Kupiła lokówkę. Myślała, że to wibrator.

2016-07-26
Kupiła lokówkę. Myślała, że to wibrator.

Dramat w życiu Amerykanki!

Psychologowie już dawno udowodnili, że w Internecie dominuje krytyka zamiast pochwał. Szczególnie dotkliwe jest to dla branży hotelowej – turyści częściej obsmarowują hotele, zamiast chwalić i reklamować (zarzut: brak filiżanek do espresso, półka nad łóżkiem utrudniająca czytanie itd). Powód? Jeśli jesteśmy zadowoleni z zakupu lub jakiejś usługi, zazwyczaj nie chce nam się pisać o jej superlatywach. Bardziej w głowie nam ganienie i pisanie o jej wadach. Gdy produkt nie spełnił naszych oczekiwań, wymarzony hotel okazał się podłą norą, a fryzjerka skasowała 150 zł i zrobiła nam na głowie ptasie gniazdo, czujemy misję, by ostrzec potencjalnych następnych klientów. Tak też jest w restauracjach – częściej zwracamy coś do kuchni, bo nam nie smakuje, niż idziemy do kucharza, by mu osobiście podziękować, bo danie było przepyszne.

 

Podobnie zachowała się niejaka Kassie Rachelle. Zakupiła urządzenie do kręcenia loków firmy Revlon. Jednak znalazła dla niego inne zastosowanie, co okazało się dla niej bardzo bolesne. Dziewczyna była przekonana, że kupuje dildo. Po zastosowaniu zgodnie z własnym uznaniem, poskarżyła się na swoim profilu na Facebooku, że nie dość, że urządzenie nie wibruje, to jeszcze poparzyła sobie odbyt. Jej wpis „polubiło" 36 tys. osób, a prawie 40 tys. udostępniło go na swoich kontach – to wszystko w trosce o kolejne kobiety, które mogłyby nie doczytać do czego owy produkt służy.

 

 

[Uwaga klienci! Jestem Kassie Rachelle i ostrzegam: nie kupujcie tego przedmiotu! Próbuję go zwrócić, bo dildo jest za gorące i spaliło mi odbyt! Powtarzam! Nie używajcie tego dildo, bo nie wibruje, a jedynie was poparzy!!!]

 

Firma Revlon nie zabrała głosu w tej sprawie. Czekamy na stosowną odpowiedź. A Kassie Rachelle bardzo współczujemy i życzymy powrotu do zdrowia. / fot główne: kadr z Youtube

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska