Dziwy igrzysk

Dziwy igrzysk

Igrzyska zbliżają się do nas wielkimi krokami. Brazylijczycy na myśl ile kasy zostało im podebrane na organizację tego festynu, już nie mogą się doczekać aby rozpalić na drogach pierwsze “znicze”. My spróbujemy rozpalić waszą wyobraźnię, prezentując trochę niecodziennych, mniej znanych, faktów związanych z dotychczasowymi IO.

Igrzyska olimpijskie w nowożytnej historii, mogliśmy już kilka krotnie podziwiać. Impreza to zacna, i nawet rządy krajów gdzie korupcja jest podstawowym elementem życia, nie są wstanie doszczętnie zniszczyć jej imagu. Początki nie były jednak łatwe. Na wznowionych, po blisko 1500 letniej przerwie, zawodach - w 1896 roku, wystartowało zaledwie 14 reprezentacji krajowych. Były to: Australia; Austria; Bułgaria; Chile; Dania; Francja; Grecja; Stany Zjednoczone; Szwajcaria; Szwecja; Węgry; Wielka Brytania i Włochy. W sumie wystartowało 28 zawodników, których na obecne warunki można by chyba najbardziej przyrównać do wieloboistów, bowiem startowali w dyscyplinach od strzelectwa, po lekka atletykę, na podnoszeniu ciężarów kończąc. W Rio zobaczymy 206 państw i ponad 17 tysięcy uczestników, jak widać impreza odrobinę się rozrosła. Najbardziej utytułowanym zawodnikiem IO z 1896 roku został Niemiec Carl Schuhmann, zdobywca 4 złotych medali.

 

Pojęcie “złoty medal” jest tu jednak odrobinę mylące, bowiem na pierwszych nowożytnych igrzyskach, partycypujących faktycznie dekorowano jedynie srebrnymi medalami i gałązkami oliwnymi za zajęcie pierwszego miejsca. Drudzy w kolejności dostawali brąz, natomiast trzeci musieli się obejść smakiem. Na kolejnych Igrzyskach we Francji w ogóle uznano medale za kiepską dekorację dla triumfatorów, dlatego postanowiono im dawać obrazy w dowód uznania. Trzeba oddać, że jakaś logika w tym była, sportowiec na tle obrazu na pewno wyróżnia się bardziej.

 

Reprezentacje narodowe, pierwszych kilku zawodów, nie były rozumiane tak jak ma to miejsce teraz. Jeśli jakaś drużyna zmagała się np. z kontuzjami, i jakiś atleta nie mógł startować, dokooptowywano w jego miejsce często kogoś z lokalnych kibiców. Na tej zasadzie, prawdopodobnie najmłodszym uczestnikiem w historii IO był 10-letni francuski chłopiec, który “pomagał” Holenderskiej ekipie wioślarzy w 1900 roku. Czemu Holendrzy postawili na takiego młodzika? Igrzyska z przed ponad wieku nie cieszyły się takim zainteresowaniem ja te obecne, zatem z trybun brano akurat te osoby które nadawały się do uczestnictwa. W Rio wyprzedano już prawie wszystkie z 7,5 miliona przygotowanych biletów, czyli dziś możliwości wyboru byłyby trochę szersze.

 

Początkowo jednak sportowcy mieli odrobinę łatwiej jeśli chodzi o rywalizację, bowiem tak powszechne obecnie “szprycowanie się”, było aż do 1968 roku całkiem legalnie dozwolone.  Pierwszym “dopingowiczem” współczesnych nam czasów został, we wspomnianym roku na Igrzyskach w Meksyku, Szwed Hans-Gunnar Lijenwall, który przed występem w pięcioboju, w niedozwolony sposób wspomógł się… kilkoma piwami.

 

Myli się jednak ten kto myśli, że oszukiwanie podczas Igrzysk nie było znane, bądź karane, przed 1968 i Meksykiem. Jedna z głośniejszych, pierwszych afer na IO, było wykluczenie z zawodów w St. Louis w 1904 roku, amerykańskiego maratończyka Freda Lorza. Lorz aby wypaść jak najlepiej przed własną widownią, wspomógł się pomocą koni, dokładnie tych mechanicznych, podczas swojego startu. Jak donosiły wówczas gazety, po przebiegnięciu kilku km zakradł się on do postawionego przy trasie samochodu, który przewiózł go aż do mniej więcej 37 kilometra trasy. Lorz wysiadł wtedy przed prowadzącym, również Amerykaninem Thomasem Hicksem,  i ukończył bieg pierwszy mijając metę.

 

Dopiero po protestach ekipy Hicksa, jego rywala zdyskwalifikowano. Gwoli sprawiedliwości, sam Hicks w obecnie znanych nam warunkach rywalizacji również zostałby zdyskwalifikowany. Na trasie biegu pomagali mu jego asystenci, którzy w najtrudniejszych dla maratończyka momentach, podawali mu przeróżne specyfiki od strychniny, której o mały włos by nie przedawkował, po bardziej ludzkie środki takie jak brandy. Dochodziło nawet do tego, że podczas momentów osłabnięcia dzielnego biegacza, pomocnicy nieśli go na własnych ramionach. Tak czy inaczej Hicks znacznie bardziej zasłużył na wygraną niż Lorz. Zdobycie złotego medalu kosztowało go tak wiele zdrowia, że po igrzyskach postanowił zakończyć sportową karierę.

 

Na chwilę jeszcze wróćmy do maratonu. Obecnie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że dystans ten jest zdominowany przez biegaczy z Afryki. Jednak dopiero w 1960 roku na Igrzyskach w Rzymie, Etiopczyk Abebe Bikila jako pierwszy czarnoskóry zawodnik stanął na najwyższym stopniu podium, po przebiegnięciu 42 kilometrów i 195 metrów. Bikila, absolutna legenda afrykańskiego sportu, w Rzymie nie dał szans rywalom biegnąc boso. Swój sukces, w tej samej konkurencji, powtórzył 4 lata później podczas igrzysk w Tokio.

 

A skoro mówimy o datach wywalczenia pierwszych medali, Chiny obecnie #9 na liście medalowej wszech czasów, swój pierwszy olimpijski laur wywalczyły  zaledwie 32 lata temu podczas imprezy w Los Angeles. Tej samej którą zbojkotowały państwa bloku sowieckiego. Złoto dla państwa środka wywalczył wtedy Xiu Haifeng w konkurencji strzeleckiej.

 

Z Igrzyskami w 1984 roku wiąże się jeszcze jedna ciekawostka, pokazująca jak kampania reklamowa może wyjść danej firmie bokiem. Mcdonalds, marka której niestety nikomu nie trzeba przedstawiać, miała spore problemy przez “kalifornijskie” IO. Propagator chorób serca, ambitnie podszedł do zawodów, obiecując przed ich rozpoczęciem darmowe posiłki przy okazji wygranej każdego złotego medalu przez amerykanów. Ci na ostatnich igrzyskach na których występowali, to jest w 1976 w Montrealu, wywalczyli 34 złote krążki. Jednak jak już wspomnieliśmy w LA konkurencja była okrojona, a gospodarze na koniec zawodów mogli się pochwalić rekordową liczbą 83 medali z najcenniejszego kruszcu. Podobno hamburgerów nie starczyło dla wszystkich chętnych, a firma po dziś dzień przeklina marketingowców którzy wpadli na ten pomysł promocji.

 

PS Jeszcze na sam koniec, dla tych wszystkich, którzy uważają powrót golfa do karty igrzysk za coś dziwnego i nietrafionego. Igrzyska z 1912, Sztokholm, Szwecja, Ziemia, w kalendarzu zawodów debiutuje dyscyplina której poziomem emocji dorównuje jedynie skok bezspadochronu. Nie trzymając w niepewności mowa o … literaturze. Jak przebiegała

rywalizacja tego nie pamiętają najstarsi hipsterzy, wiemy natomiast jedno wygrał pomysłodawca konkurencji i ojciec założyciel nowożytnych igrzysk Baron Pierre de Coubertin. Ok może trochę w tym kolesiostwa było, ale komu jak komu Baronowi należało się, za całokształt choćby.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska