Kluby go-go na piłkarskich stadionach?

2017-07-10
Kluby go-go na piłkarskich stadionach?

Czyżby piłka nożna się przejadła i w pokoleniu nowych fanów nie budziła aż takich emocji? Wg nas to bzdura, ale szef włoskiej federacji piłkarskiej ma na ten temat inne zdanie.

Carlo Tavecchio ma 73 lata i jest włoskim odpowiednikiem Zbigniewa Bońka. Polityk twardą ręką zarządza włoskim związkiem piłkarskim.

 

Jego ostatnie oświadczenia budzą zdziwienie, bądź rozbawienie, zależy jak na nie spojrzeć. A może wręcz są wizją przyszłości?

 

Otóż Tavecchio stwierdził, że publiczności na stadionach jest coraz mniej. Nawet na jego podwórku, czyli we Włoszech, gdzie tifosi, fanatyczni zwolennicy calcio (piłki nożnej) są przecież jednymi z najwierniejszych kibiców świata.

 

Pomysł prezesa na rozwiązanie problemu jest prosty: trzeba zamienić stadiony w centra rozrywki. "Stadiony powinny być pełne centrów handlowych, z kinami, sklepami i aptekami. Powinno się też na nich znaleźć miejsce dla klubów ze striptizem" - powiedział Tavecchio.

 

 

 

No cóż, z jednej strony można tę propozycję staruszka potraktować z przymrużeniem oka, ale z drugiej: może coś jest na rzeczy?

 

W końcu stadiony, budowane za miliardy, stoją puste na co dzień. W Polsce PGE Narodowy nie jest wyłącznie świątynią furbolu. Wręcz przeciwnie, liczba piłkarskich wydarzeń na arenie jest mniejsza od wydarzeń innego typu (koncerty, wydarzenia sportowe i pozasportowe). A poza weekendami Narodowy jest miejscem spacerów, czymś w rodzaju parku, co zawdzięcza lokalizacji w centrum miasta.

 

Jeśli słowa Włocha potraktować jako próbę znalezienia recepty na kłopoty, czyli puste stadiony, to wydają się rozsądne. No, chyba że Tavecchio tak to sobie wymyślił, żeby mieć darmowe bilety na pokazy rozebranych dziewczynek.

 

Foto: iStock, Commons.wikimedia.org

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska