Z wiekiem martwię się coraz mniej. Rozmowa z Juliuszem Machulskim w nowym „Esquire”

2017-07-03
Z wiekiem martwię się coraz mniej. Rozmowa z Juliuszem Machulskim w nowym „Esquire”

Jest feministą i optymistą mimo wszystko. Rodzina twierdzi, że za dużo pracuje. On jest innego zdania. Do kin wszedł właśnie jego nowy film „Volta”. Juliusz Machulski w najnowszym numerze „Esquire” opowiada nie tylko o tym.

ESQ: Pan dobrze czyta ludzi?
JM: Tak mi się wydaje. Czasem można się pomylić, ale dobrze być wiernym swojemu pierwszemu odczuciu. Większości polityków prawicy nie obsadziłbym w filmie w roli kompetentnych czy uczciwych polityków. Ich mowa ciała, wygląd, sposób mówienia o nich świadczą.

 

ESQ: To za czym poszli ludzie?
JM: Trudno mi mówić w imieniu innych,ale chyba za obietnicami. Nawet w kręgu moich znajomych, ludzi z branży, wykształconych, inteligentnych, zdarzyli się tacy, którzy uwierzyli Andrzejowi Dudzie i kłamstwom wyborczym. Może dali się omamić, że im przewalutuje kredyty? Dla mnie to było niewiarygodne, że tak się te wybory potoczyły. Ale to nie jest zasługa tych, którzy wygrali. Złożyły się na to chociażby arogancja poprzedniej ekipy rządzącej i klęska lewicy, ale myślę, że to wypadek przy pracy, który się nie powtórzy i będziemy go pamiętać w myśl popularnego przysłowia „Mądry Polak po szkodzie”.

 

ESQ: A jak nic się nie zmieni?
JM: Nie bałbym się. Nawet Tysiącletnia Rzesza trwała tylko 12 lat. To jest niemożliwe, nacjonalistyczna prawica wywróci się przez brak wyobraźni i niekompetencję. Już to widać. Ławki rezerwowych mają krótkie, tam nie ma zawodników na wymianę. Myślę, że nawet Jan Paweł II nie byłby po ich stronie. Gdyby żył, codziennie by ich opieprzał przez telefon. Bo co mówi papież Franciszek, światły i skromny człowiek, to się nie liczy, bo nie jest nasz.

 

ESQ: Poza tym jest za bardzo postępowy.
JM: I dlatego podejrzany. Jeden z katolickich publicystów-celebrytów mówi, że najpierw jest katolikiem, potem Polakiem, a potem człowiekiem. Jakby w Stanach, lub we Francji ktoś tak powiedział, nikt by go nigdzie nie zaprosił. Do żadnych liczących się mediów.

 

ESQ: Pan nie jest katolikiem?
JM: Jestem ochrzczony, na to nie miałem wpływu, to były inne czasy. W latach 50. to był raczej ruch oporu niż sprawa religii czy wiary. Ale dziś jestem niewierzący i nigdy nie ochrzciłbym dziecka, zostawiłbym mu wybór na później. Chyba muszę iść po akt apostazji, bo mi się nie podoba, że Kościół zalicza mnie w poczet katolików. A katolikiem oczywiście nie jestem.

 

Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze „Esquire”!

 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska