Pokemon na ringu MMA

Pokemon na ringu MMA

Dni mijają, a Pokemony wciąż są wszędzie. Nintendo notuje rekordowe wpływy, na ulicach można spotkać ludzi zachowujących się dziwnie ze swoimi telefonami (i wcale nie chodzi tu o selfie!). Teraz japońskie potworki przenikły do męskiego świata sportu – na ring MMA.

Kiedyś, jakoś w czasie pierwszego życia Pokemonów, wśród dzieciaków popularna była obelga „ty, pokemonie!”. Czyżby wraz z powrotem popularności kieszonkowych potworków wyzwisko powróciło? Żeby się tego dowiedzieć, trzeba by było zasięgnąć informacji u dzieciaków. Być może jednak tak się stało albo zaraz się stanie. Wskazuje na to sytuacja, która miała miejsce na jednym z ringów MMA. Jeden z zawodników ceremonię łapania Pokemona uczynił częścią swojego sportowego show.

 

W zeszłą sobotę zmierzyli się ze sobą dwaj zawodnicy: Michael „Venom” Page i Evangelista „Cyborg” Santos. Tak się złożyło, że ten pierwszy znokautował tego drugiego ciosem w twarz. Cóż, to zdarza się w ringu stosunkowo często. Dotąd nie zdarzyło się za to, żeby zawodnik zamanifestował swoją radość, używając do tego rekwizytów znanych z Pokemonów.

 

 

Zwycięzca walki nie poprzestał na tradycyjnym geście triumfu skierowanym w stronę publiczności. Page postanowił zachować się w stosunku do pokonanego rywala w niezbyt elegancki sposób. Co zrobił? Założył charakterystyczną czapkę i rzucił w jego stronę Pokeballem (czyli nie mniej charakterystyczną „piłeczką”, w którą łapie się Pokemony). Zupłenie jak gdyby chciał włączyć nieszczęsnego Santosa do swojego zbioru. Chodzi oczywiście o kolekcję pokonanych przez Venoma przeciwników.

 

Trochę to śmieszne, trochę upokarzające dla przeciwnika, a trochę straszne. Głównie dlatego, że pokonany Santos wcale nie znalazł się w Pokeballu na stałe. Zawodnik prosto z ringu został przewieziony do szpitala, gdzie okazało się, że ostatni cios Page'a poskutkował pęknięciem czaszki...

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska