Motta miast, o jakich Wam się nawet nie śniło.

Motta miast, o jakich Wam się nawet nie śniło.

Tutaj tytuł możemy spokojnie rozumieć dwojako. Za chwilę poznacie najdziwniejsze slogany jakimi poszczególne miasta starają siebie promować, oraz ogólnie miasta o których istnieniu nigdy nie wiedzieliście i w zasadzie czasami lepiej byłoby sprawę tak pozostawić.

W Polsce moda na hasła promujące miasta to dosyć nowa rzecz. Niedawno większość urzędów miejskich, pewnie w związku z nadmiarem gotówki, ulokowało spore środki w celu wymyślenia sloganów i logotypów. Świadomość ich posiadania cieszy przede wszystkim urzędników, bo zazwyczaj to jedynie oni wiedzą, że takie istnieją, Według badań ponad 50% Polaków nie jest w stanie wymienić choćby pojedynczego sloganu jakim dane miasto stara się reklamować. Patrząc np. na Szczecin i ich „Floating Garden” można spokojnie powiedzieć, że dużo nie tracą. Co ciekawe, władze stolicy województwa zachodnio-pomorskiego na promocje pod tym sztandarem wydały w ciągu ostatnich lat przeszło pół miliona złotych. Spokojnie można przy tej okazji powiedzieć, że ktoś nieźle „popłynął”.

 

W Polsce reklamy miast jeśli już faktycznie śmieszą, to przeważnie w związku ze swoją marnością. Nie raz widzimy coś tak kiepskiego, że aż nas bawi. Dziwny model promocji wybrali sobie niektórzy włodarze, ale może chociaż szwagier brata teściowej stryjecznego wujka, dzięki temu żyje dostatniej. W Katowicach na wymyślaniu motta można się naprawdę dorobić. Miasto nieustannie ewoluuje, zmienia się, nie dziwi zatem fakt, że prawie co rok idzie do boju o turystę z nowym sloganem. Było już "Katowice. Tu się tworzy!", "Katowice. Miasto wielkich wydarzeń", "Katowice. Miasto ogrodów" (jak widać ogrody to częsty motyw przewodni, Olsztyn ma jeszcze “Olsztyn ogrody z natury"). Od kilku lat mamy "Katowice dla odmiany", tak dla odmiany, aby w marazm nie popaść.

 

Moda na hasła, którymi dane miasto mogłoby się szczycić przywędrowała do nas zza oceanu. W Stanach Zjednoczonych właściwie każda, nawet zapadła mieścina, może pochwalić się jakimś sloganem, a jeśli nawet to nie jest dość przekonujące, to chociaż nazwa chwytliwa. Kraj to duży a ludzie tam mieszkający mają inwencje, powstają zatem nierzadko prawdziwe perełki.

 

Co ważne, gdy już coś się przyjmie, nieważne nawet jak groteskowe by było, to się tego trzymają, być może w myśl zasady - niezależnie co mówią, ważne żeby w ogóle mówili. Z największych hitów mamy zatem miedzy innymi miasta o nazwach:

„Happy” (Szczęście) w Teksasie; Boring (Nudy) w Oregonie; No Name (Bez Nazwy) w Kolorado; „Tightwad” (Dusigrosz) w Missouri, czy choćby "Sweet Lips" (Słodkie Usta) w Tennessee. Co do ciekawszych haseł z pośród nieprzebranych tysięcy, możemy zobaczyć w Ameryce następujące: Hico/Teksas “Gdzie każdy jest kimś”; Gravity(Grawitacja)Iowa “Bez grawitacji będzie klapa”; Toronto/Ontario - w największym mieście Kanady przykład jak z Katowic, czyli dostosowujemy się do bieżących wydarzeń „ Nasza drużyna hokejowa jest do bani, a burmistrz pali crack”; w Readlyn/Iowa podobnie “857 przyjaznych ludzi i jeden wredny starzec”.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska