Urojona wojna Putina

Urojona wojna Putina

Nasza recenzja książki Michaiła Zygara „Wszyscy ludzie Kremla. Tajne życie dworu Władimira Putina”.

Władimir Putin przez prawie miesiąc nie pojawiał się na ekranach telewizorów. Dopiero 31 sierpnia pokazano, jak usypia tygrysicę syberyjską w rezerwacie na Dalekim Wschodzie. Chodziło o to, żeby założyć tygrysicy specjalną obrożę z nadajnikiem GPS, a potem śledzić jej przemieszczanie się po tajdze. Pokazywana w telewizji scena była imponująca: Putin celuje w tygrysa z broni ze środkiem nasennym, ten pada, Putin podchodzi do obezwładnionego zwierzęcia i nakłada obrożę. Zoolodzy opowiadali później, że wszystko to było inscenizacją: na potrzeby zdjęć wypożyczono z zoo tygrysicę, której nie zamierzano wypuszczać na wolność. Aby zapewnić premierowi (Putin był wówczas premierem – przyp. Red.) bezpieczeństwo, zwierzę nafaszerowano środkami uspokajającymi. Dlatego strzał-zastrzyk Putina okazał się fatalny: przedawkowano i tygrysica umarła. Nie ogłoszono tego publicznie. Na oficjalnej stronie Putina jeszcze długo wisiał baner, który zachęcał do śledzenia „tej tygrysicy”, która jakoby wciąż biegała po tajdze”

 

To historia z tej książki. I spodziewałem się, że ta pozycja wręcz od nich kipi, w końcu tytuł zapowiada się sensacyjnie, a jeszcze wydawca reklamuje pozycję hasłem „Książka, która ujawnia najskrytsze tajemnice Kremla”. I co? Parafrazując skecz o chińskim barze: To tylko „chłyt małketingowy”. Szkoda, bo książka jest o czymś innym. Zresztą sam autor we wprowadzeniu bardzo dobrze ją opisuje: „Kiedy zaczynałem pracę nad tą książką, chciałem, by powstała historia zmian, które zaszły w Rosji w ciągu ostatnich 15 lat.. Jak zmieniał się sposób postrzegania rzeczywistości przez Władimira Putina i jego najbliższe otoczenie. Jak kształtował się jego dzisiejszy światopogląd. Od czego wszystko się zaczęło i do czego nas to zaprowadziło. Ale szybko okazało się, że taka rekonstrukcja nie będzie prosta”. I dalej Michaił Zygar opisuje, jak jego rozmówcy z administracji rządowej, Dumy Państwowej i najbogatsi biznesmeni opowiadali mu swoje wersje wydarzeń, myląc fakty, przekręcając swoje wypowiedzi i tworząc własną historię, która nie miała nic wspólnego z tym co mówili pozostali, a na koniec prosili, by się na nich w książce nie powoływał.

 

- Skoro tak, to czemu, autor dał tytuł Wszyscy ludzie Kremla – zacząłem się zastanawiać. Przecież nie o tym jest ta książka. Wystarczyło spojrzeć na tytuł oryginału i zagadka się rozwiązała. Vladimir Putin's Imaginary War, czyli Wyimaginowana (albo wymyślona, urojona) wojna Putina. I to ma sens, bo jak pisze sam Zygar: „Moja książka to przede wszystkim historia urojonej wojny. Wojny, której nie można zakończyć, bo najpierw trzeba by przyznać, że nigdy jej nie było”.

 

Natomiast my w polskim wydaniu dostajemy urojoną sensację w podtytule, której nie można się pozbyć, bo inaczej książka się nie sprzeda? Jeśli szukacie tanich sensacji na temat Putina, to wiele ich tutaj nie znajdziecie. Macie natomiast solidną pozycję historyczną, o tyle cenną, że pisaną z perspektywy osoby spoza obozu władzy.

 

 

Komentarz od wydawcy:

'Książka, która ujawnia najskrytsze tajemnice Kremla" - to główne hasło promocyjne książki, oczywiście. Nie jest ono natomiast jedynie chwytem marketingowym, który nie ma nic wspólnego z treścią, jak Pan sugeruje w swoim tekście. Tajemnice Kremla, które Zygar ujawnia to m.in. odpowiedzi na pytania dlaczego to właśnie on wygrał w 1999 roku „casting” Jelcyna na następcę, skąd wziął się „putinowski cud gospodarczy”, dzięki któremu społeczeństwo zaczęło się bogacić w tłustych latach dwutysięcznych, czy wreszcie - co się stało, że otwarty na zmiany Putin, jeszcze w 2007 „Człowiek roku” Time’a, stał się groźnym rosyjskim carem, przekonanym, że wie wszystko, a Kreml oblężoną twierdzą oraz, co najistotniejsze: jacy ludzie otaczali go po drodze przez ten cały czas? Myśląc, że odgadują jego zamysły – pisze Zygar - de facto urzeczywistniali własne. Opowieść Zygara jest opowieścią o ludziach, zajętych nieustanną walką o miejsce w głowie Putina, których głównym źródłem potęgi była lub jest zażyłość z prezydentem. Autor miał bardzo trudne zadanie, bo choć rozmawiał z kilkudziesięcioma osobami, niemal każdy przedstawił mu własną wersję historii, która nigdy nie przecinała się z wersjami innych osób i prosił, by się na niego nie powoływać…Wołoszyn i  Pugaczow, Surkow i Miedwiediew, Szuwałow i Iwanow, Wołodin, Szojgu, patriarcha Cyryl, i oczywiście słynni oligarchowie: Chodorkowski, Bieriezowski, Gusinski…  Długo by wymieniać postaci z tego kalejdoskopu..dołączają też do niego osobistości ze świata, od Tony Blaira, w którego początkujący na urzędzie Putin był wpatrzony, przez George’a Busha, którym rozczarował się jak Blairem, Michaiła Saakaszwilego, uważanego w pewnym momencie za głównego wroga, kanclerza Schroedera, Berlusconiego, aż po Baracka Obamę, najbardziej idealistycznego i pokojowo nastawionego prezydenta USA, który stał się symbolem wojny z Rosją oraz Angelę Merkel: wiedząc, że boi się psów, podczas jednego ze spotkań z panią kanclerz Putin nie rozstawał się z czarnym labradorem…

I ujawniona tajemnica najważniejsza, teza wręcz wywrotowa, proszę zwrócić uwagę, Zygar opisuje ją i we wstępnie i w zakończeniu a książka dostarcza bardzo mocnego materiału dowodowego:

 

Książka ta pokazuje, że Putin, jakim go sobie wyobrażamy, nie istnieje. I to wcale nie Putin doprowadził Rosję do obecnego stanu - przez długi czas sprzeciwiał się nawet tym metamorfozom. Ale później się poddał. Bo zrozumiał, że tak jest łatwiej.

            Putin nie uważał, że Rosję ze wszystkich stron otaczają wrogowie. Nie zamierzał zamykać wszystkich niezależnych stacji telewizyjnych. Putin nie chciał poprzeć Wiktora Janukowycza. Nie planował zorganizować w Soczi olimpiady.

            Ludzie z jego otoczenia myśleli, że odgadują jego zamysły - ale de facto urzeczywistniali własne.

            Dzisiejszy obraz Putina - groźnego rosyjskiego cara - wymyślony został za niego i w dużej mierze bez jego udziału: zarówno przez jego świtę, jak i zachodnich partnerów oraz dziennikarzy. Na najbardziej znanym zdjęciu Putin wygląda jak wyniosły władca, prawie jak „wojenny imperator świata”. Ale to nie sam Putin, a jedynie okładka tygodnika „Time”, który uznał go za człowieka 2007 roku.

            Wszyscy wymyśliliśmy sobie własnego Putina. I, prawdopodobnie, to wcale nie ostatni Putin.

 


Pozdrawiam,
Joanna Batorska

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska