Czyżby odkryto bezpieczną metodę powiększania penisa?

2017-04-01
Czyżby odkryto bezpieczną metodę powiększania penisa?

Wasze skrzynki pocztowe pełne są pewnie spamu o powiększaniu penisa. A odwiedzanie stron dla dorosłych jest katorgą, bo trzeba się przebić przez ogłoszenia o specjalnych pigułkach. To wszystko ściema, na dodatek większości niepotrzebna. Wygląda na to, że może się to zmienić.

Na razie podchodzimy do tematu bardzo ostrożnie. Informujemy tylko, że o nowej nieinwazyjnej i prostej metodzie dodania kilku centymetrów do długości i obwodu informują poważne media w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

 

Jak to ma działać? Dotychczas w celu zwiększenia penisa chirurdzy stosowali kolagen, ten sam którym kobiety ostrzykują usta. Efekt jest taki, że penis jest co prawda większy, ale jest też jak hot-dog, parówka w nienaturalnej bułce.

 

Tymczasem nowojorski lekarz dr Norman Rowe zainspirował się zabiegiem gwiazd, stosowanym m.in. przez Kim Kardashian. Chodzi o „wampirzy facelifting”, czyli ostrzykiwanie twarzy własną krwią. Wygląda to strasznie (Kim wrzucała zdjęcia z zabiegu do sieci), ale podobno działa cuda. Krew używana do zabiegu to w rzeczywistości PRP, czyli krew pozbawiona płytek krwi, gęstsza i skoncentrowana.

 

Dr Rowe postanowił poeksperymentować z metodą i substancją zaczął ostrzykiwać penisy. Efekt okazał się fenomenalny. Nie ma żadnych skutków ubocznych, cała procedura trwa tyle co przerwa obiadowa. Dla porównania: ostrzykiwanie penisów kolagenem trwa kilka godzin, a substancja musi być potem równomiernie rozprowadzona przez specjalistę, co raz się udaje, a innym razem średnio.

 

W żadnym wypadku nie wieszczymy jeszcze rewolucji i nie przewidujemy, że powstało remedium na największy kompleks mężczyzn na świecie (niesłuszny, jak się okazuje w większości przypadków). Po prostu z kronikarskiego obowiązku informujemy, że może jednak wynaleziono coś, co pomoże wielu.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska