Bradley Cooper lubi zgrabne blondynki

2016-06-16
Bradley Cooper lubi zgrabne blondynki

To jest jego czas. Bradley Cooper ma na koncie nominację do Oscara, miliony dolarów, które zarobił na najbardziej kasowych komediach ostatniej dekady i – przede wszystkim – romanse z najgorętszymi gwiazdami Hollywood.

Najseksowniejszy mężczyzna świata

Dziennikarze, którzy rozmawiają z Bradleyem Cooperem, przyznają z lekkim niedowierzaniem, że jest miłym i skromnym facetem. Z alergią na sławę. I bez ciśnienia na siebie. Unika skandali, nie rzuca się na fotoreporterów, nie prowadzi po pijaku. Grzeczny chłopiec z przedmieść Filadelfii, synek mamusi, wierny przyjaciel. Nuda. Ale Cooper wkurza się, gdy ktoś nazywa go ideałem. Na czerwonym dywanie zdarza mu się pojawić w rozpiętej koszuli. Czasem dostaje fatalne recenzje. I – jak każdy mężczyzna – ma słabość do młodych zgrabnych blondynek. Faceci go lubią, bo jest jednym z nich. Kumplem, z którym można się napić piwa i pogadać o dziewczynach. Jest przystojny, ale w gruncie rzeczy całkiem zwyczajny. No, może tylko włosy ma lepsze. I uśmiecha się jak młody Paul Newman. Ale to chyba głębokie spojrzenie błękitnych oczu zapewniło mu tytuł „Najseksowniejszego żyjącego mężczyzny” magazynu „People”.

Tytuł, który po roku z ulgą oddał osiłkowi Channingowi Tatuumowi. – Nareszcie prawdziwy facet sięga po swoje. Ja najseksowniejszy? To jakaś pomyłka! Mam dni, gdy wyglądam dobrze i takie, kiedy boję się spojrzeć w lustro. To chyba zwykła kokieteria. Jasne, Bradley ma niedbale ułożone włosy i trzydniowy zarost. Ale nie dajcie się zwieść. Garnitury nosi tylko od Toma Forda, Gucciego i Prady. I doskonale wie, jak działa na kobiety. Jennifer Esposito, Renee Zellweger, Olivia Wilde, Jennifer Lopez, Zoe Saldana. Lista jego podbojów pokrywa się z rankingiem najgorętszych gwiazd Hollywood. Ale Bradley nie uważa się za playboya, a raczej nieuleczalnego romantyka. Jego mama jest innego zdania. – Umawiał się z dziewczynami, od kiedy nauczył się chodzić! – śmieje się Gloria, z pochodzenia Włoszka, najważniejsza kobieta w życiu Bradleya. – Ale zawsze był dżentelmenem. Przez całe liceum spotykał się z tą samą dziewczyną. Co tydzień zabierał ją na kolację i na tańce.

Romanse Bradleya Coopera

Taniec to tajny sposób Coopera na uwodzenie. Jeśli wierzyć plotkom, jego ruchy na parkiecie podziałały nawet na Jennifer Lawrence, świeżo upieczoną laureatkę Oscara, partnerkę z planu Poradnika pozytywnego myślenia, gwiazdę kolejnych filmów z Bradleyem: Sereny i nowego filmu reżysera Poradnika , Davida O. Russella. Ale na przekór tabloidom, zamiast u boku Lawrence, Coopera widuje się na randkach z nową dziewczyną, brytyjską modelką Suki Waterhouse.

Media już zdążyły mu wypomnieć, że gdy zaprzeczał plotkom o romansie z 22-letnią Lawrence, tłumaczył, że jako 38-latek, mógłby być jej ojcem. Teraz okazuje się, że Suki dopiero skończyła 20 lat. Ale jak tu nie kochać Bradleya, skoro na jedną z pierwszych randek zabrał ukochaną do kultowej paryskiej kawiarni Cafe de Flore, mekki zakochanych z całego świata? Tu, przy cafe au lait i croissancie może wykonać swój kolejny popisowy numer: wyznać miłość po francusku. Cooper nauczył się języka podczas wymiany studenckiej w Aix-en-Provence na południu Francji. Dziś, gdy chce uciąć niewygodną rozmowę z dziennikarzem, przechodzi na niezrozumiały prowansalski dialekt. A niewygodne pytania padają często. Na przykład o to, dlaczego przełom w karierze nastąpił dla Coopera dopiero po trzydziestce. W realiach Hollywood to już wiek przedemerytalny.

 

W przeciwieństwie do Ryana Goslinga z Klubu Myszki Miki czy Leonardo DiCaprio z reklamówek matchboxów, Bradley nie miał kariery zaplanowanej już w podstawówce. W czwartej klasie zagrał w szkolnym przedstawieniu W 80 dni dookoła świata. I na tym na kilkanaście lat skończyło się jego sceniczne doświadczenie. W szkole, jak sam przyznaje, był przeciętniakiem. Od kółka teatralnego wolał naukę wiolonczeli. A od imprez lekcje gotowania, których udzielała mu włoska nonna. Ale najważniejsze były wieczory filmowe z tatą Charlesem, maklerem w firmie Merrill Lynch. Do kina naprzeciwko rodzinnego domu chodzili na seanse Czasu Apokalipsy, Łowcy jeleni, Człowieka słonia i Wściekłego byka . Dla nastoletniego Bradleya kino było inicjacją w męski świat. Bokser Jake La Motta stał się dla niego ideałem silnego faceta, a Robert De Niro niedoścignionym wzorem aktora. Miłością do ambitnego kina próbował zarazić kolegów ze szkoły. Bez skutku. Na jego wieczorki filmowe kumple przychodzili głównie dla lazanii, którą Bradley przygotowywał według przepisu babci.

Cooper aresztowany!

Choć do dziś Gloria uważa Bradleya za idealnego syna, miał swoje za uszami. W wieku 15 lat został aresztowany za picie alkoholu, zaliczył też kilka przygód z narkotykami. Ale szybko się otrząsnął. Imprezowanie nie weszło mu w krew. Studia z literatury angielskiej na prestiżowym uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie ukończył z wyróżnieniem. Pracę dyplomową napisał o filmowych adaptacjach Lolity Nabokova. Miał długie włosy, nosił kraciaste koszule, a na kampusie można go było zobaczyć z nieodłączną książką pod pachą. Nic nie zapowiadało, że prymusik zostanie hollywoodzkim amantem. Studia skończył z dziesiątkami tysięcy dolarów kredytu i ryzykownym planem na przyszłość. Wbrew woli rodziców postanowił zdawać na aktorstwo do Actors Studio przy Pace University w Nowym Jorku. Żeby dorobić, pracował w Morgans Hotel jako boy. Otwierał i zamykał drzwi przed gwiazdorami. I nie mógł nawet marzyć o tym, że kiedyś będzie jednym z nich. W trakcie studiów po zajęciach szukał pracy. Miał za sobą setki nieudanych castingów. Nie podobał się agentom. Twierdzili, że jest miły i przystojny, ale brakuje mu osobowości.

W 1999 roku zadebiutował w Seksie w wielkim mieście epizodyczną rolą Jake’a Miejskiego Palacza. Na jeden odcinek został chłopakiem głównej bohaterki Carrie, ale to nie wystarczyło, żeby przełamać mit grzecznego chłopca. Gdy dostał rolę Willa Tippina w serialu Alias u boku Jennifer Garner, tylko potwierdził swoje emploi. Z szufladki nie udało mu się wydostać aż do komedii Polowanie na druhny z 2005 roku, w której z brawurą i humorem zagrał antypatycznego gbura. Los się odwrócił. Teraz to Bradley zaczął dyktować warunki. I wtedy pojawił się reżyser Todd Phillips i jego Kac Vegas.

Niezapomniany wieczór kawalerski

Do komedii, która później miała stać się kultowym filmem o męskiej przyjaźni, Phillips zatrudnił relatywnie nieznanych aktorów. Rolę przebojowego Phila powierzył Cooperowi, a jego kumpli zagrali komicy Ed Helms i Zach Galifianakis. Kac... i jego sequel zarobiły 250 milionów dolar.w, a Phillips i jego aktorzy weszli frontowymi drzwiami do pierwszej ligi Hollywood. Potem Bradley dwa razy zagrał pisarza-nieudacznika, który osiąga sukces dzięki narkotykom (Jestem Bogiem) i oszustwie (The Words). Ale wciąż nie umiał znaleźć swojego miejsca. Zagrał w Drużynie A, ale nie chciał być bohaterem ostatniej akcji jak Arnie czy Sly Stallone. Próbował swoich sił w Zakochanym Nowym Jorku, ale z trudem przychodziło mu zgrywanie intelektualisty w typie Leo DiCaprio czy Johnny’ego Deppa. Odnalazł się dopiero w Poradniku pozytywnego myślenia. Zagrał Pata, cierpiącego na chorobę dwubiegunową romantyka. Przytył, obciął jasne loczki, dał się oszpecić bliznami na twarzy. Wyrósł z wizerunku ładnego chłopca. Gdy któregoś dnia na planie w Filadelfii, ich rodzinnym mieście, odwiedziła go mama, powiedziała: „Nareszcie nie musisz nikogo udawać!”.

Jaki jest Bradley Cooper naprawdę?

Neurotyczny i zakompleksiony jak Pat z Poradnika czy przebojowy i zarozumiały jak Phil z Kac Vegas? Chcesz dowiedzieć się czegoś o facecie, zapytaj jego eks. A te mają o Cooperze jak najlepsze zdanie. Jennifer Lopez, z którą spotykał się dwa lata temu, do dziś chciałaby zagrać z nim w filmie. A Renee Zellweger, z którą umawiał się przez ponad dwa lata, po jego roli w Poradniku, wysłała mu kwiaty i liścik z gratulacjami. Dobrych kontaktów nie udaje mu się utrzymać tylko z byłą żoną Jennifer Esposito. Ale Bradley wciąż ma nadzieję, że kiedyś zostaną przyjaciółmi.

 Nieudane małżeństwo i krótkie związki nauczyły Coopera pokory. Jego zdaniem kobiety chcą silnego faceta. „Nie ma nic gorszego niż pantoflarz”. Sam długo walczył z łatką maminsynka. – Byłem bardzo ładnym dzieckiem, słodkim jak dziewczynka. Moi wujkowie i kuzyni byli policjantami i strażakami, a ja brałem lekcje wiolonczeli albo gotowałem kolacje – wyjaśnia. Teraz nie musi już udowadniać, że jest stuprocentowym mężczyzną. W końcu przyjaźni się z idolem swojej młodości Robertem De Niro. Gdy po latach wrócił do Actor’s Studio na swój pierwszy absolwencki wywiad z Jamesem Liptonem, rozpłakał się. Jego dawny mentor też nie mógł ukryć wzruszenia. W tej sali wydawał się tym samym początkującym aktorem, który drżącym głosem zadawał pytanie swojemu idolowi Robertowi De Niro. Teraz „Bob” na każdym kroku chwali talent Bradleya, a sam Cooper udziela odpowiedzi studentom. Na szczęście nie ma w nim za grosz hollywoodzkiego zachłyśnięcia się popularnością.

Wydaje się zaskoczony szumem, który wywołują jego role. On po prostu kocha grać. I czasem dziwi się, że za pracę, którą uwielbia, dostaje jeszcze całkiem niezłe pieniądze. Wciąż nie ma poczucia, że udało mu się dostać do pierwszej ligi. Gdy dowiedział się o nominacji do Oscara, przyznał, że wcale nie chce dostać statuetki. To, co jego zazdrośni koledzy uznali za obłudę, było szczere. Cooper nie jest jeszcze gotowy na sławę. Rok temu był Philem, wiecznym chłopcem z Kac Vegas. Dziś awansował na poważnego aktora dramatycznego.

Nominacja do Oscara zobowiązuje

Już nie można sobie pozwolić na zły wybór scenariusza albo przerwę od kariery. Od teraz każdy ruch Coopera będzie śledzić setka fotoreporterów. A krytycy będą wymagać tego, żeby zmierzył się z legendami Hollywood. Na początku kariery nazywano go nowym George’em Clooneyem, bo wydawał się równie nonszalancki, niefrasobliwy, zawadiacki. Teraz coraz częściej mówi się o nim jako o nowym Paulu Newmanie. Ale żeby zbliżyć się do ikony kina, musi uważniej wybierać role. Porzucić Phila na rzecz Pata albo Avery’ego, zmęczonego życiem policjanta z Drugiego oblicza. Na planie filmu Cooper spotkał się z drugim najgorętszym nazwiskiem roku: Ryanem Goslingiem. Ale Cooper i Gosling nie mają zamiaru ze sobą konkurować. Uważają się za gwiazdorów na czas kryzysu: niedoskonałych, niedojrzałych, zagubionych. Z takimi bohaterami mogą utożsamić się widzowie. Czas amantów ze spiżu minął bezpowrotnie.

Ale to nie znaczy, że Cooper nie mierzy wysoko. Jeszcze nie pokazał, na co go naprawdę stać. Jego ulubione słowo to „energia”. Ma jej w nadmiarze. I dopiero zaczyna ekspansję. Aktorstwo to dla niego środek do celu. Był jednym z producentów Jestem Bogiem, The Words i Poradnika. Coraz częściej mówi się o jego ambicjach reżyserskich. Ale to nie wszystko. Podobno Coopera ciągnie do polityki. Może więc zamiast nazywać go nowym Clooneyem czy Newmanem powinno się go raczej obwołać kolejnym Ronaldem Reaganem.

 

Tekst ukazał się w dodatku „Kreator", maj 2013 r.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska