Film w kinach, wolne w pracy

Film w kinach, wolne w pracy

Kto by czegoś takiego nie chciał. Do kin wkracza najnowsza produkcja z naszym ulubionym aktorem, co zatem robi pracodawca? Daje ci dzień wolnego! Nie, to nie jakieś urojenia autora, tylko absolutna prawda. 22 lipca był dniem wolnym od pracy, podczas którego można było iść do kina. Jest jednak jedno maleńkie ale, nie mówimy o Polsce lecz o Indiach.

Kto by czegoś takiego nie chciał. Do kin wkracza najnowsza produkcja z naszym ulubionym aktorem, co zatem robi nasz pracodawca? Daje ci dzień wolnego! Nie, to nie jakieś urojenia autora, tylko absolutna prawda. 22 lipca był dniem wolnym od pracy, podczas którego można było iść do kina. Jest jednak jedno maleńkie ale, nie mówimy o Polsce lecz o Indiach.

 

Najliczniejszy kraj globu, a w szczególności jego południe, ogarnął prawdziwy szał. To ze względu wejścia do kin produkcji z supergwiazdą “Koolywood” Rajinikanthem(zdjęcie powyżej). Gwoli wyjaśnienia Kollywood to takie Boolywood na modłę Tamilską, swoje centrum ma w Madrasie.

 

 

Kabali, tak zwie się nowa produkcja w której główną rolę odgrywa wspomniany aktor. Pracodawcy w związku z premierą, dając wolne pracownikom, postanowili po prostu uprzedzić ogólnie znany trend. Podczas premier filmów Rajinikantha i tak niewiele osób przychodzi do pracy. Ba, firmy wiedząc jak wielkie będzie zainteresowanie premierą, i tym że nie każdy będzie miał okazję dostać się do kina, robiły pokazy dla pracowników na terenach zakładów pracy.

 

O co chodzi w filmie? W zasadzie nie ma to większego znaczenia dla fanów, wypada wspomnieć dla ogółu. Kabali(Raijnikanth) to mafijny Don który, co ciekawe, niesłusznie został osadzony na ćwierć wieku odsiadki, za masakrę w Hinduskiej świątyni, podczas której zginęła jego żona. Tutaj dostrzegamy pewną logikę myślenia filmowej policji.Jednak bohater, wbrew pozorom, darzył jakąś sympatią swoją małżonkę. Dlatego, po opuszczeniu miejsca odosobnienia, rozpoczyna spektakularną, blisko 3 godzinną, wendettę która ma wymierzyć sprawiedliwość odpowiedzialnym za jego niedolę.

 

To po skrócie fabuła, choć powiedzmy sobie szczerze, dla fanów aktora produkcja pod tytułem: Pielenie Ogródka vol.3, byłaby równie godna zobaczenia co Kabali. Kto zna fenomen kina w Indiach wie o co chodzi.

   

 

Było o filmie, teraz kilka słów o najważniejszym– czyli samym Rjinikanthnie. Jak widać po plakacie promującym film, jego filmowe oblicze znacznie różni się od tego z dnia codziennego. Tutaj szczególnie na pierwszy plan wysuwa się, przede wszystkim bujna czupryna. Ale to detal, charakterologicznie Shivaji Rao Gaikwad– tak naprawdę nazywa się gwiazdor, przeważnie nie ma wiele wspólnego z odtwarzanymi przez siebie rolami.

 

Bił żonę, ale później nie dał jej ruszyć

 

66 letni aktor, wywodzi się z biednej rodziny. Na tyle biednej, że w dzieciństwie musiał przerwać naukę na rzecz pracy. Przez pewien czasu był kierowcą autobusu, i to właśnie wtedy wypatrzył go lokalny reżyser. Początki aktora, przypominają trochę, start w Hollywood, innej uznanej marki kina, Arnolda Schwarzeneggera. Rajini, skrót dla niełatwego pseudonimu, startował jako czarny charakter. Początkowo w swoich filmach m.in. bił żony, aby po odniesieniu sukcesu, wcielać się w role obrońców bitych i uciemiężonych.


Czemu nie pasuje do swojego filmowego wizerunku? Na co dzień Rajinikath to pobożny Hinduista, od blisko 30 lat oddany mąż tej samej żony. Ojciec dwóch córek, i od niedawna dziadek trójki wnucząt. Na co dzień unika rozgłosu, wyjątek robi jedynie przy okazji spraw ważnych społecznie, takich jak losy indyjskiej biedoty. Sam Rajini, podobno ponad połowę ze swoich dochodów filmowych, przekazuje na cele charytatywne. A dochody te są nie małe. Gwiazdor jest drugim najlepiej opłacanym aktorem Azji, z gażami przekraczającymi 10 mln. dol, ustępuje jedynie legendarnemu Jackiemu Chanowi.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska