Wywiad z Pawłem Rodaszyńskm, jednym z najlepszych barmanów świata

Wywiad z Pawłem Rodaszyńskm, jednym z najlepszych barmanów świata

Barman to zawód-instytucja. Ci, którzy stoją za barem często zostają trochę w cieniu, a przecież tyle im zawdzięczamy! Postanowiliśmy to zmienić. O miksowaniu alkoholi, dobrych drinkach, niebagatelnym sukcesie, specyfice pracy barmana i oczywiście o kobietach rozmawiamy z Pawłem Rodaszyńskim - jednym z 20 najlepszych barmanów na świecie. Facet, który odniósł sukces w towarzystwie najlepszych alkoholi - kto by tak nie chciał?

PLAYBOY: Alkohol jest po to, żeby uderzał do głowy – nie musi smakować. Dlaczego nie zgodzisz się z taką tezą, pod którą pewnie wielu Polaków niestety wciąż by się podpisało?
RODASZYŃSKI: Myślę, że coraz większa liczba Polaków pije bardzo świadomie. Nie tylko coraz częściej wybieramy alkohole dobrej jakości, ale także przywiązujemy wagę do serwowanych smaków. Dla barmanów każda butelka stanowi półprodukt koktajlu. Traktujemy alkohol z szacunkiem podkreślając i uwypuklając jego smak innymi składnikami. Koktajle, tak jak alkohol, stworzono, by się nimi cieszyć! Coraz większa liczba gości odwiedzających koktajlbary zdecydowanie to potwierdza. I cieszy się!

 

PLAYBOY: Czy dobry barman wykonuje podobną pracę co dobry kucharz? A może te dwa zawody znacząco różnią się w podejściu?
RODASZYŃSKI: Może się wydawać, że praca barmana i kucharza to dwie różne rzeczy, jednak w rzeczywistości mamy ze sobą wiele wspólnego. Barmani coraz częściej stosują techniki w powszechnym rozumieniu zarezerwowane dla kucharzy. Korzystamy też z tych samych narzędzi. W obu przypadkach – tak kucharza, jak i barmana – staramy się przecież wydobyć jak najwięcej z produktu i przedstawić go w ciekawej formie. Mimo różnic w operowaniu formą składników, dla obu zawodów liczy się dokładnie to samo – smak. Pojawiają się też wydarzenia i okazje, gdy w ramach food & cocktail pairingu kucharz i barman łączą siły. Bardzo mnie cieszy, że dzięki takim inicjatywom, jak konkurs World Class, zawód barmana postrzegany jest jako coraz bardziej prestiżowy.

 

PLAYBOY: Zostałeś finalistą World Class Competition 2016, co znaczy dla nas mniej więcej tyle, że rozmawiamy z jednym z 20 najlepszych barmanów globu. Robi wrażenie! Jak osiąga się podobny sukces? Talent, praca, a może coś jeszcze?
RODASZYŃSKI: Już samo zakwalifikowanie się do sześćdziesiątki światowych finalistów World Class to ogromne wyróżnienie. Jest mi niezmiernie miło, że po ocenach jurorów udało mi się zdobyć pozycję w dwudziestce najlepszych barmanów. A recepta jest prosta – praca, praca i jeszcze raz praca! Wiem, że życie za barem może wyglądać jak świetna zabawa, jednak ten zawód wymaga dużego zaangażowania oraz regularnego powiększania zasobów wiedzy. Do wygrania polskiej edycji World Class przygotowywałem się rok, kolejnych kilka tygodni zajęły przygotowania do światowych zawodów. Kluczem jest ciągłe poszerzanie horyzontów, między innymi dzięki podróżom, udziałowi w warsztatach i eksperymentowaniu ze smakami. Liczy się kreatywność!

 

Paweł zwycięzcą. 

 

PLAYBOY: Przygotowywałeś się w jakiś sposób do tych zawodów?
RODASZYŃSKI: Przede wszystkim zbierałem bardzo dużo informacji. Od tych najbardziej podstawowych – czym właściwie jest dany rodzaj alkoholu, po analizowanie każdej informacji osobno, np. o możliwości zestawiania go z poszczególnymi składnikami. Zebranie jak największej ilości informacji to klucz do sukcesu! Warto szczegółowo zapoznać się z regulaminem konkursu – istnieje w nim wiele zasad, których musisz się trzymać, np. dotycząca dopuszczalnej liczby składników. Dalej tworzyłem koncepty, czyli idee, które zamierzałam przedstawić podczas konkursu. Liczy się każdy szczegół – od rodzaju szkła, doboru składników, ale także zaprezentowanej muzyki czy mojego ubioru. Koktajl powstaje na samym końcu. Każdy testowałem setki razy, badając aromat, smak i teksturę. Oczywiście na koniec pozostaje ćwiczenie prezentacji ze stoperem w ręku, by zmieścić się określonym czasie. Uwierzcie, to niezwykle ciężka praca!


PLAYBOY: Mógłbyś opisać naszym czytelnikom przebieg zawodów?
RODASZYŃSKI: Tydzień w Miami to przede wszystkim niezwykłe doświadczenie! Barmani z blisko 60 krajów byli podzieleni na kilka grup, gdzie każda startowała w tym samym czasie w jednej konkurencji. Łącznie wszyscy uczestnicy mierzyli się w 4 zadaniach – Aperitif & Digestive, blind tasting whisky, imprezowe Pool Party oraz wyznaczanie koktajlowych trendów przyszłości w Shape Of Cocktails to Come. Każda z tych konkurencji miała swoje dodatkowe zasady – mieliśmy ograniczenia czasowe, czasem pozostawiano nam całkowitą dowolność w składnikach, a innym razem musieliśmy użyć konkretnego alkoholu. Wszystkie z zadań wyzwalały przede wszystkim niezwykłą kreatywność i sprawiały, że uczestnicy dawali z siebie wszystko do ostatniej koktajlowej kropli. Najlepsza dwunastka barmanów przechodziła do tzw. speedrundy opartej o amerykańskie klasyki koktajlowe. Można było zrobić od 6 do aż 14 koktajli w 10 minut. Najlepszych 6 uczestników trafiło do finału, gdzie czekało ich niezwykle trudne zadanie – z określonym budżetem oraz ekipą pomocników musieli w 24 godziny stworzyć swój pop-up bar! Finalnie najlepsza okazała się francuska Jennifer La Nechet – pierwsza kobieta w 8-letniej historii konkursu, która wygrała World Class.

 

Jeniffer La Nechet - pierwsza kobieta, która wygrała konkurs World Class.

 

PLAYBOY: Masz 28 lat i 7 lat spędziłeś za barem. Masz więc duże doświadczenie. Barmanem jest się całe życie czy może planujesz w przyszłości zająć się czymś innym? Wiemy, że prowadzisz własny bar koktajlowy...
RODASZYŃSKI: El Koktel to projekt barowy, który założyliśmy wspólnie z przyjacielem, Mateuszem Szuchnikiem w 2014 roku. Aktualnie szukamy nowej lokalizacji na większy i bardziej przestronny bar. Oczywiście cały czas rozwijam wiedzę barmańską. To moja pasja. Nie ukrywam jednak, że dużo satysfakcji daje mi prowadzenie lokalu i rozwijanie biznesu. Obecnie z moim wspólnikiem zajmujemy się rozwinięciem działalności szkoleniowej i konsultingowej. Szukamy też rozwiązań, które rozwiną El Koktel jako biznes.

 

PLAYBOY: Jak rozpoczęła się twoja przygoda z zawodem barmana?
RODASZYŃSKI: Za barem znalazłem się całkowicie przypadkowo! Podczas studiów dziennikarskich szukałem zajęcia, które mógłbym połączyć z nauką. Szukałem w kilku miejscach, ale pierwsza pozytywna odpowiedź przyszła z jednego z barów. Przez długi czas traktowałem bar jako dodatkową pracę, która pozwalała mi dorobić. Jednak z czasem zamiłowanie do smaków, ambicja i coraz większa wiedza przerodziły się w prawdziwą pasję. Dzisiaj to moja codzienność i trudno mi sobie wyobrazić inne zajęcie.

 

Przy pracy.

 

PLAYBOY: Miksologia – brzmi to jak nauka. Czy barmaństwo ma coś wspólnego z nauką?
RODASZYŃSKI: Za barem cały czas korzystamy z dobrodziejstw nauki! Na co dzień stykamy się z chemią, fizyką i biologią, wykorzystując lód, oddziałując na wszystkie zmysły i łącząc zupełnie różne składniki. Przede wszystkim jednak zajmujemy się kontaktami międzyludzkimi, gościnnością, oczarowywaniem naszych klientów… Miksologia jest jedną z dziedzin barmaństwa – zajmuje się analizowaniem technik, smaków i łączeniem ich w całość. Dzięki niej coraz lepiej poznajemy nowe połączenia, które możemy wykorzystać w codziennej pracy.

 

PLAYBOY: Istnieje taki filmowy mit barmana-psychologa. Tego, który wysłuchuje ludzi siedzących za barem i wie o nich wszystko. Czasami doradza, bo zna życie. Coś w tym jest czy jednak jako miksolog masz trochę inne doświadczenia?
RODASZYŃSKI: Być może zabrzmi to absurdalnie, ale praca barmana nie polega po prostu na serwowaniu koktajli i alkoholi. Staramy się robić wszystko tak, by goście wychodzili z naszego baru choć w trochę lepszym humorze, niż do niego przyszli, by mogli się zrelaksować i przeżyć cos ciekawego. Bar odwiedzają różne osoby – małżeństwo świętujące rocznicę, grupa przyjaciół, którzy nie widzieli się od dawna, albo osoby, które chcą się rozluźnić po ciężkim i stresującym dniu w pracy. Każdy z tych gości ma zupełnie inne potrzeby, którym musimy sprostać. Tak więc nie zajmujemy się tylko obsługą gości, ale przede wszystkim – słuchaniem!

 

PLAYBOY: Lubisz pić drinki, które sam przyrządzisz?
RODASZYŃSKI: Oczywiście, że tak! Moją pracą jest łącznie smaków, więc staram się poświęcać im jak najwięcej uwagi. Złotą zasadą każdego dobrego baru jest to, że barmani serwują takie koktajle, jakie sami chcieliby pić. Cały czas staram się powiększać paletę smaków, które wykorzystuję i próbować nowych produktów, żeby potem, w odpowiednim połączeniu przedstawić je moim gościom. Zawsze staram się dbać o każdy detal – rodzaj szkła, aromat, wygląd koktajlu. Całość musi tworzyć „płynną przyjemność”!

 

Tak wyglądają barmani, którzy odnieśli sukces.

 

PLAYBOY: Masz jakąś ulubioną recepturę?
RODASZYŃSKI: Ciężko mi wskazać jedną ulubioną recepturę. Lubię bardzo dużo koktajli, które reprezentują całkowicie różne style. W zależności od pory dnia i roku czy nastroju, mam ochotę na różne rzeczy. Na przykład gdy teraz rozmawiamy – w szare, jesienne popołudnie, z chęcią wypiłbym wytrawne Martini – 45 ml ginu Tanqueray No. Ten i 15 ml wermutu wytrawnego Dolin. Chcesz wiedzieć, jak to zrobić? Połącz te składniki w szklance i zmieszaj z lodem, przelej do kieliszka koktajlowego i koniecznie udekoruj oliwką!

 

PLAYBOY: Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zapytali: czy kobiety lecą na barmanów?
RODASZYŃSKI: Z pewnością to zawód przyciągający uwagę kobiet. W końcu barman niczym aktor w teatrze: często znajduje się w centrum zainteresowania przez całą noc. Rozmowa czy subtelny flirt są częścią pracy. Korzystamy z tego! Warto jednak pamiętać, że chcemy by wszyscy goście czuli się w barze komfortowo, dlatego zwykle nie spoufalamy się nadmiernie i dbamy o każdego z gości. W końcu jesteśmy profesjonalistami. Choć oczywiście znam wiele historii barmanów, którzy zauroczyli swoje przyszłe partnerki właśnie podczas pracy…

 

PLAYBOY: I na koniec pytanie z lekkim przymrużeniem oka. Nie polecamy oczywiście upijania kobiet w sztok – prawdziwy playboy ma bardziej wymyślne sposoby na podryw. Ale czy dobry drink działa jak afrodyzjak? Jakie są twoje doświadczenia?
RODASZYŃSKI: Alkohol ma służyć naszej przyjemności, więc nic dziwnego, że jest wykorzystywany od wielu lat jako afrodyzjak! Dobry koktajl pomaga rozluźnić atmosferę i przełamać pierwsze lody. Najważniejsze – niech wszystko będzie ze smakiem!

 

Rozmawiał: Radek Pulkowski

 

Paweł Rodaszyński – Barman Roku World Class Poland 2016, jeden z 20 najlepszych barmanów na świecie World Class 2016. Ma 28 lat, z czego ponad 7 spędził za barem. Jest współtwórcą warszawskiego El Koktel, najlepszego baru koktajlowego 2015 w plebiscycie Bar Roku. Tymczasowa praca na studiach przerodziła się w pasję, która przyniosła mu 3. miejsce w World Class Poland 2015 i wreszcie bilet na zawody World Class Competition 2016. Razem ze wspólnikiem, Mateuszem Szuchnikiem, został doceniony w zestawieniu 50 najbardziej kreatywnych w biznesie 2016 wg magazynu Brief.

 

fot. World Class

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska