Rock is dead?

2017-07-19
Rock is dead?

Na największym muzycznym rynku świata, czyli w Stanach Zjednoczonych, zaszła bolesna (dla niektórych) zmiana. Muzyka rockowa została zdetronizowana po 25. latach i utraciła prymat najpopularniejszego gatunku.

„Rock is Dead” – wykrzykiwał Marilyn Manson w swoim hicie z 1998 roku (piosenka znalazła się także na sountracku do „Matrixa”). Potem okazało się, że to bzdury, bo rock zaczął mieć się znowu doskonale, za sprawą zarówno starych gwiazd, jak nowych maniaków gitary, w stylu Jacka White'a. Chwilowy kryzys końca lat 90. XX wieku – eksplozja elektroniki – tylko rocka wzmocnił, zamiast pogrążyć.

 

Tym razem jednak sprawa wygląda poważniej. Jak donosi miesięcznik „Forbes”, powołując się na dane Nielsen Soundscan, rock stracił miejsce numer 1 na liście najpopularniejszych gatunków muzycznych w Stanach Zjednoczonych. A był na tym pierwszym miejscu równo przez 25 lat, zatem coś jest na rzeczy.

 

Gatunkiem, który rocka zdetronizował, jest oczywiście hip-hop i R&B. Muzyka z tego gatunku, kupowana przez ludzi w różnej formie (streaming, płyty CD, winyle, forma elektroniczna), stanowi 25,1 proc. rynku. Na rocka, który spadł na 2. miejsce, przypada już tylko 23 proc.

 

Potwierdza się także teza, że rocka słuchają starsi, a hip-hopu/R&B młodsi. Bo jeśli wziąć „tradycyjne” kanały sprzedaży, czyli płyty, to rock ma 40 proc. rynku. Z kolei jeśli przyjrzeć się tylko „nowoczesnemu” sposobowi dystrybucji muzyki – streamingowi – króluje hip-hop/R&B, który to gatunek ma 29 proc. rynku. Tyle tylko, że „tradycyjna” sprzedaż się zwija, a „nowoczesna” rośnie.

 

Komentarza nie zamierzamy tym razem umieszczać, ponieważ powyższe fanów rocka zasmuca, a fanów hip-hopu/R&B cieszy.

 

Foto: Commons.wikimedia.org

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska