Mike Tyson - Bestia oswojona

Mike Tyson - Bestia oswojona

Muszę być na samym szczycie, bo inaczej ląduję na samym dnie. Mam mnóstwo kasy albo jestem spłukany - nie umiem znaleźć złotego środka - mówi bokser, który jednym ciężkim ciosem nokautował przeciwnika, by zaraz lekką ręką przepuścić zarobione w ringu miliony. A było co przepuszczać, bo  jest najlepiej zarabiającym bokserem w historii.

 - Dajcie spokój, po co gadać o boksie. Boks jest do d.... - podczas konferencji w Warszawie, Mike Tyson jest pogodnym, wręcz w żartobliwym nastroju. W niczym nie przypomina Bestii. Trochę, sepleni, ale chyba nikt nie powie mu tego w twarz. Łagodne oczy zdradzają naiwność dziecka. - Jak przepuściłeś 300 mln dol? - Może i byłem dobrym bokserem, ale słabo mi szło w sprawach finansowych - Mike uśmiecha się. - Nie wiem, jak je wydałem, ale świetnie się przy tym bawiłem.

U szczytu kariery kasyna dawały wielomilionowe stawki za możliwość organizowania jego walk, bogacze i celebryci bez zmrużenia oka płacili tysiące dolarów za miejsca obok ringu, a miliony telewidzów wysupływało po 50 dol. na oglądanie walk w systemie pay-per-view. 46-letni Mike 7 lat temu zakończył już karierę, trudno jednak nie zauważyć, że całe jego życie to nieustanny pojedynek ze światem. 

1. Runda

Ucieczka ze slumsów

- Oddawaj mojego gołębia - krzyczy pulchny czarnoskóry dziewięciolatek. Starsi koledzy próbują ukraść jego rasowe ptaki. - Chcesz, to go sobie weź - złodziej łapie gołębia, urywa mu głowę i krwawiące zwłoki ciska dzieciakowi pod nogi. Ten, mimo przerażenia, rzuca się z pięściami na starszego chłopaka. Tym dzieciakiem jest Michael Gerald Tyson i to jego pierwsza walka. 

- Nie umiałem się bić - wspomina. - Uderzałem go dziko, tylko prawą ręką, a mimo to zwyciężyłem. Byłem z siebie dumny.

Gołębie były wówczas jedynymi istotami, jakie Mike kochał. Syn prostytutki i drobnego złodzieja dzieciństwo miał biedne i pełne przemocy. Na świat przyszedł w Nowym Jorku w 1966 r.Ojciec szybko porzucił rodzinę i Mike z rodzeństwem (bratem i siostrą) dorastali na ulicach Brownsville - najbardziej niebezpiecznej części Brooklynu.Często chodzili głodni, spali w ubraniach. Mike był gruby i chorowity, dzieciaki znęcały się nad nim w szkole. 

Sam musiał zdobywać pieniądze, więc kradł, a inni okradali jego.- Bandyci z bronią napadali mnie nawet w naszej kamienicy - wspomina.Wkrótce sam dołączył do gangu.Jako 13-latek został zatrzymany z bronią w ręku, a że miał już pełną kartotekę (ponad 40 aresztowań) wylądował w poprawczaku. Tam trafił na Boba Stewarta, byłego boksera, który prowadził zajęcia z trudną młodzieżą. Mike już był nad wiek wyrośnięty (180 cm / 80 kg). Okazał się też piekielnie zdolny w ringu. Stewart szybko zaprezentował swojego podopiecznego Cusowi D'amato, znanemu wychowawcy pięściarzy.

- On uderza jakby chciał zabić - stwierdził stary D'Amato i zabrał Mike'a do prowadzonego przez siebie rodzinnego domu dziecka. - Zamieszkałem w takiej rezydencji, jakie dotychczas okradałem - wspomina Tyson. 

- Cus tłumaczył mi, że najważniejszy jest duch walki, że starcie na ringu to pojedynek umysłów - opowiada Mike.

- Cały czas mówił mi miłe rzeczy. Podejrzewałem, że jest pedałem. Powtarzał, że świetnie walczę, coraz lepiej wyglądam. Przez myśl mi nie przeszło, że chciał, bym poczuł się pewnie. Zrozumiałem to dopiero, gdy dorosłem. 

 - Któregoś dnia powiedział mi, że mogę zmienić życie moje i moich bliskich zostając mistrzem świata. Że w ringu mogę zmieść wszystkich. Nie uwierzyłem, ale umówiliśmy się, że będę robił wszystko co mi każe i jeśli nie będę wygrywał, to mogę odejść. Słuchałem go i wygrywałem. Zacząłem mu ufać. Do tej pory zdarzało mi się jeszcze jeździć do Nowego Jorku, by okradać domy, ale teraz zdecydowałem, że będę bokserem, nie złodziejem.

W końcu D'Amato stał się nie tylko jego wychowawcą, trenerem, mentorem, ale i przybranym ojcem. 

W 1982 r. 16-latek pojechał na tzw. Olimpiadę Juniorów. Chory D'Amato został w domu, ale po walce, zadzwonił telefon. - Mike wygrał w ósmej! - Jak to w ósmej? Przecież amatorzy walczą 3 rundy? - W ósmej sekundzie!

Tyson stał się postrachem juniorów - zdarzało się, że niektórzy specjalnie przegrywali walki eliminacyjne, by na niego nie trafić. 

 

2. Runda

Najmłodszy mistrz

 - 5 minut przed walką naciągam rękawice tak mocno, aby moje knykcie mogły ją przebić. W drodze na ring jestem jednocześnie pewny siebie i śmiertelnie przerażony. Boję się przegranej i poniżenia. Jednak z każdym krokiem jest coraz lepiej.I kiedy wchodzę na ring, staję się niepokonany. Jestem bogiem. Wbijam wzrok w przeciwnika. Krąży po ringu, a ja nie odrywam od niego oczu. Wreszcie on ucieka spojrzeniem i wiem, że wygrałem. On jeszcze tego nie rozumie, ale ten ułamek sekundy pokazał mi jego słaby punkt. Wytrzyma 2 albo 3 rundy, ale nie ma już szans na zwycięstwo - tak wyglądąła wojna psychologicnza w wydaniu Tysona.

 
- Potrafiłem zastraszyć przeciwników. Byli przegrani zanim jeszcze weszli na ring. Zanim otrzymali pierwszy cios - wspomina Mike, który w 1985 r. stoczył pierwszą walkę zawodową. Po niespełna 2 minutach znokautował przeciwnika i zarobił 500 dolarów. Tak rozpoczęła się cała seria szybkich zwycięstw. W pierwszym roku wszystkie 15 walk wygrał  przez nokaut, z czego aż 11 w pierwszej rundzie! Jego gaże liczone już były w setkach tysięcy dolarów. Wkrótce pobił z nawiązką blisko 40-letni rekord Rockyego Marciano, który wygrał 16 pierwszych walk przed czasem - Tyson znokautował 19 rywali. Jeden z bokserów, zapytany po walce, czy kiedyś oberwał równie mocno, stwierdził: "Owszem, rok temu, kiedy potrącił mnie ciężarówka". 

 
W końcu 22 listopada 1986 r., półtora roku po debiucie Tyson stanął do walki mistrzostwo świata. Stary Cus D'Amato nie dożył tej chwili, ale jego wychowanek był już wschodząca gwiazdą. Z 27 walk, 25 wygrał przed czasem. Dziennikarze ochrzcili go Żelaznym Mike'em, a rywale mówili, że ma młot kowalski w ręku i unikali go jak ognia. Trevor Berbick, który miał bronić mistrzowskiego pasa podał nawet do sądu swojego menedżera, za to że wybrał mu takiego rywala. Do walki jednak doszło. 

Mistrz miał prawo wyboru spodenek i na złość zdecydował się na czarne. A czarne spodenki i czarne buty bez skarpet już wtedy były znakiem rozpoznawczym Tysona. Mike wystąpił więc... również w czarnych. Gdy odmówił zmiany, dostał  3 tys. dolarów kary. Nie była to suma oszałamiająca, bo za ten pojedynek i dwa następne miał zagwarantowane już 5,5 mln dol. Mike skrywał jeszcze pewną tajemnicę. Przed walką zaraził się od prostytutki rzeżączką. - Ból był straszny, ale musiałem go znieść, bo wstydziłem się pójść do lekarza - mówi. Sama walka przypominała wszystkie poprzednie - szturm Tysona i nokaut, tym razem w drugiej rundzie. Mike został najmłodszym mistrzem świata wagi ciężkiej. Miał 22 lata, 4 miesiące i 22 dni. Następnego dnia większość gazet sportowych przedrukowała słowa menedżera Tysona: "Od tej chwili w wadze ciężkiej będzie rządzić terror". 

Pas mistrzowski nosiłem przez 3 tygodnie. Wszędzie. Nawet do sklepu, taki byłem dumny.

 

3. Runda

Miłosna masakra

- Małżeństwo z nim to najgorsza rzecz jaka mnie w życiu spotkała. Rozumiem jak czują się maltretowane kobiety. Mike często nad sobą nie panuje. Boję się go, tak jak moja matka - Tyson zszokowany patrzy, jak jego żona, piękna aktorka Robin Givens mówi te słowa podczas ich wspólnego wywiadu. - Nie mogłem uwierzyć, że rozpowiada takie kłamstwa. Byłem w szoku. Teraz nie wierzę, że nie zareagowałem. Z drugiej strony, kłótnia przed kamerami nie poprawiłaby mojej sytuacji. Musiałem zachować spokój. nie chciałem wyjść na wariata. 

 
Poznali się się 2 lata wcześniej. Mike wypatrzył ją w filmie Gniew w Harlemie, a kiedy został mistrzem świata odważył się umówić na randkę. - Czytałem, że najlepsi bokserzy nie uprawiają seksu przed walką, a ja chciałem być najmłodszym mistrzem wagi ciężkiej, więc nie kochałem się przez 5 lat. Seks po kilku latach abstynencji to najlepsza rzecz na świecie - przyznał Mike, który zakochany w pannie Givens szybko wziął z nią ślub. Podobno sprytna dziewczyna z jeszcze sprytniejszą mamusią wmówiły bokserowi, że zostanie ojcem. Po ceremonii Robin zadzwoniła do menedżera i stwierdziła: - Jestem żoną Mike'a, teraz ja decyduję o wszystkim. Tyson miał być maszynką do zarabiania pieniędzy i był. Wygrywał dalej. Zdobył mistrzowskie pasy 3 najważniejszych federacji i z powodzeniem ich bronił inkasując kolejne milionowe czeki. 

Położył na deski m.in.legendarnego, niepokonanego Michaela Spinksa, nokautując go w ciągu 91 sekund. Była to 4 najkrótsza walka o mistrzostwo w wadze ciężkiej (95 sekund Lewisa z Gołotą to piąty wynik) W tym czasie - jak przypomina Przemysław Słowińskii w książce "Bestia - Historia Mike'a Tysona" -  tygodnik "Razem" ogłosił w Polsce dla zabawy, że oferuje milion dolarów każdemu, kto wyjdzie do pojedynku z Tysonem. Posypały się propozycje rodaków, którzy za tę sumę gotowi byli na wszystko, jednak ostudził ich ówczesny mistrz Polski, który wezwał chętnych, aby najpierw zmierzyli się z nim, a zamiast miliona oferował solidne baty. Nie zgłosił się nikt. Sam bokser zapytany, czy zmierzyłby się z Tysonem, stwierdził, że jeszcze nie upadł na głowę. I tu wypada zdradzić jego nazwisko - to był Andrzej Gołota, który wiele lat później - w 2000 r. - jednak walczył z Bestią i opamiętał się dopiero w 3. rundzie uciekając z ringu. 

Jednak wróćmy do Tysona. Chłopak ze slumsów zachłysnął się sławą i pieniędzmi. Gdy zrozumiał, że może zdobyć niemal każdą dziewczynę, oszalał. - Jako mistrz świata miałem wiele kobiet. Modelki, aktorki chciały być przy mnie, bo często występowałem w telewizji. 

Zdradzał żonę hurtowo, co było jedną z przyczyn domowych awantur. Nie pomagała w tym teściowa, która nie lubiła rozstawać się z córką, za to lubiła wzywać policję do każdej sprzeczki. Obie panie przekonały boksera do zażywania leków psychotropowych po... telefonicznych konsultacjach z psychiatrą, który na odległość uznał, że Mike cierpi na psychozę maniakalno-depresyjną. Prasa donosiła też o kobietach skarżących się na jego seksualne zaczepki, o pobitym parkingowym i o rozbitym bentleyu wartym 180 tys. dol., którego Mike zostawił policjantom "na pamiątkę", a sobie na pocieszenie kupił rolls-royce'a za 200 tysięcy.    

Po 8 miesiącach małżeństwa Robin wniosła o rozwód, twierdząc, że "mąż był skłonny do nieprowokowanych napadów agresji i znęcał się nad nią... psychicznie". Zażądała 125 mln dol. odszkodowania i wysokich alimentów. Dostała 20 mln. Był rok 1989. Po rozwodzie zaczęła się prawdziwa nagonka na bokserskiego mistrza. Człowiek, którego tak obsmarowała własna żona, a przy tym bajecznie bogaty i dziecięco naiwny był łatwym celem. Pewna dziewczyna zażądała więc 3,5 mln dol. odszkodowania, za to, że obmacywał ją na dyskotece. Sąd uznał, że było to niezamierzone i niezłośliwe i przyznał ledwie 100 dol, ale pojawili się inni. Ugoda z kolejnym pobitym  parkingowym kosztowała boksera 250 tys. dol. Ktoś inny przypomniał sobie, że rok wcześniej Tyson wyrzucił go z baru, więc teraz podał go do sądu. Mike odreagowywał zbierając mandaty za przekraczanie prędkości. Nie wytrzymywał medialnej nagonki. - Wystarczyło, że siknąłem krzywo i zamoczyłem deskę w toalecie, a zaraz donoszono o tym w wiadomościach - mówił.

4. Runda. 

Na deskach i na dnie

Tyson nieco zamroczony podnosi się z ringu na kolana. Szuka na deskach ochraniacza na zęby i niezdarnie wkłada go do ust. Łapiąc się sędziego ledwo wstaje, tylko po to, by usłyszeć - OUT!

Bestia po raz pierwszy została znokautowana! 11 lutego 1990 r. cały sportowy świat jest w szoku.


Jeszcze przed walką nikt nie wyobrażał sobie takiego scenariusza. Z 37 pojedynków Tyson wygrał wszystkie i tylko 4 przeciwników uniknęło nokautu. Walki Bestii kończyły się tak szybko, że Amerykanie nie chcieli już płacić za bilety na kilkudziesięciosekundowe pojedynki i by przyciągnąć tłumy tę walkę zorganizowano w Japonii. Przed walką zastanawiano się tylko czy czas Bustera Douglasa też będzie liczony w sekundach czy w rundach. Stawiając 42 dol.na Tysona, można było wygrać u bukmacherów tylko jednego dolara. Zaś za dolara na Douglasa dawano 30. Ten jednak zaskoczył wszystkich, a zwłaszcza Tysona. Jeszcze w 8 rundzie leżał na deskach, by w 10. znokautować Żelaznego Mike'a i odebrać mu mistrzowskie pasy.  


Tyson poniósł konsekwencje tego, że od treningów ważniejsze były narkotyki, kumple i dziewczyny. A miało być jeszcze gorzej, bo wkrótce pojawiły się problemy już z gatunków tych superciężkich. W lipcu 1991 r. Mike pojawił się w Indinapolis na pokazach konkursu Czarna Miss Ameryki. Szybko został oskarżony o obłapianie 10 zawodniczek. Dyrektor konkursu domagał się 21 mln odszkodowania, zaś Rossie Jones, Miss Ameryki z 1990 r. zażądała 100 milionów za molestowanie. W obu tych sprawach szybko zawarto ugody, zaś sami organizatorzy przyznali, że co najmniej w dwóch przypadkach oskarżenia dziewczyn były sfabrykowane. Prawdziwa bomba wybuchała jednak po 2 miesiącach, kiedy 9 września, jedna z uczestniczek owego konkursu, 18-letnia Desiree Washington oskarżyła Tysona o gwałt. Sprawa trafiła do sądu, a linia obrony okazała się samobójcza. Adwokaci chcieli pokazać, że Bestia ma straszną reputację i że dziewczyna idąc w nocy do jego pokoju musiała mieć tego świadomość. Werdykt przysięgłych brzmiał - winny. Wyrok 6 lat. Był luty 1992 roku.

 
Mike mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie po odsiedzeniu połowy kary. Warunkiem było dobre sprawowanie, co nie przychodziło mu łatwo, ale w końcu się wyciszył. - Chciałem zobaczyć się z moimi bliskimi, ale zrozumiałem, że nie mam nikogo. Tyson zaczął czytać dzieła filozoficzne i udzielać się społecznie - za astronomiczną kwotę 95 centów dziennie prowadził zajęcia na sali gimnastycznej. Starał się o dodatkowe skrócenie kary, o pół roku. Warunkiem było zdanie egzaminów na poziomie szkoły średniej. Wziął się więc ostro do nauki, ale dwukrotnie oblał matematykę. Dostał też propozycję ugody z prokuratury - mógł wyjść wcześniej, jeśli przyznałby się do gwałtu. Nie zgodził się. Za to kazał też wytatuować sobie podobizny Che Guevarry i Mao Tse Tunga - na złość amerykańskim władzom, przez które trafił za kratki. W więzieniu przeszedł też na islam i przybrał imię Malik Abdul Aziz. Gdy w marcu 1995 r. wychodził na wolność czekały na niego ekipy telewizyjne, kibice i menedżerowie z kontraktem na okrągłe 100 mln dol. za nowe walki. Bestia chciała odzyskać utracone mistrzowskie pasy.

 
5. Runda

Bokserski skandal stulecia

- Evander Hollyfield nagle, podskakuje na ringu, jakby przez jego ciało przeszedł prąd. Ucieka przed Tysonem, rękawicą wskazując okolice skroni.. Po sekundzie konsternacji sędzia, a potem widzowie widzą powód dziwnej reakcji. Bestia odgryzła mu kawałek ucha. - Tyson oszalał - mówi komentator. 


Była to rewanżowa walka Tysona z Hollyfieldem. Poprzednia stoczona pół roku wcześniej zakończyła się niespodziewaną porażką Żelaznego Mike'a. Niespodziewaną, bo Tyson, po wyjściu z więzienia choć cięższy i nie tak zwinny, znów wygrywał. Za pierwsze 3 walki po wyjściu na wolność dostał 65 mln. dol., a że znów kończył je szybko, można wyliczyć, ze dostał po 3 mln 857 tys. dol za każdą minutę w ringu! Odzyskał pas WBC, a po następnej walce WBA. Przyszła pora na starcie z Holyfieldem, za które mistrza miał zagwarantowane niebotyczną gaże 30 mln dol. W czasie walki Tyson w pewnym momencie otrzymał niespodziewany cios - Holyfield uderzył głową i rozbił Bestii łuk brwiowy. Rana krwawiła, a Holyfield przy każdej sposobności dokładał "z byka". Sędzia nie reagował, co dodatkowo rozjuszyło Tysona. Rzucił się do pełnych furii ataków, które przeciwnik spokojnie kontrował stopniowo uzyskując przewagę. W 11 rundzie sędzia przerwał walkę. Mike przegrał po raz drugi w karierze. Walka wzbudziła tyle emocji, że natychmiast zakontraktowano rewanż, za który Mike znów miał dostać 30 mln dol., a Holyfield już 35. W rewanżu sytuacja powtórzyła się. Holyfield uderzył kilka razy głową, a Tyson bezradnie patrzył na sędziego nie mogąc doczekać się jego reakcji. - Dostałem szału. Chciałem go zabić. Zasady stały się nieważne. Dusiłem go, gryzłem, chciałem kopnąć go w krocze - tłumaczy. W końcu odgryzł rywalowi kawałek ucha. - Byłem już wtedy skończonym bokserem - wspomina dziś Mike. - Nie trenowałem, nie przykładałem się. W walce z Holyfieldem zwariowałem, byłem na prochach. Dziesięć dni po tym "bokserskim skandalu stulecia" zasądzono 3 mln dol.grzywny dla Tysona i odebrano mu licencję bokserską. O jej przywrócenie mógł ubiegać się najwcześniej po roku. Na całej sprawie najlepiej wyszedł cukiernik z Kalifornii, który zaczął sprzedawać czekoladki w kształcie ucha Holyfielda.

6. Runda

Gdzie jest kasa?

Zaskoczone staruszki przed hotelem Beverly Hills w LA patrzą jak wielki czarny mężczyzna wyciąga z limuzyny drugiego czarnoskórego z siwymi nastroszonymi włosami. Szarpie go i krzyczy "Gdzie są moje pieniądze?". W końcu zaczyna go tłuc. To Mike Tyson, który usłyszał, że jego konto świeci pustkami, próbuje zasięgnąć wiadomości z pierwszej ręki, od swego promotora Dona Kinga.

Po utracie licencji bokserskiej, Mike zaczął dorabiać jako sędzia wrestlingu. Pieniądze były potrzebne, bo wydatki Tysona były równie legendarne co jego walki. Już kilka tygodni po tym jak stracił licencję, pojawił się u dealera samochodowego pod Nowym Jorkiem i wziął ferrari za 300 tys. dol. Przed zakupem nawet nie chciał przetestować auta, bo "już ma takie jedno". Innym razem na cały dzień zamknięto sklep Versace w Pałacu Cezarów w Las Vegas, aby Mike i jego świta mogli spokojnie zrobić zakupy. Rachunek na ćwierć miliona dolarów zapłacił oczywiście Tyson. - Chciałem, żeby wszyscy dobrze się bawili. Fortunę wydał też na błyskotki dla siebie i znajomych. - Zawsze miał u nas otwartą linię kredytową i nie było kłopotów ze spłatą -- mówił właściciel sklepu jubilerskiego The Jewelers of Las Vegas Mordechaj Yerushalami. Ale, gdy Tyson nie mógł walczyć, u jubilera zebrało się 800 tys.dol. długu. - Żeby dostać tyle biżuterii na kredyt,  trzeba być naprawdę dobrym klientem - podkreśla pan Yerushalami, a my możemy tylko szacować na jakie sumy musiał robić zakupy Żelazny Mike, który wg słów jubilera gustował głównie w złocie i brylantach. 


Zapłacił  po 70 tys. dol. na dwa tygrysy bengalskie i dodatkowo kilkadziesiąt tysięcy na zrobieniu za domem w Las Vegas wybiegu dla nich i lwa. Do tego za 125 tys. rocznie wynajął tresera, który miał być na każde wezwanie. Mike wydawał również na utrzymanie swoich rezydencji w Ohio, Connecticut, Maryland. Same prace ogrodnicze kosztowały go 100 tys. dol. rocznie. A hojnie opłacał też kucharzy, ochroniarzy i szoferów.  


Wkrótce jednak okazało się, że miliony, których nie wydał, też znikają. To promotor Don King i managerowie wydoili go z pieniędzy. Mike powoli zaczynał podejrzewać, że ten były gangster go oszukuje. - Mówił, że jesteśmy jak bracia, a dla paru dolarów zabiłby własną matkę - dziś ocenia.

Gdy Tyson trafił do więzienia, rozeszły się pogłoski, że Mike rozstanie się z diabolicznym Kingiem. Ten jednak miał dwa asy w rękawie. Byli to John K. Horne i Rory Holloway. Przy Tysonie kręcili się od lat. Pierwszy był kolegą z młodości Tysona, drugi -  były sprzedawca butów i komik bez sukcesów - wkręcił się do otoczenia Tysona, jako kolega brata Horne'a. Teraz King płacił im po 5 tys. dol. tygodniowo, aby odwiedzali Mika w więzieniu. Opłaciło się, bo wkrótce Tyson potwierdził, że panowie Horne i Holloway stają się jego oficjalnymi managerami. Zanim bokser cokolwiek podpisał, panowie już mieli gotową umowę z promotorem, którym był oczywiście Don King. Dla Tysona więc niby nic się nie zmieniło, poza tym, że teraz oprócz 30 procent. dla Dona Kinga musiał oddawać po 10 procent dla nowych menedżerów.(Mike twierdził później, że nie rozumiał co podpisywał). Bokserowi zostawała połowa zarobków. Połowa, a tak naprawdę jeszcze mniej, bo jego rozliczenia trafiały do księgowych w biurze Kinga i - co odkryli dopiero nowi doradcy - Tyson opłacał całą ekipę swojego promotora, choć w tym wypadku lepiej napisać - rodzinę. Mike nawet nie wiedział, że przy okazji każdej walki płacił 100 tys. dol. za konsultacje... żonie Dona Kinga. Do tego po 50 tys.dol. jego dwóm synom. Don King równie hojnie opłacał (z kieszeni boksera) szefową fanklubu Tysona - dostawała tysiąc dolarów tygodniowo. Ale czemu King miałby córce żałować? Do tego koszty podróży całej ekipy, limuzyny ochrona, a nawet opłaty dla innych bokserów promowanych przez Kinga szły z puli Tysona! Jak wyliczyli nowi prawnicy, Bestia straciła z tego powodu około 100 mln dol!

7. Runda

Moje życie to porażka

- Kevin McBride, zwykły rzemieślnik, robi z Tysona trzeciorzędnego boksera - komentator nie kryje zdegustowania. Chwilę później trener Bestii poddaje walkę. - Mógłbym wrócić do formy, ale nie odzyskam już ducha walki - mówi tuż pojedynku Tyson. - Nie mam już serca do boksu. - Myślałeś, że je masz wchodząc na ring? - dopytuje dziennikarz. - Nie, ale potrzebuję pieniędzy. Musiałem zapłacić podatki. - Nie zobaczymy cię już w ringu? - Przegrywając z bokserem kalibru McBride'a wykazuje brak szacunku dla sportu. Po prostu boks przestał mnie interesować.

 
W ten sposób 39-letni Żelazny Mike zakończył karierę. Już tydzień wcześniej, 3 czerwca 2005 roku okazał się numer  "USA Today z cytatem z Tysona na okładce - Moje życie to porażka, chcę od niego uciec. Jestem zażenowany nim i sobą. To podsumowuje 6 lat, które upłynęło od odzyskaniu bokserskiej licencji Mike nie był w stanie się pozbierać. Szybko trafił ponownie do więzienia - tym razem na pół roku - za przepychanki po stłuczce na parkingu. - W zakładzie o małym rygorze dzieją się różne rzeczy. To niemal, jak hotel - przyznaje. - Miałem nawet pełen dostęp do narkotyków. Najczęściej brałem morfinę, ale ona nie zostaje w organizmie długo, więc musiałam zaopatrywać się w duże dawki. Był też seks. Jedna ze strażniczka, niedawno wytoczyła mu nawet proces o ojcostwo. Sam Tyson przyznał się do "dzikiego seksu w celi", ale utrzymuje, że dziecko nie jest jego tylko innego więźnia. Na ring wrócił wyłącznie dla pieniędzy, ale legenda Bestii wciąż przyciągała kibiców. Z tych walk tylko przegrany pojedynek o mistrzostwo świata z Lenoxem Lewisem miał jakiś ciężar gatunkowy. Elektryzująca Polaków (wspominana już) walka z Gołotą, reklamowana jako pojedynek dwóch brutali oficjalnie została uznana, za "nieodbytą", bo nasz bokser zrezygnował, a w organizmie Tysona wykryto marihuanę. 

Były mistrz świata staczał się coraz bardziej. O molestowanie oskarżały go nawet tancerki topless, a pewna pięćdziesięciolatka o gwałt. Dziennikarze rzucali się na każdą plotkę. Przed walką z Lewisem sfrustrowany wołał do nich: - Szkoda, że nie ma tu żadnego z waszych dzieci, mógłbym któreś kopnąć w dupę i przygnieść mu jaja. Może wtedy poczulibyście, jaki ból mi zadajecie. W 2003 roku, po 6 latach małżeństwa rozwiodła się z nim druga żona, pediatra Monica Turner. Powód? Niewierność. Walka o przyszłość Bestii z McBride'em skończyła się kompromitacją.

 

8. Runda 

Dziatki i podatki

- Nie zamierzam wracać na ring, bo nie jest fajnie lądować po każdej walce w szpitalu - Tyson nie pozostawia złudzeń na konferencji w Warszawie. - Można walczyć, jak jest się młodym, bo ciosy tak nie bolą, ale jak się człowiek starzeje, to bardziej je czuje. Moje ciało jest też trochę wyniszczone przez narkotyki - przyznaje z rozbrajającą szczerością. - Skończmy gadać o boksie, jestem tu, aby promować napój energetyczny - Mike jest profesjonalistą i wie za co mu płacą.


Znów wygląda na człowieka szczęśliwego. Jego życie odmieniło się w 2009 r. po tragicznym wydarzeniu. - Straciłem córkę, która zmarła podczas zabawy w domu. To mnie obudziło, po tym dorosłem - tłumaczył były bokser. Jego czteroletnia córka Exodus udusiła się po zaplątana w sznur na sztucznej bieżni. - Zrozumiałem, że muszę zacząć pomagać, służyć ludziom. Potrzebuję mieć w końcu coś, co mogę dać światu - wyjaśnia Tyson. Już 10 dni po tej tragedii wziął ślub z 11 lat młodszą Lakihą "Kiki" Spicer. Teraz skupia się na rodzinie i dzieciach, których ma co najmniej siedmioro z różnymi kobietami. Jest na diecie wegańskiej, nie pije, nie ćpa i opowiada, że chciałby zostać misjonarzem. Szuka też wszelkich zajęć, które pomogą mu spłacić zaległości wobec fiskusa (- Nigdy nie sądziłem, że dożyję czterdziestki, więc nie płaciłem podatków - tłumaczy). 

Z powodzeniem zagrał w Kac Vegas, wystąpił w serialu dokumentalnym o gołębiach,  prowadzi one-man show w Las Vegas, ukazała się też sygnowana jego nazwiskiem gra na iPhone'a Mike Tyson: Main Event. Ostatnio przyleciał do Polski by promować napój Black. Alkohol, narkotyki i kobiety  to nałogi, które ma już za sobą. Który był  najgorszy? - Oh, man! Kobiety! Gadają, gadają i gadają. Mogą cię wykończyć tym gadaniem. Najgorsze były kobiety! 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska