Najlepszy motocyklista świata – Polak Taddy Błażusiak – odchodzi!

2016-12-02
Najlepszy motocyklista świata – Polak Taddy Błażusiak – odchodzi!

W hard enduro nie miał sobie równych. Pozostawiał w pobitym polu szalonych Amerykanów, Europejczyków i Azjatów. Wygrywał wszystko i wszędzie, będąc w swojej dyscyplinie odpowiednikiem Michaela Schumachera, Michaela Jordana i Michaela Phelpsa. Teraz mówi „dość”.

10 lat totalnej dominacji. Niezapomniane wyścigi, wielkie zwycięstwa i bezapelacyjne panowanie po obu stronach Atlantyku. 6 tytułów mistrza świata FIM SuperEnduro, 5 mistrzostw Ameryki w Endurocrossie, 4 złote medale X-Games, 5 zwycięstw z rzędu w Erzbergrodeo i triumf w 1. edycji Red Bull 111 Megawatt. To tylko najważniejsze sukcesy w karierze Taddy’ego.

 

Z tej okazji publikujemy fragmenty rozmowy z Taddym, którą w całości możecie przeczytać na redbull.pl. Jej autorem jest Tomek Dryła.

 

Tomek Dryła: Taddy, to naprawdę koniec?

Taddy Błażusiak: Tak. Koniec mojej zawodowej jazdy w hard enduro.

 

Tomek Dryła: Kiedy podjąłeś decyzję i jakie były powody?

Taddy Błażusiak: Tak poważne kroki to nigdy nie jest kwestia jednej chwili, jednego dnia, przynajmniej u mnie. Nie może być tak, że wstajesz nagle lewą nogą i mówisz: „już nie jeżdżę”. Nie zmienia się życia, a 20 lat startów to większość mojego życia, pod wpływem impulsu. Ta decyzja dojrzewała we mnie. Dlatego wiem, że jest właściwa i podjęta bardzo świadomie. Miałem ze sobą pewnego rodzaju wewnętrzny układ. Jakiś czas temu postanowiłem, że jeśli taka myśl zacznie przebijać się do mojej świadomości, to będzie znak, że pora kończyć. I wiedziałem, że sam będę musiał się pogodzić ze swoim wyborem, zaakceptować fakty, bo nigdy nie miałem złudzeń, że będę się ścigał wiecznie. Hard enduro to nie rock n’ roll – nie da się utrzymywać na szczycie przez 50 lat, jak Rolling Stonesi.

 

 

[...]

 

Tomek Dryła: Sportowiec spełniony? Co to znaczy?

Taddy Błażusiak: To znaczy, że w sporcie osiągnąłem wszystko, czego chciałem. Nie zostawiam żadnego celu niezrealizowanego. To jest gigantyczny komfort wewnętrzny i na pewno dzięki temu łatwiej było mi podjąć decyzję. Każdy sportowiec chce wygrywać. Jak najwięcej i jak najczęściej. Ale nawet najbardziej ambitny zawodnik, jeśli ma trochę zdrowego rozsądku, nie postawi sobie za cel, że na przykład wygra wszystkie wyścigi przez 20 lat, że zdobędzie 50 złotych medali itp. Trzeba być realistą. Ja osiągnąłem nawet więcej, niż sobie na początku kariery wymarzyłem. Nie sądziłem, że to się potoczy aż tak bajkowo, naprawdę… Jestem szczęściarzem. Szczęśliwym człowiekiem, który zaczyna pisać nowy rozdział w życiu.

 

Tomek Dryła: Jak w takim razie opisałbyś ostatnią dekadę?

Taddy Błażusiak: To był na pewno wspaniały czas! Sukcesy, zwycięstwa, tytuły, medale – nigdy tego nie zapomnę. Kiedy myślę o tych dziesięciu latach, wciąż mam gęsią skórkę, więc to musiał być naprawdę ważny dla mnie okres. A przecież mówimy tylko o enduro! Wcześniej kolejnych dziesięć lat uprawiałem trial, również z sukcesami. 20 lat zawodowstwa na motorze, szmat czasu…

 

[…]

 

 

Tomek Dryła: Zrywasz znajomość z motocyklami?

Taddy Błażusiak: Na pewno nie! Nie wyobrażam sobie takiego scenariusza. Motocykle są w moim życiu od zawsze i nadal będą. Zostanę bardzo blisko sportu, zostanę blisko KTM. Mam kilka pomysłów i propozycji. Muszę wszystko dokładnie przemyśleć i wtedy jakoś się ukierunkuję. Wtedy też kibice poznają szczegóły. Już teraz zapewniam jednak, że zostaję w moto-świecie.

 

Źródło: Redbull.pl

Zdjęcia: @Red Bull Content Pool, Łukasz Nazdraczew

 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska