Celebrytki wyznaczają trend: spa dla wagin

2017-03-10
Celebrytki wyznaczają trend: spa dla wagin

Jeśli wydawało ci się, że golenie okolic intymnych to jedyny zabieg kosmetyczny, jaki wykonują kobiety, to mentalnie żyjesz w średniowieczu. Celebrytki ujawniają ostatnio rzeczy, o jakich nie miałeś pojęcia. Coraz więcej kobiet podąża ich śladem.

Kilka dekad temu kobietom wystarczało mydło i ciepła woda. Potem przyszła kolej na stylizację łonowej fryzury, wreszcie depilację okolic bikini, bardziej lub mniej radykalną. Jednak na tym nie koniec, o czym informują kolejne celebrytki. Zabiegi kosmetyczne dedykowane waginom są coraz popularniejsze. I coraz rzadziej trzymane w tajemnicy (co akurat jest wspaniałe).

 

Burzę wywołała aktorka Emma Watson, gwiazda „Harrego Pottera”, a ostatnio „Pięknej i Bestii”. Brytyjska aktorka w jednym z wywiadów (dla Into the Gloss: portalu o kosmetyce) opowiedziała, że włosy łonowe traktuje preparatem „Fur Oil”, który kosztuje ok. 40 dolarów. Zmiękcza nim włosy łonowe, ale także brwi, a „rezultaty są wspaniałe”.

 

Dziennikarze „New York Post” postanowili pogrzebać i okazało się, że trend do publicznego mówienia o kosmetyce waginalnej radykalnie przybiera na sile. Aktorki, piosenkarki i celebrytki otwarcie mówią, jak pielęgnują swoje waginy. Coraz większa jest też oferta takiej pielęgnacji.

 

Kourtney Kardashian opowiadała w programie Conana O'Briena, że stosuje... majonez, by pielęgnować te okolice. Potem okazało się, że był to średniego sortu żart. Ale gdy przyszło do wyjaśnienia sprawy, Kopurtney przyznała, że regularnie chodzi do dermatologa, który przepisuje jej preparaty kolagenowe do pielęgnacji waginy, nie tylko jej zewnętrza, ale także wnętrza.

 

W sukurs Kourtney przyszły potem Khloe i Kim, które opowiedziały o laserowych zabiegach ujędrniających waginy. Dzięki nim stają się one węższe i bardziej sprężyste. Poczciwe kulki do ćwiczenia mięśni Kegla wydają się przy tym zabiegiem bardzo prymitywnym (choć skutecznym).

 

Jak się okazuje sposobów na pielęgnacje jest znacznie więcej. Aktorka Shailene Woodley („Big Little Lies”) stosuje preparaty z witaminą D. Z kolei laureatka Oscara Gwyneth Paltrow wywołała skandal opowiadając najpierw o używaniu kulek, a potem o najgorętszym trendzie, czyli v-steamie (vagina steam). Co to takiego?

 

Mówiąc wprost to rodzaj spa dla wagin. Technika pielęgnacji ma tysiące lat, od najdawniejszych czasów stosują ją Koreanki i Chinki. Polega na masażu, ogrzewaniu i nawilżaniu intymnych miejsc przy użyciu specjalnych maści i ziół. O ile niegdyś działo się to w domowym zaciszu, o tyle teraz powstają specjalne salony, z dedykowanymi v-steamowi pokojami i urządzeniami (przypominają toaletę z podgrzewaniem). Na razie w Hollywood i okolicach, ale możemy spodziewać się, że wkrótce także u nas.

 

Trend pielęgnacji tych miejsc gwałtownie rośnie. Powstają specjalne kosmetyki, salony piękności i poradnie. Donosimy wam o tym z kronikarskiego obowiązku, żebyście wiedzieli w jakim świecie przyszło wam żyć. A z drugiej strony, byście nie byli zaskoczeni, kiedy pewnego dnia zamiast „idę do kosmetyczki” usłyszycie „będę później, mam dziś kolagenowy zabieg na cipkę”.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska