Russell Crowe – największy kibic naszej reprezentacji

Russell Crowe – największy kibic naszej reprezentacji

Najbardziej lubimy go za „Gladiatora” i za kibicowanie naszej piłkarskiej reprezentacji. Prywatnie ma maniery kibola i serce szekspirowskiego Romea. Choć na ekranie wciela się zazwyczaj w romantycznych twardzieli, w życiu potrafi zadzwonić do producenta filmowego o trzeciej nad ranem, by życzyć mu śmierci. Nie przepuści żadnej koleżance z planu, zwłaszcza jeśli jest atrakcyjną blondynką. I podobno widział UFO.

W  filmie Shane’a Blacka Nice Guys. Równi goście (premiera 20 maja) Russell Crowe wciela się w osiłka do wynajęcia, który wraz z fajtłapowatym prywatnym detektywem (Ryan Gosling) próbuje odnaleźć córkę pracownicy departamentu sprawiedliwości. W efekcie zadziera jednak z mafią i skorumpowanymi politykami. Gwiazdora i jego bohatera łączy całkiem sporo. Obaj mają słabość do pięknych kobiet, nie stronią od zakrapianych alkoholem imprez i kiepsko radzą sobie z kontrolą gniewu.

O tym ostatnim przekonał się w 2005 r. pewien pechowy konsjerż z hotelu w nowojorskim SoHo. Crowe rzucił w niego telefonem (stacjonarnym!) po tym, jak nie udało mu się dodzwonić ze swojego pokoju do żony w Australii. Aktor nie wylądował za kratkami, ponieważ zgodził się zapłacić poszkodowanemu 100 tys. dol. Porywczy charakter zgubił Nowo-zelandczyka także 3 lata wcześniej, tuż po gali rozdania nagród BAFTA. Crowe’a zalała krew, gdy producent Malcolm Gerrie skrócił w transmisji telewizyjnej jego mowę dziękczynną. Oburzony laureat przesłał mu wiązankę wyzwisk i poprzysiągł producentowi, że ten już nigdy nie znajdzie pracy w Hollywood. Mówi się, że z powodu awantury z pracownikiem BBC gwiazdor stracił wówczas szansę na drugiego Oscara. Akademicy postanowili ukarać aroganckiego furiata, pomijając jego wybitną kreację w Pięknym umyśle na rzecz Denzela Washingtona z Dnia próby.

 

Siłownia w Dżungli 

Crowe trafił do hollywoodzkiej ekstraklasy zaledwie rok wcześniej za sprawą Gladiatora. Oscarową rolę odziedziczył po Melu Gibsonie, który uznał, że jest za stary na pojedynkowanie się z tygrysami w Koloseum. Aby zagrać generała Maximusa, Nowozelandczyk musiał w krótkim czasie zrzucić 18 kg. Zamiast jednak skorzystać z pomocy trenera osobistego, Crowe wybrał się na rodzinną farmę. Wyczerpująca praca w polu i zagrodzie okazała się równie skuteczna co dieta i wyciskanie ciężarów. Na planie aktor nieustannie doprowadzał do szału resztę zespołu. Współscenarzysta William Nicholson usłyszał od niego: „Twoje dialogi to syf, ale jestem najwspanialszym aktorem na świecie i w moich ustach nawet chłam brzmi dobrze”. Innym razem Crowe obraził się na reżysera Ridleya Scotta, gdy ten wyśmiał jego pomysł, aby urodzony na Półwyspie Iberyjskim bohater mówił z akcentem à la Antonio Banderas. Z kolei producent Branko Lustig chciał wycofać się z realizacji filmu po tym, jak o trzeciej nad ranem w słuchawce telefonu usłyszał: „Ty sk... Zabiję cię gołymi rękami”. Crowe postanowił złożyć mu życzenia śmierci, gdy dowiedział się, że jego asystentom wypłacane są głodowe stawki. – Ludzie mówią, że nie uznaję kompromisów, ale w rzeczywistości jestem prostolinijnym gościem. Jeśli patrzysz mi w oczy i ściskasz moją dłoń, oczekuję, że dotrzymasz swoich pieprzonych zobowiązań – mówi.

Gwiazdor słynie z ekstrawaganckich kaprysów.
Z twórcami Dowodu życia wynegocjował sobie możliwość korzystania z siłowni w przerwach między zdjęciami. Gdy filmowcy kręcili sceny w ekwadorskiej dżungli, specjalna ekipa musiała przedzierać się przez tropikalne chaszcze z ciężkimi przyrządami do ćwiczeń. Na planie marynistycznego widowiska Pan i władca Crowe zarządził, że każdy członek obsady będzie nosił koszulkę w kolorze symbolizującym stopień wojskowy swojej postaci. Aktorzy mieli również własnoręcznie wyhaftować imiona na mundurach. Z kolei w ramach przygotowań do roli w ekranizacji Tajemnic Los Angeles Crowe poprosił producentów o wynajęcie dla niego mikroskopijnego mieszkania. W powieści Jamesa Ellroya przeczytał bowiem, że jego bohater Bud White był największym gliniarzem w Mieście Aniołów. Klitka z niskim sufitem miała pomóc mierzącemu 179 cm aktorowi wczuć się w rolę olbrzyma.

 

Śpiewający generał Maximus

Atmosferę planu zdjęciowego poznał już jako mały chłopiec. Jego rodzice prowadzili bowiem firmę cateringową specjalizującą się w dostarczaniu posiłków dla ekip filmowych. Crowe do dziś lubi w pracy dobrze zjeść. Kręcąc reżyserski debiut Źródło nadziei, sprowadził do Turcji własny barowóz. W ten sposób naraził się jednak lokalnym restauratorom, którym nie spodobało się, że hollywoodzka osobistość i jego świta gardzą miejscowymi specjałami.

Przyszły gwiazdor Noego planował początkowo podbić show-biznes z gitarą w ręku. Mając kilkanaście lat, zaczął nagrywać piosenki pod pseudonimem Russ Le Roq. Kiedy jednak jego single przepadły na listach przebojów, postanowił poszukać źródła utrzymania na deskach teatru i przed kamerą. Nigdy nie porzucił jednak marzeń o karierze rockmana otoczonego wianuszkiem groupies. W 1992 r. założył zespół 30 Odd Foot of Grunts, z którym nagrał 3 albumy inspirowane m.in. twórczością Toma Waitsa i Billy’ego Bragga. Międzynarodowy sukces Gladiatora sprawił, że kolejne koncerty grupy nagle zaczęły wyprzedawać się na pniu. Wszystkie fanki chciały bowiem zobaczyć śpiewającego generała Maximusa. Dyskografię Crowe’a
 zamyka wypełniona balladami, nagrana we współpracy z Alanem Doyle’em płyta The Crowe / Doyle Songbook Vol III z 2011 roku. W większości utworów wokalnie udziela się żona aktora, Danielle Spencer. Poznali się w 1989 r. na planie australijskiego melodramatu Rywal. Ona i on byli wówczas początkującymi aktorami szlifującymi warsztat w operach mydlanych. Związek rozpadł się na początku lat 90., gdy Spencer nie zgodziła się wyjechać wraz z Crowe’em do Ameryki. Ambitny przybysz z Antypodów znalazł wówczas pocieszenie w ramionach Sharon Stone. Femme fatale z Nagiego Instynktu zachwyciła się filmem Romper Stomper, w którym Crowe wcielił się w charyzmatycznego neonazistę. Jako gwiazda i producentka westernu Szybcy i martwi, Stone wymogła na reżyserze Samie Raimim, aby powierzył jedną z głównych jej ulubieńcowi. Crowe szybko odkrył, że plan zdjęciowy to doskonałe miejsce na podryw. Kręcąc Tajemnice Los Angeles zaliczył więc Kim Basinger, a podczas realizacji Dowodu życia zawrócił w głowie Meg Ryan, rozbijając jej małżeństwo z Dennisem Quaidem.

Ostatecznie aktor doszedł jednak do wniosku, że jego serce wciąż bije dla Spencer. Pobrali się w kwietniu 2003 r., a kilka miesięcy później na świat przyszedł ich pierwszy syn Charles. Tuż przed porodem Crowe został jednak przyłapany w Hamburgu przez paparazzi w barze ze striptizem. Nie pomogły prośby i groźby – fotograf nie chciał skasować kompromitujących zdjęć. Wywiązała się szamotanina i właściciele lokalu musieli wezwać policję. Rzeczniczka gwiazdora próbowała bagatelizować incydent, twierdząc, że gdyby Danielle mogła, z pewnością towarzyszyłaby mężowi w jego nocnej eskapadzie. 

Spencer długo znosiła wybryki ukochanego. W końcu w 2012 r. po 9 latach małżeństwa zażądała separacji. Choć rozłąka trwa do dzisiaj, państwo Crowe wciąż formalnie są parą. – Nie po to brałem ślub, żeby się rozwodzić – mówi Russell.

Rozstanie z pewnością znacząco uszczupliłoby majątek aktora wyceniany dziś na 75 mln dol. Na razie Crowe oddał żonie położoną niedaleko Sydney, wartą kilkanaście milionów posiadłość nad brzegiem morza. Sam mieszka w luksusowym penthousie będącym podobno najdroższym apartamentem w całej Australii. Gwiazdor dowodzi, że spora część jego wysokich zarobków (za Pana i władcę oraz Robin Hooda skasował po 20 mln dol.) poszła na kupioną w 2006 r. do spółki z biznesmenem Peterem Holmesem drużynę rugby South Sydney Rabbitohs. Laureat Oscara regularnie bierze udział w meczach swojego klubu. – Jeśli na murawie nie ma krwi, nie ma też prawdziwego rugby – twierdzi. Co ciekawe, ten zapalony miłośnik sportu przez prawie cztery dekady wypalał codziennie 60 papierosów. Zaczął w wieku 10 lat.

 

Na celowniku Al-Kaidy

W 2001 r. miał jednak powody, by nerwowo odpalać papierosa od papierosa. Na krótko przed zamachami na WTC aktor znalazł się na liście osobistości, które chcieli uprowadzić terroryści z Al-Kaidy, aby „zdestabilizować zachodni świat kultury”. – Do dziś nie wiem, o co wtedy chodziło – relacjonuje Crowe.
– Przyjechałem do LA, zameldowałem się w hotelu tak jak robiłem to dziesiątki razy wcześniej. Nagle usłyszałem walenie do drzwi. To była ekipa gości z FBI, którzy chcieli ze mną o czymś pogadać. A potem przez blisko dwa lata byli ciągle w pobliżu. Pamiętam, jak poszedłem na Złote Globy, ciągnąc za sobą ogon 16 ochroniarzy. Nie wiem nawet, dlaczego to robili. Nie podali mi żadnych szczegółów. Ludzie patrzyli na mnie i myśleli: wydaje mu się, że jest pieprzonym Elvisem. Aż w końcu pewnego dnia agenci FBI po prostu zniknęli.

Od niedawna Crowe jest na wojennej ścieżce z feministkami, którym nie spodobała się jego wypowiedź dla magazynu „Women’s Weekly”: „Aktorki mające po 40, 45, 48 lat narzekają, że nie ma dla nich w Hollywood dobrych ról, jednocześnie oczekując, że dostaną te przeznaczone dla 21-letnich debiutantek. Spójrzcie tylko na Meryl Streep albo Helen Mirren, a ten argument o braku ról dla dojrzałych kobiet upada. Jeśli pogodzisz się z wiekiem i zgodzisz się żyć w swojej skórze, znajdziesz pracę jako aktorka czy aktor. Jeśli natomiast w moim wieku udajesz młodzieniaszka, nie dasz rady”. Przeciwnicy zarzucają gwiazdorowi, że sam mimo pięćdziesiątki na karku wciąż gra bohaterów romantycznych. W dodatku przed kamerą zazwyczaj partnerują mu aktorki młodsze o ponad dekadę.

W 2013 r. Crowe znalazł się na celowniku mediów z powodu klipu, który wrzucił na YouTube’a. Z okna swojego biura w Sydney aktor podglądał owocowe nietoperze latające nad położonym nieopodal ogrodem zoologicznym. W pewnym momencie na niebie pojawiły się tajemnicze rozbłyski. Crowe nie miał żadnych wątpliwości – to było UFO. W sieci rozgorzała dyskusja na temat autentyczności materiału. Co bardziej spostrzegawczy internauci zauważyli, że źródłem tajemniczych rozbłysków mogły być lampy zaczepione  na maszcie któregoś z jachtów płynących do przystani za ogrodem. Gwiazdor pozostał jednak głuchy na tłumaczenia pogromców mitów.

 

Wskrzeszenie gladiatora?

W trakcie trwającej blisko 30 lat kariery Crowe odrzucił rolę w wielu filmach, które później okazały się wielkimi przebojami. W koszu wylądowały takie scenarisze jak Zakochany Szekspir, Matrix, Władca Pierścieni, Kod Da Vinci, X-Men oraz Był sobie chłopiec. Jedno-cześnie aktor przyjmował propozycje udziału w projektach niegodnych jego talentu jak Człowiek o żelaznych pięściach, Władza czy Zimowa opowieść. Crowe z właściwą sobie skromnością broni jednak artystycznych wyborów: „Chcę, żeby moja publiczność wiedziała, że jeśli w coś się angażuję, mam ku temu dobre, k…, powody. W tych filmach jest coś specjalnego”. 

Aktualnie gwiazdor przygotowuje się do roli w widowisku historycznym In Sand and Blood. Wcieli się w kapitana Jamesa Rileya, którego statek rozbija się u wybrzeży Afryki. Bohater zostaje wzięty wraz z załogą do niewoli przez bezwzględnych tubylców. Kiedy w końcu udaje mu się uciec, ląduje w sercu Sahary. Na odkurzenie czeka również scenariusz… Gladiatora 2 napisany przez samego Nicka Cave’a. Tekst powstał wkrótce po sukcesie pierwszej części, ale został odrzucony przez wytwórnię jako zbyt radykalny. Generał Maximus zostaje w nim ożywiony przez rzymskich bogów, aby bronić pierwszych chrześcijan. Następnie trafia na front II wojny światowej, walczy w Wietnamie, by na końcu otrzymać wysokie stanowisko w Penta-gonie. Crowe obawia się, niestety, że i tak nie dane mu będzie zagrać roli życia: „Chciałbym wcielać się w namiętne kobiety, ale nikt mi nie pozwoli”.  

 

 

 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska