Serwis randkowy dla bogaczy. Wpisowe kosztuje nawet 300 tys. dolarów

2017-06-27
Serwis randkowy dla bogaczy. Wpisowe kosztuje nawet 300 tys. dolarów

Czy bogaci korzystają z Tindera? Zdarza się. Ale mają też swoje sposoby na podrywanie online. Droższe sposoby.

Już jakiś czas temu donosiliśmy wam o istnieniu Tinder Select, czyli specjalnej strefy premium na Tinderze. Takiej dla wybrańców, zwłaszcza tych bogatych. Tym razem będzie nie o tym, a o konkurencyjnym pomyśle.

 

Nazywa się SEI Club i z wyglądu trochę trąci myszką. To trochę dziwi, ale z drugiej strony... elita nie musi szpanować. A możecie być pewni, że tylko elita jest w stanie przejść rygorystyczny proces rekrutacji do klubu (pomyślnie przechodzi ją tylko 35 proc. chętnych) i uiścić odpowiednią opłatę. Ta zaś jest różna i zależy od człowieka. Według oficjalnych informacji waha się między 1200, a 300 000 dolarów.

 

Jak wygląda taka rekrutacja? Nie wystarczy zarejestrować się na jakiejś stronie przez internet. Żeby zostać członkiem klubu musisz spotkać się z zespołem konsultantów, którzy zadając ci szczegółowe pytania dowiedzą się kim jesteś, na co się stać i stworzą twój profil psychologiczny, na którego podstawie będą ewentualnie umawiać cię z innymi członkami klubu. 

 

Właściciele klubu pilnują prywatności jego członków, ale jednocześnie gdy członek klubu postanawia spotkać się z innym - zostaje bardzo dobrze poinformowany. Na przykład: dość dokładnie wie, czym jego randka zajmuje się na co dzień, ale nazwę firmy, w której pracuje może poznać dopiero podczas spotkania, z ust samego zainteresowanego. 

 

Bądźmy szczerzy, z zewnątrz SUI Club prezentuje się dość nudno i bardziej przypomina Klub Samotnych Serc niż naszego oswojonego Tindera. Nie bardzo wierzymy jednak, że w środku też jest nudno. Pamiętajcie, ci ludzie są w stanie zapłacić za członkostwo do 300 tys. dolarów. A więc czy coś ich ogranicza?

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska