Uliczne żarcie, którego nie wolno ci lekceważyć

Uliczne żarcie, którego nie wolno ci lekceważyć

Głodny, więc wściekły, idziesz ulicą. Zerkasz na budkę z azjatyckim żarciem, o której nigdy wcześniej nie słyszałeś. Żołądek domaga się, żebyś zaryzykował, a mózg podpowiada, że jednak trzeba odpuścić, bo można się zatruć. Tymczasem uliczne jedzenie potrafi być tak dobre, jak to serwowane w najdroższych restauracjach świata. Potwierdzają to eksperci.

Moda na street food trwa w Polsce od kilku lat. Odbywają się u nas zjazdy i mistrzostwa food trucków. Wielu smakoszy twierdzi, że na ulicy można zjeść naprawdę doskonale. Jeśli doliczyć do tego małe bary i restauracyjki serwujące tradycyjne jedzenie, to okaże się, że nie trzeba się rujnować, by nie tylko zapełnić brzuch, ale zrobić to czymś wyśmienitym.

 

Daleko nam jednak do krajów azjatyckich, gdzie na ulicach je się po prostu fenomenalnie, co potwierdzają bywalcy. W takich miastach jak Singapur, Hongkong , Kuala Lumpur w małych, rodzinnych knajpkach, na zatłoczonych ulicach, podają specjały jakościowo w niczym nie odbiegające od tych w gwiazdkowych restauracjach Michelina.

 

No właśnie, skoro jesteśmy przy gwiazdkach Michelina. Wieloletnie obserwacje milionów globtroterów zostały potwierdzone przez ekspertów przewodnika tej firmy. Pierwsze gwiazdki zostały wręczone knajpkom z Singapuru, w których można zjeść za równowartość... 3 dolarów.

 

Co takiego musiało się stać, by eksperci Michelina, którzy anonimowo przemierzają świat, zwrócili uwagę na dwa niepozorne lokale? Przede wszystkim zadecydowała kuchnia. W Hong Kong Soya Sauce Chicken Rice and Noodle gotuje Chan Hong Meng. Do perfekcji doprowadził przyrządzanie kurczaka w kantońskim sosie sojowym. Kolejki ustawiają się przed jego lokalem od lat (pochodzi z Hongkongu, stąd nazwa lokalu), co wreszcie postanowili ocenić profesjonaliści. Doszli do wniosku, że smak jest wyborny, a sposób podawania wręcz dodaje potrawie walorów.

 

Także druga z wyróżnionych restauracji Hill Street Tai Hwa Pork Noodle to bar z prostym jedzeniem. Dominuje tytułowa wieprzowina, ale także kaczka. Wszystko podawane jest z ryżem lub makaronem, na typowo azjatycki sposób. Potrawy spożywa się wprost z pudełka lub przy jednym z zaledwie kilku stolików.

 

Pierwsze gwiazdki Michelina są dowodem na wielką zmianę, jaka zaszła w postrzeganiu jedzenie przez przewodnik. Dotąd dominowały restauracje, w których rezerwacji dokonywało się z wielomiesięcznym wyprzedzeniem, a kolacja kosztowała setki dolarów. Teraz potwierdzony został potencjał street foodu.

 

Skala przewodnika Michelina jest trzystopniowa. Jedna gwiazdka to wielkie wyróżnienie, które oznacza, że warto poświęcić wieczór na wizytę w lokalu. Dwie gwiazdki oznaczają, że warto zboczyć z obranej trasy, by skosztować specjałów kuchni restauracji. A trzy – najwyższe wyróżnienie – by zaplanować podróż, tylko po to, by zjeść w nagrodzonej kulinarnej świątyni.

 

W Polsce tylko dwie restauracje mają po gwiazdce Michelina – Atelier Amaro oraz Senses, obie z Warszawy. Z pewnością jesteście w stanie wskazać knajpy, w których danie kosztuje do 20 zł, a są równie doskonałe.

 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska