„To gorsze od gwałtu”

-To gorsze od gwałtu- tak skwitował wiadomości o rosnącej fali przemytu na granicy Bangladeszu i Indii, rzecznik nacjonalistycznej hinduskiej organizacji RSS, Jishnu Basu. Przemytu ale dokładnie czego?

Kiedy słyszymy to słowo mamy pewne utarte skojarzenia: zapewne chodzi o narkotyki; alkohol; handel ludźmi itd. Dodatkowo jeśli rzecznik wpływowej organizacji do które m.in. należy premier Indii Narendra Modi, mówi że to „gorsze od gwałtu”, musimy sobie wyobrażać naprawdę niestworzone rzeczy.

 

Co Pan Basu(całkiem chwytliwy pseudonim dla dja, nieprawdaż?) miał zatem na myśli? Aby nie trzymać dalej w niepewności spieszymy z wyjaśnieniem, chodzi o … przemyt krów. -Przemyt krów to coś okropnego, jest to porównywalne do gwałtu na kobiecie, albo zniszczenia hinduistycznej świątyni- dokładnie tymi słowami skwitował rzecznik, kwitnący na granicy proceder. Nie dodał natomiast jak w tej skali plasowałby się gwałt na mężczyźnie.

 

Rząd Indii do walki z przemytnikami skierował ok. 30 tysięcy dodatkowych funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa aby uszczelnić granicę z Bangladeszem. Ma to uniemożliwić przemyt krów z Indii, gdzie zwierzęta te są uważane za święte, do zdominowanego przez muzułmanów Bangladeszu, gdzie jedzenie wołowiny nie jest zakazane.

 

- Władze Indii powinny w równym stopniu co krowami przejmować się ludźmi- to już cytat wygłoszony przez głowę kościoła katolickiego w Indiach, kardynała Beselio Clemissa. Była to jego odpowiedź na sprawę która odbiła się szerokim echem w całych Indiach, chodzi o zbiorowy gwałt na 70! letniej zakonnicy.

 

Rząd premiera Modiego walkę z przemytem krów uczynił jeden ze swoich priorytetów. Co roku z Indii do Bangladeszu przemycanych jest ok. 2 milionów krów. Co za tym idzie, może już nie dokładnie nasza poczciwa krasula, nie ma spokoju nawet w najliczniejszym kraju globu, gdzie uważana jest za ziemskie wcielenie bogini Gau.

 

 

 

 

 

 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska