Wakacje w winiarni

2017-05-22
Wakacje w winiarni

Jeżeli jesteś miłośnikiem wina lub jeszcze lepiej – chciałbyś się wina nauczyć, pomyśl o wypadzie na urlop do winiarni. I nie oznacza to wcale kąpieli w kadziach i noclegów w piwnicach obok beczek.

Winiarnie oprócz swoich pól uprawnych, hal służących do przetwórstwa owoców w procentowe płyny czy magazynów, oferują również noclegi. A przynajmniej w największych tego typu obiektach w Mołdawii. Wszystko po to, by móc poznawać historię regionu, sposób powstawania napoju bogów i by po powrocie do Polski zaskakiwać znajomością tematu. Bo w każdym z tych przybytków powitają cię wysoko wykwalifikowani sommelierzy. I niech cię nie zmyli ich młodzieńcza aparycja albo strój niczym z Policjantów z Miami, ci ludzie nie dość że stale podnoszą swoje kwalifikacje, potrafią również zarażać pasją do wina swoich gości.

 

Chateau Vartely

Położona 45 kilometrów od Kiszyniowa winiarnia, to jeden z obowiązkowych przystanków na szlaku Win Mołdawii. Ich trzy wille, odpowiadające stylem architekturze i kulturze północy, centrum i południa kraju, mogą pomieścić łącznie 40 gości. Ceny za dobę ze śniadaniem zaczynają się od 200 złotych, ale możesz też wybrać kwaterę VIP-owską, złożoną z dwóch pokoi. W miejscowej restauracji, mieszczącej 260 osób, często odbywają się wesela, komunie i inne podniosłe uroczystości. Ceny posiłków wahają się od 30 do 100 złotych, w zależności od składników, ale na każdy z nich składa się przystawka, danie główne, deser i woda. Do tego wytwarzane na miejscu wina, z cenami od 20 złotych za butelkę.

 

Purcari

Opcja bardziej romantyczna. Jeśli chcesz zabrać swoją kobietę w malownicze pejzaże, Purcari to świetny wybór. Charakterystyczny mikroklimat, który jest łaskawy dla winogron i łagodny dla turystów, Purcari zawdzięcza bliskiemu sąsiedztwu Dniestru i Morza Czarnego. Dla gości przygotowano 8 pokoi. Tu również odbywają się ważne uroczystości i rodzinne przyjęcia. Jeżeli znudzą się wam romantyczne spacery wokół winiarni, możecie popływać łódką po okolicznych akwenach lub wypuścić się dalej na rowerach. Oczywiście żelaznym punktem pobytu jest zwiedzanie piwnic założonych już w 1827 roku, które w swych zbiorach kryją takie perły, jak kolekcja królowej Elżbiety II oraz setki innych rarytasów. Ceny porównywalne są do tych z Vartely. Od Kiszyniowa Purcari dzieli około 110 kilometrów, ale masz wrażenie, że wylądowałeś w innym świecie – spokojniejszym, beztroskim, malowniczym.

 

Castel Mimi

Najbardziej hipsterskie miejsce winiarskiej Mołdawii, mimo że zlokalizowane w zamku. Otoczona wysokim i szczelnym murem posiadłość budzi wśród lokalnej ludności zazdrość i zawiść, ale co zamożniejsi Mołdawianie ustawiają się w długich kolejkach do zorganizowania tam wesela czy imprezy urodzinowej. Szklany pawilon rośliny labirynt, plac z fontannami i dziedziniec zamkowy są do dyspozycji gości, którzy nie zapomną eventu w tak epickim miejscu. Ceny eventów ustalane są indywidualnie. Ceny noclegów otrzymasz pisząc maila na adres rezervari@castelmimi.md, gdyż możesz akurat trafić lub wynegocjować indywidualne bonusy. Wycieczki po zamku oraz degustacja najlepszych win Castel Mimi to w wersji najbardziej ekskluzywnej równowartość 180 złotych, co zapewni ci 5-6 pereł z ich piwnic oraz przystawki dobrane do trunków. Do zamku jego założyciela Constantine'a Mimi dotrzesz autem z Kiszyniowa w niecałą godzinę.

 

Cricova

Miejsce, które właściwie powinno znaleźć się na pierwszym miejscu w zestawieniu, ale nie oferuje niestety kwater na terenie winiarni. Jednak mieszkając w jednej z powyższych, koniecznie zajedź do konkurencji. Choć to słowo kojarzone z rywalizacją nie bardzo pasuje do nastawienia właścicieli tych wszystkich przybytków. Zrzeszeni pod szyldem Wina Mołdawii wspólnie dbają o promocję skarbów narodowych, wytworzonych z owoców. Cricova dodatkowo w swych przepastnych piwnicach skrywa chyba największe kosztowności. To kolekcje najważniejszych osób na świecie. Swoją półkę z butelkami mają tu między innymi królowa Elżbieta II, Barrack Obama, Władimir Putin, a także Donald Tusk (jego kolekcja jest czterokrotnie mniejsza niż ta rosyjskiego prezydenta). Po korytarzach Crocovej poruszamy się elektrycznymi meleksami lub...własnymi autami – jeśli nie ma miejsca w tych pierwszych. 120 kilometrów podziemnych labiryntów ma własną sygnalizację świetlną oraz ulice z branżowymi nazwami. Najgłębsze punkty podziemi sięgają do 80 metrów pod poziom gruntu, a chyba najciekawszą alejką jest siedmiokilometrowy skład wina musującego. Wytwarzane na miejscu bąble powstają taką samą metodą, jak te w Szampanii.

 

Do Mołdawii najprościej dostać się drogą lotniczą. Bilety w obie strony dla jednej osoby to koszt zaczynający się od 500 złotych. Ceny wyżywienia i produktów użytku codziennego to wydatki często niższe niż w naszym kraju. Możesz więc za rozsądne pieniądze stać się ekspertem od szczepów francuskich (które królują w Mołdawii) i oryginalnych mołdawskich. Do tego jeżeli zaczniesz wariować od nadmiaru spokoju, braku pośpiechu czy ludzkiej życzliwości, zawsze możesz uruchomić internet, który jest jednym z najlepszych jakościowo w Europie – zasięg jest dosłownie wszędzie.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska