Seksualny coach – najbardziej niedorzeczny zawód na świecie?

2017-05-02
Seksualny coach – najbardziej niedorzeczny zawód na świecie?

Metody pracy pewnego amerykańskiego coacha są, trzeba przyznać, dość odważne i niecodzienne…

W ostatnich latach mamy do czynienia z prawdziwym rozkwitem mody na coaching i rozwój osobisty. O ile w tym biznesie zapewne nie brakuje ludzi z solidnym przygotowaniem merytorycznym, którzy umieją sprzedać swoją wiedzę w skuteczny sposób, to w wielu przypadkach mamy do czynienia z krzykliwymi szarlatanami, którzy za odpowiednią kwotę będą do znudzenia powtarzać swoim klientom wyświechtane frazesy, że ci mogą osiągnąć wszystko, jeśli tylko obudzą w sobie wewnętrznego olbrzyma i wyjdą ze swojej strefy komfortu. I prawdę mówiąc mamy naprawdę spore wątpliwości, do której z tych grup zaliczyć bohatera niniejszego tekstu.

 

 

W Nowym Jorku mieszka bowiem niejaki Kenneth Play, który przedstawia się jako coach seksualny. Nie jest to typowy terapeuta, do którego można przyjść i opowiedzieć o swoich problemach w sypialni – gość przygląda się bowiem wszystkiemu z bliska. I to dosłownie – Kenneth za kwotę niecałego tysiąca dolarów przychodzi do domu swojego klienta, ogląda go gdy ten uprawia seks, a następnie udziela porad dotyczących kwestii technicznych oraz osobiście je demonstruje – oczywiście nie na partnerce klienta, a na swojej, hm, asystentce. Tak, dobrze widzicie – ludzie płacą facetowi, aby ten oglądał ich podczas seksu. Kenneth jednak całkiem zgrabnie tłumaczy, dlaczego to dobry pomysł:

 

„Większość ludzi swoją wiedzę na temat seksu czerpie z filmów pornograficznych, co nie ma większego sensu – to tak, jakby uczyć się jeździć samochodem wzorując się na filmach z serii Szybcy i wściekli. To, co ja oferuję, to coś zbliżonego do lekcji gotowania Marthy Stewart. Każda sesja zaczyna się od rozmowy – dowiaduję się więcej na temat życia intymnego danej pary i tych sfer seksu, które oni chcieliby zgłębić. Następnie przechodzimy do zajęć praktycznych”.

 

Cóż, z jedną kwestią nie sposób się nie zgodzić – filmy pornograficzne nie mają zbyt wiele wspólnego z prawdziwym seksem i wzorowanie się na nich to raczej kiepski pomysł, jeśli chcemy nieco podkręcić temperaturę w sypialni. Czy jednak korzystanie z usług tego typu fachowców jest dobrą alternatywą? Najlepiej niech każdy sam odpowie sobie na to pytanie.

 

foto: vadimguzhva / iStock

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska