Szaleni skejci

Szaleni skejci

Myśleliście, że widzieliście już wszystko jeśli chodzi o ryzykowne występy na deskorolce? Pomyślcie jeszcze raz. Zawody jakie wam pokażemy, nie maja obecnie specjalnej konkurencji na świecie. Ich uczestnicy to prawdziwi profesjonaliści w swoim fachu. Zarazem określenie ich mianem „szaleńcy” nie wydaje się być specjalnym nadużyciem.

Cztery kilometry jazdy na deskorolce, przy prędkości dochodzącej nawet do 90 kilometrów na godzinę. dodatkowo zbocze o nachyleniu blisko 15% i kilkanaście ostrych zakrętów do pokonania. Brzmi ciekawie? Zapewne tak. Chcieli byście sami spróbować? Nie spodziewam się gromkiego przytaknięcia. Jedynie może ktoś niemogący się uporać z poważną depresją, bez wahania by przyklasną temu pomysłowi.

 

Dodatkowo żeby było zabawniej zawody „No Pawns Down”, których sponsorem jest oczywiście Red Bull, jak sama nazwa poniekąd wskazuje, polegają na ściganiu się bez możliwości skorzystania z jakiejkolwiek podpórki, czy to nogą czy ręką. Jedziemy zatem przed siebie na złamanie karku.

 

Tegoroczna edycja zawodów miała miejsce w Słowenii, na szczęście organizatorzy nie narzekali na pogodę, przez większą część imprezy było słonecznie i przyjemnie. Ciarki na plecach mogą się pojawić gdybyśmy wyobrazili sobie naszych bohaterów mknących dziarsko w dół na mokrej nawierzchni. Tym razem szczęście jednak dopisało i mogliśmy się obejść bez tego typu atrakcji.

 

 

Zwycięzcą słoweńskiej edycji został, jeden z większych specjalistów w tego typu rywalizacji, Włoch Patrick Lombardi. Jeśli ktoś sądzi, że przy tak ekstremalnych przejażdżkach trudno o odpowiednią ilość uczestników, i Lombardiemu wystarczyło dojechanie w jednym kawałku do mety, to jest w sporym błędzie. Już przy samych kwalifikacjach, na starcie można było zobaczyć ponad 70 śmiałków. Liczba ta byłaby jeszcze bardziej imponująca gdyby wszyscy zgłoszeni do rywalizacji byli wstanie dotrzeć na miejsce zawodów.

 

–Te zawody są naprawdę wymagające, już nie chodzi nawet o sama trasę, ale bardziej o sposób w jaki ją pokonujemy. Bez dotykania podłoża, sytuacja czasami naprawdę staje się nieciekawa. Na dłoniach mamy specjalną taśmę dzięki której sędziowie wiedza czy ktoś przejechał cały dystans bez podparcia, czy jednak mu sie to nie udało i zostaje zdyskwalifikowany.– tak zmagania w No Pawns Down, opisuje ich wielokrotny uczestnik Rob McWhinnie.

 

Nagrodą dla zwycięzcy był czek opiewający na 1000 euro, czyli w zasadzie nie wiele jak na tak wysoki poziom trudności zawodów. Choć zapewne dla ryzykantów, którzy w nich biorą udział, gratyfikacje finansowe schodzą na drugi plan, liczy się przede wszystkim adrenalina.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska