Na galapagos z kanapy w Rybniku – podróże w wirtualnej rzeczywistości

2017-04-26
Na galapagos z kanapy w Rybniku – podróże w wirtualnej rzeczywistości

Z Luwru do Nepalu, potem na Islandię i do Londynu. W międzyczasie spacer po warszawskich muzeach i wspólna akcja z Legią Cudzoziemską w Gujanie Francuskiej to plany na majówkę… w towarzystwie wirtualnej rzeczywistości.

Większość ciekawych świata facetów uwielbia podróżować! Ale nie ma co ukrywać – spędzanie każdego urlopu jak globtroter bywa męczące. A czasami potrzebujemy odpocząć. I jeszcze jedno: nie każdy ma czas, żeby lecieć do Paryża za każdym razem, kiedy ma ochotę zobaczyć kilka dzieł sztuki w Luwrze. Z odsieczą przychodzi wirtualna rzeczywistość. Takich przypadków jest coraz więcej. Na dobrą sprawę naprawdę można już zacząć nazywać to turystyką w Virtual Reality. A już niedługo, jeśli będziemy mieli odpowiedni sprzęt podłączony do sieci, będziemy mogli bezpłatnie zwiedzić cały świat.

 

W Polsce każda kulturalna inicjatywa ma stronę WWW, na której coraz częściej znajduje się serwis wirtualnego zwiedzania. Zamek Królewski w Warszawie, Zamek Książ w Wałbrzychu, Gdańska Galeria Guntera Grassa, Auschwitz-Birkenau, Kopalnia Soli w Wieliczce, Muzeum Archeologiczne we Wrocławiu, Muzeum Wsi Kieleckiej, Kalwaria Zebrzydowska, Teatr Wielki Opera Narodowa – to tylko część z wciąż powiększającej się oferty równie atrakcyjnej jak światowe hity: Luwr czy Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku. Istnieją również witryny z trójwymiarową przestrzenią niemalże wszystkich miast: od Bielska-Białej po Londyn.

 

Dla zainteresowanych przekraczaniem wszelkich granic paszportem staje się dynamiczny rozwój technologii VR, czyli wirtualnej rzeczywistości. A specjalne okulary - gogle stają się futurystycznymi wehikułami momentalnie przenoszącymi ludzi do innego świata.

 

To prawdziwy substytut kosztownych, długotrwałych i nierzadko męczących wypraw. Bez względu na pogodę, stan ducha i ciała z pomocą odpowiednich aplikacji można znaleźć się na drugiej półkuli globu. Firma Jaunt tworzy i zamieszcza na platformie cyfrowej turystyczne filmy sferyczne z Islandii, Machu Picchu, czy z akcji Legii Cudzoziemskiej. Filmy w technice 360o można oglądać bez specjalnych okularów, ale użycie gogli nieporównywalnie nasila wrażenia. Próbką których może być demo na rozwijającej się platformie Daydream.

 

Rodzimym najgłośniejszym przykładem podobnej inicjatywy jest projekt Chernobyl VR. Gliwicka firma The Farm 51 połączyła w nim aplikację edukacyjną, wątki filmowe i grę, co w całokształcie tworzy pierwszą w historii interaktywną wycieczkę po zamkniętej strefie w Czarnobylu i Prypeci.

 

Sprzedaż gogli VR, od typowych kompatybilnych ze smartfonem, np. Samsung Gear do bardziej zaawansowanych jak Oculus Rift podłączanych do komputera, jest póki co umiarkowana. To nowość na rynku, z którą potencjalny klient musi się oswoić. Za średnią cenę biletu do kina ułatwia mu to nowe miejsce w Warszawie – VR Project, w którym możliwe jest przeniesienie się w podwodny świat oceanu lub wspinaczka skalna bez asekuracji. - Aplikacja the Blu jest przez nas najczęściej proponowana do tzw. Pakietu Startowego w systemie HTC Vive i robi na klientach duże wrażenie niezależnie od wieku. Chętnie wybierane są także aplikacje, które umożliwiają wirtualną podróż w miejsca "przeniesione" do VR z naszego, realnego świata, np. wycieczka na szczyt Vesper Peak w USA. Myślę, że gdyby Google jeszcze bardziej dopracowało program Google Earth VR, byłaby ona jednym z naszych przebojów – mówi Krzysztof Jóźwiak z VR Project.

 

My wiemy, że żadne gogle nie zastąpią samolotów, hoteli i magii pierwszego dnia w zupełnie nowym miejscu. Ale skoro w wirtualnej rzeczywistości można coraz więcej to niby dlaczego by tego nie spróbować?

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska