Nie ma ciała, jest zbrodnia – rozmowa z kryminalistykiem

Nie ma ciała, jest zbrodnia – rozmowa z kryminalistykiem

Naukowo zajmuje się oglądaniem seriali kryminalnych. Uważa, że nie istnieje zbrodnia doskonała. O zabójstwie Zdzisława Beksińskiego, manipulowaniu policyjnymi statystykami, efekcie CSI i o tym, ile naprawdę w Polsce popełnia się morderstw rozmawiamy z dr Joanną Stojer-Polańską, kryminalistykiem.

PLAYBOY.PL: Kiedy myśli się o mordercy, pewnie pierwsze, co przychodzi do głowy to Hannibal Lecter i jego bardziej współczesne wersje, czyli przebiegły, inteligentny psychopata, który wybiera swoje ofiary. Tymczasem w rzeczywistości większość zabójstw to zbrodnie w rodzinie albo wśród osób, które dobrze się znają, gdzie zabójca pod wpływem emocji lub alkoholu łapie za to, co ma pod ręką. 

dr Joanna Stojer-Polańska: Ludzie często mają właśnie takie filmowe wyobrażenia o zabójcy i obawiają się obcego sprawcy, który czai się gdzieś w ciemnościach. Natomiast w rzeczywistości sprawcy zabójstw nie są ani tak inteligentni, ani motywy i sposoby popełniania tych przestępstw nie są takie, jak w filmach. Zazwyczaj sprawca jest blisko ofiary, bo jest to ktoś znajomy, ktoś z rodziny, ktoś, kogo ofiara dobrze zna. Zwykle dużą rolę odgrywają tu czynniki emocjonalne, często związane z zazdrością, z zemstą. Istnieje jakaś relacja między sprawcą a ofiarą, narasta między nimi konflikt. Często dzieje się to przez lata i ostatecznie doprowadza do zbrodni.

PLAYBOY.PL: Skąd to rozdwojenie rzeczywistości i naszego postrzegania?
dr Joanna Stojer-Polańska: Wynika to z tego, że prawie wszyscy pasjonujemy się brutalnymi, drastycznymi sprawami i to one są przede wszystkim pokazywane w mediach. Filmy o seryjnych sprawcach zabójstw, psychopatach i seriale kryminalne cieszą się ogromną popularnością i mają bardzo wysoką oglądalność. I nawet jeśli są one oparte na faktach, to są mocno podkoloryzowane. Postać sprawcy zazwyczaj rysuje się jako psychopata (choć w nauce odchodzi się od tego pojęcia), sprawca bardzo inteligentny, niemalże czarujący. To jest taki sprawca „amerykański”, który wybiera sobie z jakichś powodów przypadkowe ofiary i chce zabić, bo po prostu taki jest. Widzowie oczekują, że to, co zobaczą, będzie spektakularne. W związku z tym mówi się o „odwróconej piramidzie przestępczości” – tego, czego w mediach jest najwięcej, w rzeczywistości zdarza się najrzadziej.

PLAYBOY.PL: Media, a zwłaszcza filmy i seriale kryminalne bardzo mocno kształtują obraz pracy policji, przebiegu śledztwa. Pani powiedziała kiedyś, że naukowo zajmuje się oglądaniem seriali kryminalnych. Pani praca doktorska była poświęcona tzw. efektowi CSI, czyli…
dr Joanna Stojer-Polańska: Chodzi o konsekwencje oglądania seriali kryminalnych. Seriale kryminalne wpływają na wszystkich widzów, a mogą oglądać je poza zwykłymi ludźmi, także sprawcy i ofiary przestępstw. Przeciętni widzowie są zafascynowani pracą policji. Budowane jest napięcie: ma miejsce zbrodnia, pojawia się tajemnica, zagadka i komuś po kawałku włoska czy kropelce krwi udaje się wykryć, kto jest sprawcą. To jest fascynujące. Ofiary przestępstw, które oglądają taki serial, chcą, żeby w przypadku ich spraw sprawiedliwość została przywrócona tak, jak w filmie. Tak się często nie dzieje, bo jednak życie nie jest filmem. Takie osoby mogą czuć się rozczarowane, bo w serialu wszystkie sprawy są rozwiązywane, a w ich sprawach np. policjanci umorzyli postępowanie. Problem polega na tym, że filmy w większości są o zabójstwach, a ludzie zazwyczaj przychodzą na policję z innymi sprawami -powiedzielibyśmy - dużo bardziej błahymi. Z tym, że dla tych ludzi są one bardzo istotne.

PLAYBOY.PL: No i wreszcie sprawcy... Jaki wpływ na nich mogą mieć seriale czy filmy kryminalne?
dr Joanna Stojer-Polańska: I tu powstaje pytanie, czy seriale mogą ich szkolić, instruować. Albo czy seriale mogą być inspirację nie tyle co do samego popełnienia zbrodni, ale co do jej sposobu. To się czasem zdarza, ale bardzo trudno taki proces badać. Nawet jeśli ktoś wzoruje się na filmowym sprawcy zabójstwa, to zazwyczaj się do tego nie przyznaje albo po prostu nie wiemy, że tak było. Nie jesteśmy też w stanie powiedzieć, jak duże jest oddziaływanie mediów. Ale sądząc po tym, że wszyscy ulegamy ich wpływowi w bardzo różnych dziedzinach życia, to oddziaływanie seriali kryminalnych na pewno również ma miejsce.

PLAYBOY.PL: Seriale kryminalne bardziej reprezentują rzeczywistość czy ją projektują? Pokazują śledztwo takim, jakie jest czy takim, jakie chcielibyśmy je widzieć?
dr Joanna Stojer-Polańska: One przedstawiają zdarzenia, które są prawdopodobne, ale istnieje tylko niewielka szansa, że tak się stanie. Z kilku prawdziwych zdarzeń wybiera się najciekawsze sytuacje i łączy w jednym odcinku. Wszystkie części składowe są więc często prawdziwe, ale bardzo mało prawdopodobne, żeby wszystkie wystąpiły na raz. Widz oczekuje, że wszystko będzie spektakularne, porywające i trzymające w napięciu. Że pojawi się praca w laboratorium, trochę o wykrywaczu kłamstw, świadek sobie coś przypomni, coś będzie na monitoringu i to wszystko pojawi się w tej jednej sprawie.

PLAYBOY.PL: Seriale kryminalne pokazują pewien uproszczony obraz rzeczywistości, bo zazwyczaj w te 40 minut czy 13 odcinków po skomplikowanym śledztwie jednak morderca zostaje odnaleziony. Czy one jednak mówią w ogóle jakąkolwiek prawdę, np. o czynnościach operacyjnych, metodach pracy policji?
dr Joanna Stojer-Polańska: W serialach takich jak kiedyś „Kryminalni”, czy później „W11” nie było zbyt wiele kryminalistyki. Co najwyżej bohaterowie opowiadali, co zrobili, jakie metody wykorzystali, ale to w ogóle nie było pokazane. Natomiast było trochę pracy operacyjnej. Policjanci mówili wtedy, że seriale mówią dużo o ich pracy i że nie jest to do końca dobre. Z drugiej strony jednak w serialach nie są przekazywane tajne informacje i o tym wszystkim można też poczytać. W jakiś sposób seriale kryminalne spopularyzowały też pracę policji i wpłynęły na jej wizerunek. Dużo ludzi ma pozytywny obraz policji właśnie dzięki temu, że widzi jej skuteczność w serialach.

PLAYBOY.PL: Według policyjnych statystyk liczba zabójstw w Polsce systematycznie spada. W 2004 roku było ich prawie 1000, rok temu już niespełna 500. Z czego to wynika?
dr Joanna Stojer-Polańska: Oczywiście liczba zabójstw w policyjnych statystykach spada. Dotyczy to zarówno osób dorosłych oraz sprawców nieletnich. Natomiast nie znamy ciemnej liczby zabójstw, czyli liczby tych zabójstw, o których się nie wiemy. One częściowo ukryte są w zaginięciach. Wiele osób, które zaginęły, nie znalazło się do dzisiaj i na pewno w części z tych spraw doszło do zabójstwa.

PLAYBOY.PL:  Ale ta ciemna liczba występowała także kiedyś.
dr Joanna Stojer-Polańska: Sądzę, że to, że liczba zabójstw spada wynika z tego, że policja pracuje skuteczniej. Ma też nowe możliwości - zarówno te, które daje nauka, czyli wszystko to, co można zbadać w laboratorium, jak i wszystkie działania z zakresu profilaktyki przestępczości. Nie mamy też spektakularnej przestępczości zorganizowanej, jak np. w Meksyku, gdzie ginie nagle kilkadziesiąt osób, wszyscy wiedzą, kto jest winien, ale nikt za to nie odpowiada. Warto jednak zwrócić uwagę, że mamy więcej samobójstw, więcej zaginięć i sporo utonięć. Być może jest w tym ukryta jakaś liczba zabójstw, które rzeczywiście się wydarzyły, ale zostały inaczej zakwalifikowane.

PLAYBOY.PL:  Liczba przestępstw spada, za to wykrywalność rośnie. Wykrywalność zabójstw wynosi około 96%, a w części województw 100%. To więcej niż w krajach Europy Zachodniej czy USA. W związku z tym coraz częściej mówi się o manipulowaniu statystykami policyjnymi. O tym, że śledztwa wszczyna się, kiedy ma się pewność co do sprawcy. Że idealna sytuacja to taka, kiedy sąsiad zabija sąsiada, przyjeżdża policja, a on nadal trzyma siekierę w ręku. W sprawach bardziej skomplikowanych, mniej oczywistych nie wszczyna się śledztwa lub zmienia się ich kwalifikacje, żeby nie psuć sobie statystyk niewykrytym sprawcą morderstwa. Czy my w ogóle w takim razie wiemy cokolwiek o przestępczości w Polsce?
dr Joanna Stojer-Polańska: To prawda, że statystki policyjne nie odzwierciedlają faktycznego stanu rzeczy i że większość z tych zabójstw, które są w statystykach, są to czyny łatwe do wykrycia. Bo jeśli ktoś trzyma tę siekierę i jeszcze się przyznaje, to zazwyczaj jest sprawcą. W tych statystykach, o których Pani mówi, jest mowa o podejrzanych – policja zatrzymała kogoś i postawiła mu zarzut zabójstwa. Nie wiemy, czy proces skończy się wyrokiem skazującym, uniewinnieniem czy kwalifikacja się zmieni. Moim zdaniem największy problem jest w sytuacji, kiedy dochodzi do zaginięcia i możemy wykluczyć samobójstwo, nieszczęśliwy wypadek czy to, że ta osoba wyjechała rozpocząć nowe życie. Jeśli tej osoby nadal nie ma, to bardzo prawdopodobne jest zabójstwo albo inne przestępstwo przeciwko życiu. Natomiast bardzo rzadko taka sprawa jest wszczynana. Zazwyczaj nie jest wszczynana w ogóle. W związku z tym w statystykach to się nie pojawia.

PLAYBOY.PL: Dlaczego nie wszczyna się takich spraw? Jest nikła szansa na odnalezienie sprawcy?
dr Joanna Stojer-Polańska: Wtedy nawet nie chodzi o sprawcę. Po prostu nie ma ciała.

PLAYBOY.PL: Nie ma ciała, nie ma zbrodni?
dr Joanna Stojer-Polańska: To jest akurat nieprawda. Wiele zbrodni zostało dokonanych, pomimo, że ciało nie zostało nigdy odnalezione. Ale takie procesy są bardzo trudne. To wynika także z systemu - nawet jeśli policja wszczęłaby taką sprawę, nie ma pewności, że dalej będzie ona prowadzona. Istnieje ryzyko, że jeśli policja zgromadzi za mało dowodów i nie znajdzie ciała, to w sądzie potencjalny sprawca zostanie uniewinniony. W przypadku zaginięć często jest takie podejrzenie, że tam musiało się zdarzyć coś złego i wszyscy to czują. Jednak są to zwykle bardzo skomplikowane sprawy, trudno je prowadzić procesowo i operacyjnie. Jestem jednak przekonana, że nie ma zbrodni doskonałej i po prostu niektóre sprawy potrzebują więcej czasu na wykrycie.

PLAYBOY.PL: Jak na tym tle, o którym mówiłyśmy, wypadają zabójstwa, gdzie to nieletni jest sprawcą?
dr Joanna Stojer-Polańska: Przez osobę nieletnią w prawie karnym rozumiemy osoby poniżej 17 roku życia (choć Ustawa o postępowaniu w sprawach nieletnich wyróżnia trzy kategorie wiekowe). Takich spraw, kiedy podejrzany o zabójstwo jest nieletni, jest w ostatnich latach kilku w ciągu roku. To są osoby, które z powodu różnych zaburzeń emocjonalnych, zaburzeń psychicznych albo po zażyciu substancji psychoaktywnych dopuszczają się tego czynu. Na ten moment karę pozbawienia wolności, według danych Służby Więziennej, odbywa 296 zabójców, którzy zostali skazani w wieku 16-19 lat. Pamiętajmy, że zwykle za zabójstwo sądy orzekają długie wyroki, stąd też taka liczba sprawców na przestrzeni wielu lat. Nie ma obecnie żadnego skazanego w wieku lat 15. Przepisy przewidują możliwość obniżenia granicy 17 do lat 15 w sytuacjach, kiedy sprawca działał z rozeznaniem w przypadku najpoważniejszych przestępstw.

PLAYBOY.PL: Wątek morderstw popełnianych przez bardzo młodych ludzi pojawia się ostatnio także w popkulturze, np. w „Placu Zabaw” Bartosza Kowalskiego czy „Innej Duszy” Łukasza Orbitowskiego. Te obrazy charakteryzują się tym, że dzieci czy młodzież są przedstawiane jako dużo bardziej bezduszne i wyzute z jakichkolwiek emocji niż dorośli.
dr Joanna Stojer-Polańska: Zawsze przy takich sprawach okazuje się, że niewiele wiemy o człowieku. Jednak poza bardzo spektakularnymi i medialnie komentowanymi sytuacjami, jak np. ta, kiedy nastolatka z chłopakiem z Bielska Białej postanowili zabić rodziców, są to przede wszystkim tragedie rodzinne. Czasami zdarza się też, że ten młody sprawca sam był wcześniej ofiarą - ofiarą przemocy albo jakiegoś przestępstwa seksualnego. Tylko tego zwykle nie wiemy, bo nie wszystkie przestępstwa seksualne są ujawniane. Natomiast wśród młodzieży często dochodzi do rozbojów, bójek, często też w grupach pseudokibiców, ale to już jest zupełnie inny charakter przestępczości.

PLAYBOY.PL: Ostatnio wzięła Pani udział jako ekspert w serialu dokumentalnym „Nastoletni mordercy”. Tematem odcinka była sprawa zabójstwa Zdzisława Beksińskiego. Tam sprawcą był 19-latek, a pomagał mu jego 16-letni kuzyn. Malarz odmówił chłopakowi pożyczki, a ten pchnął go nożem.
dr Joanna Stojer-Polańska: Ten chłopak nadal odbywa karę 25 lat pozbawienia wolności. Natomiast kuzyn z tego, co wiem, swoją karę już zakończył. W przypadku tego zabójstwa to postać ofiary czyni je niezwykłym i medialnym. Reszta jest natomiast bardzo klasyczna: sprawca i ofiara się znali, motywem były pieniądze, użyte narzędzie też jest bardzo typowe. Motyw w ogóle nie był związany z malarstwem Beksińskiego, tylko z niewielką sumą pieniędzy potrzebną sprawcy „na już”. Od początku dla organów ścigania było oczywiste, że sprawcą musiał być ktoś znany ofierze.

PLAYBOY.PL: To było morderstwo pod wpływem emocji czy zaplanowane działanie?
dr Joanna Stojer-Polańska: Wersje zdarzeń podawane przez obu podejrzanych nie były spójne. Zdarzają się takie sytuacje, kiedy ktoś przygotowuje się do popełnienia przestępstwa, nawet bierze jakieś narzędzie, tak jak nóż w tym przypadku, ale to jeszcze nie znaczy, że jest to zamiar bezpośredni. Może przecież chcieć np. użyć go do wymuszenia, zastraszenia. Sprawca nie jest w stanie przewidzieć zachowania ofiary, bo jest to sytuacja bardzo dynamiczna. Dochodzi do kłótni, w grę wchodzą emocje. W tym przypadku jest jeszcze wpływ drugiej osoby. Udowodnione jest, że sami podejmujemy decyzje bardziej racjonalne niż te podejmowane w grupie, kiedy chcemy się przed kimś wykazać albo nie chcemy się wycofać. Dynamika tego zdarzenia i to, że tych czynników nagromadziło się kilka, zdecydowało o tym, że skończyło się to w taki sposób. Jaki był zamiar? – to jest ocena sądu. Jednak to jest naprawdę bardzo trudne, by jednoznacznie powiedzieć, co ktoś chciał zrobić.

PLAYBOY.PL: Czy jest więc Pani zwolenniczką teorii, która mówi, że każdy postawiony w odpowiednich okolicznościach lub pod wpływem konkretnych emocji jest skłonny posunąć się morderstwa?
dr Joanna Stojer-Polańska: To bardzo trudne pytanie o to, czy człowiek jest z natury dobry, czy zły i dlaczego postępuje tak, jak postępuje. Natomiast zawsze coś na niego wpływa. Znajdziemy takie sprawy, kiedy zbrodnia wynika z choroby psychicznej, ale znajdziemy też wiele osób, które były zdrowe psychicznie i jednak dopuściły się takiego czynu. Tam znaczenie mają czynniki biologiczne, genetyczne, czynniki społeczne, związane z mediami, z grami komputerowymi, z środkami odurzającymi, z tym, że ktoś sam był wcześniej ofiarą. W każdej sprawie mamy takich czynników co najmniej kilka. Ja takie pytanie o naturę człowieka zadaję moim studentom i cieszę się, że sama nie muszę na nie odpowiadać.

Finałowy odcinek serialu dokumentalnego „Nastoletni mordercy”, w którym przedstawiona zostanie sprawa zabójstwa Zdzisława Beksińskiego, będzie można oglądać w niedzielę 6 sierpnia o godz. 22:00 na CBS Reality.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska