Klnij jak szewc. Dla zdrowia!

2017-06-05
Klnij jak szewc. Dla zdrowia!

Przeklinanie ma zbawienny wpływ na naszą psychikę. Cholernie dobrze jest rzucać mięsem.

To być nie jest najbardziej zaskakująca wiadomość dnia, ale miło jest usłyszeć, że bluzgnięcie jest jak zjedzenie ekologicznego pomidora z kanapką z pełnoziarnistego chleba, bez soli i polepszaczy. Czyli jest dobre dla zdrowia.

 

O co chodzi? Rzucenie ku*wą lub dwiema rozładowuje stres skuteczniej niż trzymanie w sobie całej złości, jak dowodzą naukowcy z Nowej Zelandii. Psychologiczny stres zostaje rozładowany właśnie przez samo brzmienie tego słowa (u Anglosasów to „f*ck”), oswojonego jako zakazane, ale przyswojonego jako oczywiste.

 

Dr Michael Philip napisał w „European Journal of Social Psychology”: „Przeklinanie oczyszcza umysł, ale i ciało. Osoby dające słowny upust złości doświadczają wyraźnie mniejszego poziomu psychicznego bólu i stają się mniej wrażliwe”.

 

Dyskomfort związany z sytuacją, która człowieka stresuje, jest jednocześnie psychiczny i społeczny. Człowiek zestresowany źle się czuje, ale równocześnie jest też związany normami społecznymi, które mówią, że musi się kontrolować. Przeklinanie jest jedną z takich nieakceptowanych norm. Przeklinać nie wolno, bo tak nas uczono. Tymczasem trzymanie w sobie złości, by sprostać społecznej normie, jest gorsze od wyrzucenia z siebie wszystkiego, co oznacza złamanie normy.

 

Czyli tłumacząc na ludzki: lepiej rzucić mięsem narażając się na oburzenie niż udawać grzecznego i być uznanym przez innych za kulturalnego.

 

Co ciekawe, przekleństwa mają też jeszcze jedną moc. Odciągają od tematu stresu. Klnąc przestajemy się skupiać na tym, co nas zezłościło. A zaczynamy na brzmieniu słowa i wypowiadaniu go.

 

Zatem: ku*wijcie ile wlezie, jeśli coś wam spadnie na palec u nogi, a nie udawajcie, że nic was nie boli ze sztucznym uśmiechem na ustach.

 

Foto: iStock

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska