2016-08-31
Autorka prześladowana

Jeżeli nie miałeś dotąd styczności ze stalkingiem, to warto przeczytać wywiad z Anną Zacharzewską - autorką książki „Witaj w domu, kochanie!” – w którym pisarka opowiada nam oraz Cosmpolitan.pl o swoich doświadczeniach z niepożądanym „wielbicielem”.

Filip Sawczuk: Niechciane telefony, wiadomości oraz prezenty, śledzenie wybranki lub pojawianie się w miejscach, co do których wiadomo, że można ją będzie tam zastać. Wizyty bez zaproszenia, kwiaty i rozsiewane na jej temat pogłoski. Często dotyczące nieistniejącego związku z opanowanym obsesją mężczyzną. Tworzona na siłę intymność i uwodzenie pomimo oporu. Wszystko to brzmi niczym zaloty odrzuconego kochanka. Zapewne dlatego tak trudno ocenić, czy rzeczywiście mamy do czynienia z prawdziwym stalkerem, czy tylko z romantycznym, nieszczęśliwie zakochanym mężczyzną. Zapewne również dlatego – mimo iż uporczywe nękanie jest już obecnie kwalifikowane w Polsce jako przestępstwo – policja tak często zadaje zgłaszającym się do niej kobietom to samo, bagatelizujące problem pytanie: Nie cieszy się pani? Przecież to miłe, że ktoś tak o panią zabiega…
Anna Zacharzewska: Przez pięć lat byłam ofiarą stalkera i jedyna odpowiedź, jaką byłam z siebie w stanie wydusić brzmiała: Nie, to nie jest przyjemne. Jest przerażające. Odbiera mi sen, budzi strach przed wyjściem po zmroku, sprawia, że własny telefon staje się moim oprawcą.

Filip Sawczuk: Czy to dlatego postanowiłaś napisać o stalkingu powieści? W ramach terapii po traumie?
AZ: Zastanawiałam się nad nowym tematem do książki i uznałam, że ten jest właściwy. Nie tylko dlatego, że mogłam oprzeć fabułę na autentycznej, niezwykle mi bliskiej i bardzo intymnej historii, ale również dlatego, aby pokazać jakie są skutki uporczywego nękania. Co dzieje się w umyśle zaszczutej, pozbawionej wsparcia ofiary. Jak wielkie koszty ponosi kobieta poddana długotrwałemu lękowi. Chciałam, aby czytelnik odczuł na sobie niewidzialną pętlę, która zaciska się na szyi ofiary stalkera a równocześnie by wszystkie kobiety, które doświadczają takich mrocznych emocji, zyskały poczucie, że nie tylko one przyciągają do siebie psychopatycznych, obsesyjnych świrusów.

Filip Sawczuk: Bo prześladowca to nie żaden paranoiczny szaleniec?

AZ: Tak. Stalker nie jest z reguły chorym psychicznie biedakiem. Jest kalkulacyjnym, pozbawionym skrupułów oraz empatii potworem, który czerpie psychopatyczną przyjemność z obserwacji lęku ofiary i niszczy ją z precyzyjnym, systematycznym zacięciem. Kobiety, które wybiera niejednokrotnie uznają, że ponoszą część winy za to, co wokół się dzieje. Czują się winne, gdyż odrzuciły niechciane zaloty. Czasami dochodzą do wniosku, że jedyni mężczyźni, dla których mogą być potencjalnie interesujące, to właśnie tacy faceci. To błąd. Żadna ofiara stalkera nie ponosi odpowiedzialności za jego działania. Obarczanie jej winą jest równie kuriozalne jak głoszenie poglądów, że kobieta sprowokowała gwałt albo przemoc domową.

Filip Sawczuk: Ale przecież nie tylko kobiety są ofiarami stalkingu. Temat dotyczy też mężczyzn
.
AZ: To prawda. Kobiety stanowią przeważającą część ofiar składających w Polsce zawiadomienia o popełnieniu tego przestępstwa, co nie oznacza bynajmniej, że problem nie dotyczy też mężczyzn. Po prostu panowie są mniej wyczuleni na pewne symptomy a równocześnie mniej skłonni do rozwiązywania problemu na drodze prawnej. Sądzę, że wynika to z stosunkowo krótkiej obecności tego przestępstwa w polskim kodeksie prawnym. W Stanach 37% wszystkich zgłoszeń stalkingu pochodzi od mężczyzn. Amerykańskie statystyki opublikowane w raporcie na temat ofiar uporczywego nękania pozwalają ocenić, czego możemy się w Polsce spodziewać w niedalekiej przyszłości. Wynika z nich między innymi, że 46% ofiar doświadcza niechcianego kontaktu ze strony stalkera raz w tygodniu lub częściej. 11% nękanych jest przez ponad 5 lat. 75% zna prześladowcę a blisko połowa żyje w paranoicznym lęku przed tym, co jeszcze się może wydarzyć. To daje do myślenia, nieprawdaż? Skoro większość osób zna swojego stalkera i regularnie jest przez niego nękana, to jak to możliwe, że prześladowcy pozostają bezkarni? Że udaje im się dręczyć swoich „wybranków” latami? Czy są tak sprytni czy może przemoc psychiczna jest mniej oczywista dla organów ścigania?

DRUGĄ CZĘŚĆ WYWIADU PRZECZYTASZ NA COSMOPOLITAN.PL >>



Mamy też niespodziankę za najlepszy komentarz - dla pięciu osób - do tego wywiadu (możecie komentować go zarówno na playboy.pl jak i cosmopolitan.pl) w postaci obu części książki Anny Zacharzewskiej. Czekamy na nie do 7.09.2016! 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska