylu konkursach piękności, masz sporo doświadczeń. Jakie rady dałabyś dziewczynom?
ANIA: Myślę, ze najważniejsze jest podejście. Konkurs to nie wakacje. Podczas zgrupowania dziewczyny maja wiele zajęć, sesji zdjęciowych, pokazów, wizyt, prób itp. Na dodatek często są w podróży i sypiają po kilka godzin na dobę, a codziennie trzeba ładnie i świeżo wyglądać, bo cały czas robione są zdjęcia. Dziewczyna, która jedzie z przekonaniem, że będzie miała relaksująca wycieczkę, a później chodzi z fochem na pewno nic nie osiągnie. Podstawa to promienny uśmiech dla każdego i w każdej sytuacji.

 

PLAYBOY: Czy to prawda, że pracowałaś w banku? Masz świadomość, że klienci przy tym twoim promiennym uśmiechu podpisaliby każdą umowę, nawet jej nie czytając?
ANIA: Klienci podpisują ważne umowy zazwyczaj z żonami, więc pochopne decyzje im nie grożą (śmiech). Pracowałam kiedyś w banku i sprzedawałam klientom kredyty oraz produkty inwestycyjne. Nigdy nie starałam się wykorzystywać swojego wyglądu do tego, aby „wcisnąć” klientowi jakiś produkt. Ale muszę przyznać, że czasem uroda ułatwiała kontakt z klientami, którzy byli zdecydowanie milsi dla mnie niż dla kolegów. Z drugiej strony zdarzały się sytuacje, kiedy panowie wychodzili z założenia, że atrakcyjna blondynka nie może być kompetentna w tym zawodzie. Myślę, że udało mi się wyprowadzić ich z błędu.

 

PLAYBOY: Podobno oprócz całej kolekcji tytułów Miss, masz również na koncie sporo różnych sportowych kursów i patentów?
ANIA: Bardzo lubię spędzać aktywnie czas. Ze sportem miałam do czynienia od najwcześniejszych lat. Oprócz koni, były rolki, łyżwy, rowery, windsurfing, a zimą koniecznie snowboard i narty. Kilka lat temu mój chłopak zaraził mnie pasją do sportów wodnych. Zdobyłam więc patent sternika motorowodnego, by pływać skuterami wodnymi i jachtami motorowymi. Zrobiłam też licencję na holowanie narciarza wodnego. Sama też uwielbiam pływać na wakeboardzie.

 

PLAYBOY: Chłopak, o którym wspominasz, to Rafał Brzozowski . Jak się poznaliście? Poderwał cię na muzykę?
ANIA: Poznaliśmy się przez wspólnych znajomych. Dopiero oni powiedzieli mi kim jest. Oczywiście piosenki znałam, ale nie kojarzyłam wykonawcy. On też nic mnie nie wiedział. I chyba tak lepiej, bo gdy poznaliśmy się, żadne z nas nie miało „przylepionej łatki”. Na pewno nie poderwał mnie na muzykę, choć szybko okazało się, że mamy taki sam gust muzyczny i słuchamy tych samych przebojów.

 

PLAYBOY: Plotkarskie portale często o was piszą. Jaką największą bzdurę na swój temat czytałaś?
ANIA: Było tego sporo. Jedna z kolorowych gazet wkleiła obok Rafała zdjęcie innej Anny Tarnowskiej – tancerki z You Can Dance. Raz dowiedziałam się o swojej rzekomej ciąży. Napisali nawet, że czuję się świetnie! A ile razy mieliśmy się ponoć rozstawać, to już nie zliczę.

 

PLAYBOY: Czy któraś z piosenek Rafała, była skomponowana specjalnie dla ciebie?
ANIA: Większość wykonywanych przez Rafała utworów nie jest jego autorstwa. Jest jednak kilka takich, które nie zostały opublikowane, a powstały pod wpływem naszych wspólnych przeżyć. Może któryś z nich stanie się kiedyś popularny.

 

Zobacz też Annę Tarnowską jako naszą Dziewczynę z Instagrama:

 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska