„Uncharted: Zaginione dziedzictwo” – graliśmy!

„Uncharted: Zaginione dziedzictwo” – graliśmy!

Chociaż do premiery najnowszej odsłony serii Uncharted pozostał jeszcze niemal miesiąc, to mieliśmy już okazję spędzić kilkadziesiąt minut z Chloe i Nadine. Możemy powiedzieć, że jest na co czekać!

Seria Uncharted to jedna z najlepszych rzeczy, jakie spotkały PlayStation. Z historią poszukiwacza skarbów Nathana Drake’a, stworzoną przez studio Naughty Dog powinien zapoznać się każdy posiadacz konsoli od Sony. Drake pojawił się w czterech częściach Uncharted – ostatnia z nich z podtytułem Kres złodzieja, pozwala wreszcie bohaterowi odejść na zasłużoną emeryturę. Nie oznacza to na szczęście, że cały cykl również idzie w odstawkę.

 

 

Naughty Dog stworzyło bowiem samodzielny dodatek Zaginione dziedzictwo, który pozwala jeszcze raz przenieść się do świata Uncharted. Jego premiera została zaplanowana na 23 sierpnia 2017 roku, ale my mieliśmy już okazję trochę ograć ten tytuł. I tak jak wspomnieliśmy we wstępie, warto na niego czekać.

 

Dla niektórych na pewno zaskoczeniem będzie fakt, że tym razem nie kierujemy poczynaniami Nathana Drake’a. Protagonistką w tej serii jest Chloe Frazer, z którą gracze mieli już okazję się zapoznać przy okazji drugiej i trzeciej części Uncharted. Jeśli chodzi o samą mechanikę rozgrywki, to zmiana bohatera nie wpływa na nią w żaden sposób – Chloe wspina się, skacze po skalnych półkach, używa kotwiczki na lince i strzela dokładnie tak samo, jak Nate. Pod względem grafiki i gameplayu to to samo, doskonale nam znane, Uncharted 4.

 

Czy zatem nowa historia i główna bohaterka to jedyne zmiany względem Kresu złodzieja, których doświadczymy? Na podstawie kilkudziesięciu minut spędzonych na grze możemy powiedzieć, że na szczęście nie. W poprzednich odsłonach Uncharted mieliśmy do czynienia z dość liniowym systemem rozgrywki. Gra (na szczęście nie zawsze w nachalny sposób) prowadziła gracza za rękę i ten właśnie aspekt postanowiono nieco zmienić. Nie oznacza to, że Zaginione dziedzictwo stało się sandboxem – może jedynie w skali mikro.

 

 

W udostępnionym podczas wydarzenia fragmencie rozgrywki Chloe oraz Nadine Ross (kolejna znana z poprzedniej części twarz) znajdują się w Indiach, a konkretnie w Ghatach Zachodnich. Gra w tym rozdziale nie jest liniowa – gracz ma do dyspozycji mapę terenu (niezbyt wielkiego, dodajmy), na którym rozsiane są różne niespodzianki. Warunkiem przejścia do następnego etapu jest odnalezienie konkretnych przedmiotów. Niektóre z nich zdobywamy po rozwiązaniu typowych dla serii zagadek, inne natomiast są strzeżone przez wrogie oddziały wojskowe i ich zdobycie może być poprzedzone strzelaniną. Może, ale nie musi – najnowsza odsłona Uncharted stawia na skradanie się, więc jeśli gracz woli załatwiać sprawy po cichu, jak najbardziej jest to możliwe. Jeśli z kolei preferuje rozwiązania siłowe – proszę bardzo, tak też można.

 

 

Z udostępnionego fragmentu rozgrywki trudno powiedzieć cokolwiek o fabule – wiemy tyle, że Chloe i Nadine szukają starego, indyjskiego skarbu, na którego chrapkę ma także niejaki Asav, czyli nasz główny antagonista.

 

Twórcy zapowiadają, że Zaginione dziedzictwo to około dziesięć godzin rozgrywki i aby móc się nim cieszyć, nie musimy posiadać Uncharted 4. Trudno nam jednak sobie wyobrazić, żeby ktoś miał zacząć swoją przygodę z tym cyklem od samego dodatku. Podsumowując – gra ma w sobie wszystko to, co uwielbialiśmy w Kresie złodzieja, jednak obiecuje nieco większą swobodę działań. Nie możemy się doczekać premiery!

 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska