Więzienna “Ikonografia”

Więzienna “Ikonografia”

Idziemy sobie ulicą, albo spacerniakiem, jak kto woli, i widzimy obok jegomościa wytatuowanego od stóp do głów. Kolor tatuaży może wskazywać, że dana osoba spędziła trochę czasu w odosobnieniu. Choć szybko zwracamy honor, teraz niektóre zakłady karne są wyposażone nie gorzej niż niejeden, porządny salon tatuażu. Jako ludzie ciekawi świata, chcielibyśmy wiedzieć co ta, albo inna “dziara” oznacza. Poniżej, krótki opis tego ocb. Żebyście nie musieli pytać, narażają

Dawno temu, na długo przed tym kiedy Bóg w dniu ósmym stworzył korporacje, tatuaże u naszych pra przodków miały swoje konkretne cele. Informowały, odstraszały, czasami przypisywano im nawet moc magiczną. W średniowieczu zaczęto je używać do “znakowania” jeńców i przestępców. Zapewne na tej zasadzie, opinie o posiadających je osobach niebyły, i czasami dalej nie są, specjalnie przychylne. “Hipsterzy” próbują odwrócić ten trend, zamiast straszyć chcą śmieszyć, ale to już jest materiał na inną pogadankę.

 

Ogólnie tatuaże są znane pod każdą szerokością geograficzną. Na wyspach Polinezji obrazki zawarte na ludzkim ciele, można niemal czytać jak biografię danej osoby.  

 

Na początek zaznaczmy, że nie tylko symbolika więziennych tatuaży niesie ze sobą jakieś przesłanie. Również to gdzie zostały umiejscowione, nie jest bez znaczenia. Dodatkowo nie wszystkie tatuaże są robione dobrowolnie. Są niektóre grupy więźniów jak tzw. “kapusie” i “cwele”, którzy są znakowani obowiązkowo. Taki więzienny system “kastowy”.

 

W zakładach karnych robi się sporo “dziar”, wszak wielu osadzonych może na ich robienie przeznaczyć praktycznie dowolną ilość czasu. Jednak bardzo wiele z nich, bynajmniej nie jest robionych bezmyślnie, albo może raczej powinniśmy powiedzieć – bezcelowo. Osoba postronna może nie zwrócić na to uwagi, ale w tym “specyficznym” miejscu choćby najmniejszy detal może robić różnicę. Weźmy choćby na warsztat taką “łezkę” wytatuowaną pod okiem. Ile ich jest, plus choćby to jak jest wycieniowana, może nieść ze sobą odmienne przesłanie.

 

Zakłady karne w których odbywa się odsiadkę, co sławniejsze gangi, czy choćby czas spędzony za kratkami, to wszystko może być przez więźniów oznaczane na swoim ciele przy pomocy tatuażu. W Polsce wszystkie większe zakłady karne, mają swój oryginalny znak. To jak długo ktoś “siedzi” jest również warte udokumentowania nie tylko w kartotekach. Najbardziej wytrwali, mogą się poszczycić nawet tzw. “gwiazdą recydywy”.

 

 

Jest pewien tatuaż który, co poniektórzy, sprawili sobie samodzielnie. Wiele osób tak oznaczało swoją nudę na różnych poziomach edukacji. O czym mówimy? Tak to najzwyklejsza w świecie kropka. Więziennej ikonografii – kropka, a szczególnie jej umiejscowienie, ilość, robi naprawdę sporą różnicę. Zastanawiacie się jak wielką? Ano taka jak pomiędzy spokojnym snem, a uporczywym stukaniem w potylicę. Kropka zatem kropce nie równa.

 

W polskich więzieniach “moda” na tatuaże pojawiła się po wojnie. Grypsujący, dzięki nim, ustanowili kolejną metodę komunikacji za kratkami. Co ciekawe ustalone lata temu, umowne znaki i symbole, bynajmniej nie straciły na aktualności i są wykorzystywane po dzień dzisiejszy.

 

Obecnie tatuaże w “otwartym” świecie, stały się na tyle popularne, że co większe salony specjalizują się również w ich usuwaniu. Ci którzy zrobili sobie jakiś malunek nie do końca rozsądnie, mają zatem zawsze jakąś alternatywę. Nie muszą już szukać następnej Agaty, albo Stefana.

 

W więzieniach też mają swoje sposoby na usuwanie dziar. Co prawda jeszcze mniej przyjemne niż poza murami, ale wiadomo jakoś sobie radzić trzeba. Szczególnie jeśli ktoś sprawił sobie jakiś symbol, niespecjalnie zgodny z prawdą. Taki delikwent musi się liczyć z tym z konsekwencjami.Zapewne, prędzej niż później, zostanie potraktowany jakimś żrącym kwasem, bądź w “łagodniejszej” wersji – pumeksem albo pilnikiem.

  

 

Ktoś mógłby, w związku z tymi metodami, mieć o zakładach karnych negatywne zdanie. Musimy sobie jednak zdawać sprawę z tego, że dla więźnia zrobiony tatuaż, jest jak dla “wolnego” człowieka wpis w CV. Wyobraźmy sobie jak niegodziwe byłoby umieszczenie, w swoim Curriculum Vitae, nieprawdziwych, naciąganych treści. Takich które mogły by nabrać bogu ducha winnego pracodawcę. Dla takiej osoby pumeks to najmniejszy wymiar kary, tutaj należy się chociaż umowa zlecenie.


PS Nawiązując do tematu zatrudnienia. Jeśli obecnie jesteście w trakcie poszukiwania nowego miejsca zatrudnienia, przy rozmowie z pracodawcą zwróćcie uwagę na niektóre detale jego twarzy. Jeśli posiada kreskę pod lewym okiem, bierzcie robotę śmiało. Jeśli jednak ma kropkę na nosie, lepiej darujcie sobie to miejsce.    

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska