Wolę przeklinać na głos. Wywiad z Kubą Wojewódzkim

2016-10-12
Wolę przeklinać na głos. Wywiad z Kubą Wojewódzkim

Pierwszy wywiad przeprowadzony specjalnie dla PLAYBOY.PL i od razu z gwiazdą takiego kalibru. Kuba Wojewódzki, właściciel chyba najbardziej niewyparzonego języka w polskim show-biznesie. W tym wywiadzie korzysta z niego tak, jak tylko on potrafi i opowiada m.in. o własnej aborcji, swoim domniemanym homoseksualizmie, fikcyjnym ślubie z Renatą Kaczoruk i prowokowaniu dziennikarzy Pudelka.

PLAYBOY: Nie lubisz wywiadów?
WOJEWÓDZKI: Dlaczego? Z doświadczenia wiem, że nieudana komedia też może być świetną zabawą.

 

PLAYBOY: Dlaczego nieudana?
WOJEWÓDZKI: Bo z cierpliwością antropologa kultury obserwuję fenomen, że prawie każdy kto chce ze mną zrobić wywiad, stara się mnie zepchnąć z jakiegoś wyimaginowanego cokołu. Obalić mit i zdemaskować przebierańca. A kiedy jest za dużo rzeczy, które mnie śmieszą, wtedy chce mi się płakać. Jak na polskiej komedii. A takie intencje mnie śmieszą.

 

PLAYBOY: Ale bez subtelnego połysku wazeliny – jesteś facetem o dosyć wyjątkowej pozycji na rynku medialnym. Dokopanie ci to chwała.
WOJEWÓDZKI: Każdy ma prawo do szczęścia. Nawet w takiej ilości jak w moim przypadku. Najwyraźniej jestem potwierdzeniem staropolskiej filozofii, że nic tak ludzi nie wk..., jak szczęśliwy człowiek. Jeśli na dodatek jest jeszcze dość wesołkowaty, to już pojawia się piana. Albo jak zarobił trochę kasy. Nie wybaczamy mu. A gdy na deser zwiąże się z młodszą partnerką, to już na bank musi być gejem. Nie przepraszam, pedałem. W katolickim kraju nie używa się słowa gej.

 

PLAYBOY: No i te liczne drogie samochody. Wszystko wskazuje na to, że nie twoje.
WOJEWÓDZKI: O, to już prawdziwa opowieść o psychicznej kondycji części narodu. Auto, jak powszechnie wiadomo, jest w narodzie wyznacznikiem pozycji. W domu może być skansen, ale pod domem musi być luksus. Nadmiar luksusu u innych blokuje naszą szczęśliwość. Proste pojęcie zazdrości prowadzi czasem do działań destrukcyjnych. A najłatwiej jest dokonać destrukcji kogoś z bardziej błyszczącym lakierem. Moje tak zwane pożyczone samochody to rodzaj terapii dla nieudaczników. Balsam na ich smutek związany z tym, że mają brzydkie auta i brzydkie koleżanki. Modlitwa i myślenie magiczne: „Boże, spraw, żeby tak było. Wtedy nam będzie lepiej”. Siedem grzechów głównych to u nas narodowa dyscyplina olimpijska. A zawiść, chyba czwarty w kolejce, czyni nas w tych igrzyskach championami. Jeśli dodasz do tego nieufność, w której jesteśmy europejskim liderem, to już wiesz, dlaczego niektórym zależy na zabieraniu komuś nadmiernego blasku chromu.

 

PLAYBOY: Nigdy nie miałeś pokusy, aby opublikować fakturę zakupu albo dowód rejestracyjny. Proste a skuteczne. No chyba, że…
WOJEWÓDZKI: Znakomicie. Ale co potem? Lekarskie świadectwo heteroseksualności? Zdjęcie rentgenowskie odbytu? Zaświadczenie o nieobrzezaniu? Akt ślubu, potem akt zgonu? To jest zgoda na narzucenie sobie ich reguł. Tłumaczenie się i robienie audytu ze swojej prywatności. Powiem co jedno. W pewnym momencie w moim garażu stały Lamborghini Avantador, Ferrari Berlinetta, Porsche Cayenne, Bentley Continental i Jeep Wrangler. Do tego rower i rolki. Część musiałem sprzedać, bo brakowało mi przestrzeni. Auta kupuję emocjami. Czasami tracę, czasami tracę więcej, ale lubię szybkie samochody i częste zmiany. Są dopełnieniem mojego świata. Świat małych zawistników, którzy nie potrafią sięgać po swoje marzenia, wiec opluwają cudze, mnie nie interesuje.

 

PLAYBOY: To by załatwiło sprawę.
WOJEWÓDZKI: Pamiętaj: ja siedzę w tym samochodzie w środku, a te kut... marzną na zewnątrz. To mi absolutnie wystarcza.

 

PLAYBOY: O twoich zarobkach krążą legendy. To ludzi ciekawi, nie zawsze drażni. Szczególnie, że dosyć nachalnie lubisz o tym opowiadać.
WOJEWÓDZKI: Oczywiście. Bo to ludzi wk... Światem rządzi miłość, a ja na przykład bardzo kocham pieniądze. Ale muszę cię zmartwić. I redaktorów większości serwisów plotkarskich też. G... wiecie. Stawki którymi się czasami podniecacie, typu – Edyta Górniak zarobi 300 tysięcy – nie mają nic wspólnego z prawdą. Jest dużo, dużo więcej kasy na rynku niż wam się wydaje. Zauważ, że o życiu na kredyt i braku kasy przeważnie mówią ci, którzy znają to z biografii. Karolina Korwin-Piotrowska ma taką perspektywę, bo na rynku telewizyjnym tak jest wyceniana. To nie moja wina. Zarabiam europejskie pieniądze w ciągle jeszcze europejskim kraju. Mało kto wie, ale program Kuba Wojewódzki, który współprodukuję z moim przyjacielem, nie jest moim jedynym źródłem utrzymania.

 

PLAYBOY: A co jeszcze jest?
WOJEWÓDZKI: Inne źródła. Pomimo usilnych prób, nie przepier... wszystkiego na auta. Inwestuję. I znowu musze zmartwić wszystkich tych, którzy czekają na kapiący klejem nekrolog mojego programu. Przepraszam za to co powiem, ale niespecjalnie muszę już ciężko pracować, żeby przyjemnie żyć. Już dziś cztery dni w tygodniu spędzamy w mieszkaniu nad morzem.

 

PLAYBOY: Skąd się wzięły plotki, insynuacje, podejrzenia o twojej orientacji seksualnej. Jak się czyta komentarze w internecie to właściwie ludzie nie mają wątpliwości.

WOJEWÓDZKI: Jak się czyta komentarze w internecie, to w ogóle przestajesz mieć jakiekolwiek wątpliwości. Światem, a szczególnie Polską, rządzą dwa klany – pedały i Żydzi. Na czele krucjaty na szczęście stoi Jacek Międlar, podający się czasami za księdza. Prawdopodobnie koszmarem polskiego internauty jest pedał w jarmułce.

 

PLAYBOY: Jest już taki, tancerz Michał P.
WOJEWÓDZKI: On mi pachnie zdesperowanym przebierańcem. Gotów jest przyznać się do wszystkiego, żeby tylko o nim napisali. Jak mu miesięcznik „Dziecko” zaproponuje rozkładówkę, to im wmówi, że jest dzieckiem. Bardzo chce być kontrowersyjny, ale w tej konkurencji przegrywa nawet ze strażą miejską. Nie chce zresztą o nim za dużo mówić, bo dosyć dawno doszliśmy do porozumienia. Porozumieliśmy się, że się nie szanujemy.

 

PLAYBOY: No dobra. Jakie są twoje początki bycia gejem?
WOJEWÓDZKI: Uśmiejesz się. Wszystko zaczęło się ode mnie i od mojego programu. Semantycznie i mentalnie Polska jest czasami jak wielkie więzienie. A w więzieniu słowo pedał jest w czołówce słów poniżających. Jesteś cwelem, można tobą pomiatać, poniżać, można z tobą zrobić wszystko. Część społeczeństwa ma ten sam odruch. A we mnie nie ma na to zgody. I zacząłem, bo lubię przewrotność, nawet na krawędzi autodestrukcji, czynić sugestie, że się jeszcze orientacyjnie waham. Że może jednak jestem waginosceptykiem. Taki coming out na pół etatu. Nie trzeba być prorokiem, żeby wiedzieć, że to chwyci. A jak na wizji całowałem się z Borysem Szycem czy Bartkiem Gelnerem wszystko było jasne.

 

PLAYBOY: Ale czemu to miało służyć. Może też kontrowersji za wszelką cenę?
WOJEWÓDZKI: Dyskusji. Różne są mechanizmy wywołania tematu. Ja na przykład lubię eksperymentować na sobie. Taki mały crash test polskiej tolerancji. Przy retoryce Wojtka Cejrowskiego to niewinny plac zabaw. Uwielbiam ten pojęciowy zamęt jaki czasami widzę w internecie. Na przykład – Wojewódzki nie dość, że gej to jeszcze pedofil, bo woli młode dziewczynki.

 

PLAYBOY: Naprawdę myślisz, że w Polsce tak się nienawidzi gejów? Tak mocno walczysz ze stereotypowym myśleniem, a może to właśnie jest stereotyp?
WOJEWÓDZKI: Tak myślę. To jakaś pseudokatolicka obsesja i lęk. Może czasami wyparcie. Może lęk przed własnymi myślami i pokusami. Kiedyś mój kolega gej powiedział mi: „Oglądam gejowskie filmy porno, widzę silne, napakowane karki z tatuażami. Oglądam manifestacje narodowców, a tam silne, napakowane karki z tatuażami…”. Kto więc wie, jak jest naprawdę? Mam wrażenie, że u nas nawet zwrot „wyjść jak Zabłocki na mydle” ma gejowski podtekst.

 

PLAYBOY: Wojujesz z chamstwem na ulicach. Zamieszczasz zdjęcia gościa, który pokazał ci nieprzyzwoity gest. To głupie i naiwne.
WOJEWÓDZKI: Romantyzm bywa głupi i naiwny. Facet i jego małżonka pokazali mi fucka, a na tylnym siedzeniu spoczywała ich pociecha. Chciałem tylko dokonać korekty ich planu edukacyjnego. A wszystko dlatego, że nie chciałem, żeby mi zrobili zdjęcie z samochodu. Więc zwolniłem swoim. Dasz wiarę? Jak widać nic tak nie wkur... Polaka jak wszystko po drodze. Jeśli dla ciebie pokazywanie sobie tego gestu to komunikacyjny standard, w jakim oceniasz na przykład zupę narzeczonej, to gratuluję.

 

PLAYBOY: Próbowałeś kiedyś intensywnie walczyć z plotkarskim serwisem Pudelek. Chyba, jak widać, nieskutecznie.
WOJEWÓDZKI: Kiedyś na Facebooku oznajmiłem, że właściciele Pudelka, wtedy jeszcze w portalu o2, zasługują na większa popularność. Jako moralni zawiadowcy takiego szlamu, powinni już być celebrytami. I poprosiłem internautów o jakieś mroczne ciekawostki na ich temat. No bo celebrytów się jednak, jak to się mówi, jedzie. Warto dodać, że to było tuż przed zamknięciem przeze mnie profilu na Facebooku, na którym miałem milion dwieście tysięcy tak zwanych fanów. Okazało się, że czasami lepiej zabłądzić niż innych pytać o drogę. Dostałem do swojej wiadomości szambo. Od niefajnych wspomnień z uczelni, przez osądy homoseksualne, po biznesowe brudy odbierające apetyt. Poległem wtedy od własnej broni. Zrozumiałem, kto siedzi po drugiej stronie. Wpadłem w moralny konflikt z ludźmi deklaratywnie mi podobno życzliwymi. Wycofałem się z tego i skasowałem swój fanpejdż. Bo stał się karykaturą. Ale co nieco pamiętam. Jakby co.

 

PLAYBOY: Oceniają cię. To normalne. Taka jest cena popularności. Kto tego nie rozumie, powinien trzymać się z dala od mediów.
WOJEWÓDZKI: To najbardziej głupia i zbrodnicza wypowiedź jaką słyszałem. Czy tylko dlatego, że pracujesz w mediach masz mieć otwartą przyłbicę, począwszy od pochodzenia starych, a skończywszy na własnym zwieraczu ? G... prawda. W Polsce w patologiczny sposób eksplodował przemysł pop pogardy. Przemysł pod hasłem: „Kto komu lepiej przypier...?”. W przerwach raczy się nas informacjami o tym, która gwiazda ścięła włosy. Zanikła kultura recenzji. Nastała doba piętnowania i stygmatyzowania. Pudelek stosuje metody psychologicznych oprawców. Te określenia przy nazwiskach – Depilator Krawczyk, Ale k... wstyd Kaczoruk, Kielona Felicjanska. To są korepetycje z nienawiści. To jest uczenie pogardy tylko dlatego, że ktoś żyje inaczej i jest inny. Oni są mentalnie w tym samym obozie co ludzie PiS. Te same metody selekcjonowania ludzi w polityce i przemyśle rozrywkowym. K...

 

 

PLAYBOY: Henry Kissinger powiedział kiedyś: „Polityk, który idzie na wojnę z mediami może sobie napisać na wizytówce tylko jedno słowo – idiota.” Myślę, że to dotyczy także celebrytów.
WOJEWÓDZKI: Skąd znasz ten cytat ?

 

PLAYBOY: Nie pamiętam. Z sieci. To chyba nie jest istotne.
WOJEWÓDZKI: Niestety jest. Zdradzę ci tajemnicę. I będziesz zdziwiony. Henry Kissinger nigdy tak nie powiedział. Nigdy. Ja ten cytat wymyśliłem, na potrzebę rozmowy z Piotrem Najsztubem, do „Przekroju”. Ładnych kilka lat temu. Łatwo sprawdzić. Mam w tym wprawę do bólu, bo w Idolu robiłem to nagminnie. To zawsze podnosi poziom rozmowy i często zamyka usta oponentowi, kiedy powołasz się na cytat z kogoś znaczącego. Prosta manipulacja. Ja to robię nagminnie i bawi mnie jak skutecznie to działa. Uśmiałem do łez jak kiedyś w wywiadzie poseł „który był wszędzie”, Ryszard Czarnecki z dumą cytował wspomnienia Kissingera i wśród nich właśnie ten cytat. Ignorant i pozorant, jak każdy polityk. To są moje słowa włożone w usta Kissingera. I były na tyle sugestywne że chyba mi wybaczy. Jak sam widzisz, internet nie opowiada świata takim jaki on jest…

 

PLAYBOY: Dobra. Masz mnie. Ale z mediami się nie wygrywa. To starcie bez szans.
WOJEWÓDZKI: Ale tu nie chodzi o wygraną. Ale o reakcje. Podróżnik Michał Kamiński powiedział mi kiedyś: „Im bliżej byłem bieguna, tym bardziej zaczynały mi się podobać białe niedźwiedzie”. Ja mam podobnie. Im bliżej jestem awantury, tym bardziej sam się sobie podobam.

 

PLAYBOY: Boisz się polityków PiS? Ich rewanżu za twój niewyparzony język?
WOJEWÓDZKI: Boję się tylko Antoniego Macierewicza. Do tego stopnia, że nie przełączam swojego telefonu w tryb samolotowy, bo mam lęki, że przyjdzie i każe to zbadać komisji.

 

PLAYBOY: Ale pytam poważnie. Jesteś kojarzony jako osoba mocno zaangażowana w porządek, którego już nie ma. Ciekaw jestem czy liczysz się z konsekwencjami.
WOJEWÓDZKI: Wolę być zaangażowany w porządek, którego nie ma, aniżeli w burdel, który aktualnie jest. Powiem ci zdanie rewolucyjne. Jak dla mnie. Ja nie mam pretensji do PiS-u. Rozpierdalają Polskę tak, jak potrafią. Amatorsko, ludycznie i szczodrze. Mam pretensje do tych, którzy ich wybrali. A sprawa była prosta. Za publiczne pieniądze, jak lichwiarze, kupili sobie społeczne poparcie. A głos wyborcy podąża za kasą. 500 złotych może pomóc, ale może też skutecznie wyłączyć mózg. Mam pretensje do 50 procent społeczeństwa, które przeniosło się mentalnie do parafii pod wezwaniem „Mam wszystko w dupie”. Ewentualnie parafii pod wezwaniem „Święty spokój”. Nie tęsknię za PO. Dziś porównywanie tych formacji to jak zadawanie sobie pytania, czy lepszy zły kochanek czy dobry impotent. Kto nie widzi tego, że PiS robi dziś skok na kasę jest idiotą. Naród nam zgłupiał w dziwny sposób. Prawie 60 proc. ludzi nie ufa boskiemu Jarkowi, a następnie w wyborach daje mu do łapy granat wszechwładzy. 40 proc. ludzi ufa PiS-owi i jego światłej linii programowej, ale nikt nie chce tego oglądać w telewizji ani słuchać w radiu. Program Wildsteina ogląda w TVP 160 tysięcy widzów. Więcej ludzi ogląda na Instagramie trzecioligowe szafiarki. W Polsce PiS-u jest jak w Chinach w czasach rewolucji kulturalnej. Przyświeca im hasło „bez destrukcji nie ma rewolucji”. Tylko ja mam obawy, że oni na razie mają pomysł tylko na to pierwsze. Nie lubię ich. Brzydcy, spoceni wodą święconą hipokryci.

 

PLAYBOY: Ale popierałeś Komorowskiego. Czyli najbardziej spektakularną porażkę polityczną po 1989 roku.
WOJEWÓDZKI: Z popieraniem Bronisława Komorowskiego jest jak z wkładaniem flagi w słynną już kupę. Ja tego nigdy nie zrobiłem, ale są miliony ludzi, którzy to widzieli. Sprawa żyje i jest kontrowersyjna. Może Antoni Krauze zrobi kiedyś o tym film? Mottem spotkania z Bronisławem Komorowskim w programie były moje słowa, powtarzane wielokrotnie: „Pana największym atutem jest to, że nie jest pan Dudą”. I tyle. Ale na marginesie powiem ci coś innego. Widziałem w oczach Komorowskiego jakąś troskę. W oczach pana Dudy widzę strach.

 

PLAYBOY: Ale jednak próbowałeś zaprosić go do swego programu. I to wielokrotnie. I poniosłeś porażkę.
WOJEWÓDZKI: Andrzej Duda jest moim zdaniem człowiekiem historycznie nieistotnym. Przeminie i on i cały związany z nim niesmak. A co do zaproszenia: uwielbiam jak mój program traktuje się śmiertelnie serio. Jak forum spotkań intelektualistów lub co najmniej kongres kultury. Talk show to zabawa. Konwencja zabawy formułą. Zapraszanie Dudy co tydzień to był happening. O jego słabości najlepiej świadczy to, że się do tego odnosił. Wyobraź sobie Obamę lub Putina… no dobra, przesadziłem. Wyobraź sobie prezydenta Urugwaju Vazqueza, który siedząc w sandałach tłumaczy się, dlaczego nie pójdzie do programu rozrywkowego w urugwajskiej telewizji. Żart historii.

 

PLAYBOY: A Kukiz. To poniekąd twoje polityczne dziecko. Ludzie, którzy na niego głosowali, zabrali głosy Komorowskiemu. Tu też nie wyszło.
WOJEWÓDZKI: Mnie wyszło. Kukiz to zadymiarz. Nieobliczalny i nieoswojony. Jest jak wirus komputerowy wrzucony do sieci. Liczę, że będzie dla PiS-u trochę jak Lepper. Kłopotliwym sojusznikiem, który ich z gracją wpieprzy na minę. Bawi mnie to jak widzę zdjęcie posła Kukiza czy Liroya, niegdyś mojego koleżki, który stoi obok Krystyny Pawłowicz. To jak zdjęcie z Tupakiem Shakurem. Oczywiście w roli Tupaca pani Krystyna.

 

PLAYBOY: Ale trudno ci się odlepić od łatki wielbiciela PO?
WOJEWÓDZKI: Kiedyś na przykład sikałem w gacie. Ale mi przeszło. Człowiek ma w życiu różne etapy. PO przez ostatnie lata rozpoczęło etap onanizowania się władzą. Jak słyszę, że na kongresie PO kolega Schetyna ogłasza epokowy program „500 złotych na każde dziecko”, to widać jak na dłoni, że dopiero pojął, co jest grane. Nie trzeba potrząsać programem, tylko skarbonką. Wystarczy teraz czekać aż Korwin-Mikke zaproponuje coś nowego. Dziecko za 500 złotych, dla każdego. Mam serdecznie w dupie zarówno ośmiorniczki jak i misiewiczki.

 

PLAYBOY: Byłeś na wiecu poparcia kobiet. Aborcja, antykoncepcja, zakazy. To chyba już nie twój świat. Chyba za późno.
WOJEWÓDZKI: Za późno żeby dokonać mojej aborcji? Fakt. O 53 lata za późno.

 

PLAYBOY: Nie o to mi chodzi. Chyba nie powinno cię to już dotyczyć. Nie zostałeś ojcem do pięćdziesiątego roku życia. To już jest decyzja. Nie oszukujmy się.
WOJEWÓDZKI: Kobiety będą mnie dotyczyć zawsze. Jako ateista, nie kieruję się w swoim życiu pojęciami takimi jak „Bóg” czy „wiara”, ale pojęciami „człowiek” i „człowieczeństwo”. A najwyższa formą człowieczeństwa jest dla mnie właśnie kobieta. Kobieta jest moralnym suwerenem jeśli chodzi o jej ciało. A ci smutni polityczni katecheci chcą dziś oświetlać ciała kobiet stosami. Jest taka stara zasada – tam, gdzie wszyscy myślą to samo, w ogóle niewiele się myśli. I to dotyczy zarówno PiS-u, jak i polskiego katolicyzmu. Zawsze mi się wydawało że tryumfem religii jest człowiek, który przyjmuje jej nakazy z potrzeby serca. A nie z przymusu Kodeksu Karnego. Katastrofa polskiego katolicyzmu polega na tym, że jest on neonem zwołującym ludzi do dużej skarbonki. Kiedy jednak zaczyna być oszalałym inkwizytorem to trzeba mu się przeciwstawić. Nie ogniem i mieczem, a rozumem. Rozumem, który jest w kursie kolizyjnym z zakurzonymi dogmatami.

 

PLAYBOY: Czemu nie lubisz paparazzich? To przecież dzięki nim takie osoby jak ty stają się gwiazdami. Oni są poniekąd twoimi sojusznikami.
WOJEWÓDZKI: Ostatnio dwóch gównojadów w BMW po radomskim tuningu zdawało się przejawiać nową motywację w swojej pracy. Nazwałbym ją klasową. Jeden z nich powiedział mi: „Po pana dłoniach widać, że pan nigdy ciężko nie pracował”. To mental tych, co się za szybko przesiedli z wozu drabiniastego na ajfona. Wychodzi postchłopska kultura, jak na tradycyjnym weselu. Ale wzruszył mnie tym wyzwaniem. Jego tyrady o moich pożyczonych samochodach, o tyle dziwne, że akurat byłem na rowerze, były monodramem nieudacznika. On zdawał się prosić: „Niech pan powie, że to prawda”. Polska komedia. Generalnie uważam ich za wszy. A te się lęgną w niehigienicznych warunkach. Ja dbam o higienę, wiec ich zwalczam. Mam sporą wiedzę o niektórych i oni to wiedzą. Jak jednemu wysłałem na Facebooku jego PESEL to zrobił się mały i potulny.

 

PLAYBOY: Myślisz, że możesz wygrać ten pojedynek?
WOJEWÓDZKI: A co mnie to obchodzi? To jest jak ustawka kibiców Legii i Wisły. Chodzi o napier....

 

 

PLAYBOY: O co chodziło z tym twoim ślubem? Cała medialna Polska się o tym rozpisywała, a tu nagle wszystko okazuje się reklamą firmy komunikacyjnej. Po co to robiłeś? Dla sławy, dla kasy?
WOJEWÓDZKI: Ten performens wynikał z mojej namiętnej potrzeby performensu. Z nudy polskiego szołbiznesu, który zmienił się w wielką rozplotkowaną wieś. To zresztą nie pierwszy raz i nie jedyny sukces w tej materii. Tak zwana prasa plotkarska, szczególnie jej legion internetowy, to spece od konfabulacji, szminkowania prawdy, zmyślania i łgania. Większość ich ofiar stoi na pastwisku jak w Milczeniu owiec, a tymczasem stado jest efektownie wpieprzane przez wilki. Ja mam humorystyczna naturę, więc zamiast iść do sądu czy zaczaić się z bejsbolem pod redakcją, lubię im czasem wpuścić wirusa, który wypłukuje ich amatorską nieudolność. Są tak pasieni nienawiścią do celebrytów, że to wyłącza im mózgi. Oczekiwania na deprecjonujące plotki są jak oczekiwania na mesjasza.

 

PLAYBOY: No dobra. A jakieś konkrety?
WOJEWÓDZKI: Pamiętam jak z fałszywego konta wysłałem do Pudelka informację, że widziałem Dodę, Edytę Górniak i Kubę Wojewódzkiego w restauracji na kolacji. To był czas mojego ostrego konfliktu z Maja Sablewską w X Factorze i wiedziałem, że taki news w mediach wpłynie na Maję ostudzająco, bo była w konflikcie z obiema paniami. Jak wiadomo, ignoranci są wszechstronni i sensacyjny news wylądował na pierwszej stronie z informacją „Jak donosi nasze źródło...”. Byle gówniany donos to ich wiarygodne źródło. To typowy kibel z niepoczytalnymi autorami. Kiedyś z moją dziewczyną założyliśmy się, że ci dziennikarze a rebours łykną historię, że nie jest moją partnerką tylko podstawioną przez firmę Play aktorką, która promuje ich serwis randkowy. Nawet nie sprawdzili, że Play w ogóle nie ma takiej oferty. Innym razem wystarczyło, że wrzuciłem im z fikcyjnego konta zdjęcie tabliczki z moim nazwiskiem na parkingu pod naszą firmą i komentarzem: „Wojewódzki ma w TVN status pojebanej gwiazdy. Zażądał własnego prywatnego parkingu.” I jak myślisz, ile trzeba było czekać? Nienawiść jest w Polsce bardzo komercyjna. Niechęć też, ale trochę mniej. Ostatnio tak było z domniemanym prowadzeniem przeze mnie polskiej edycji Top Gear. Faktem jest, że człowiek z Polskiej BBC rozmawiał ze mną o takiej możliwości. Miał być skład: Adam Małysz, Krzysiek Hołowczyc i ja. Ale w telewizji publicznej. A nie ma takiego samochodu, którym mogli by mnie tam dobrowolnie zawieźć. Więc wysłałem wirusa, żeby ludzie mieli zajęcie, a ich mózgi tradycyjnie odpoczynek.

 

PLAYBOY: Ale po co to wszystko?
WOJEWÓDZKI: Żeby pokazać, że ostrzy „dziennikarze” są przeważnie bardzo tępi.

 

PLAYBOY: No dobra. A co cię skłoniło do informacji o ślubie? Albo inaczej: ile Play wam zapłacił za taką masową akcję?
WOJEWÓDZKI: Nic. A skłoniły mnie do działania śluby Agnieszki Szulim i Małgosi Rozenek, zamienione w mediach w magiel połączony z ogólnopolskim odpustem. Myślę, że w przypadku tej drugiej pary – za pełną zgodą zainteresowanych. Możesz sobie, bracie, kupić nowe korki albo tatuaż, ale gustu nie. Moje konto na Instagramie okazało się świetnym medium do wysyłania znaków dymnych. A redaktorzy odczytują to według własnych potrzeb. Klasyczne dziennikarstwo ze swoimi zasadami leży już przy Alei Zasłużonych. Dochodzenie prawdy, zasada należytej staranności, etyka, odpowiedzialność. Oni pewnie w ogóle nie kumają znaczenia tych słów. Obłuda i bezmyślność to dwa najważniejsze składniki inteligencji głupców. Wystarczyło moje zdjęcie w garniturze z planu reklamy, żeby historia zaczęła żyć sama. Ludzie chcą sensacji, krwi, plotek, mięsa, prywatności. A ci macherzy od tekstów są jak sprzedawcy mięsa u rzeźnika. Muszą wywalać na ladę ciągle świeży towar. Jak go nie mają, to go wymyślą. Skleją, skonfabulują, dolepią wąsy i udają, że to ekskluzywne i prawdziwe. Kłamią. Tworzą komiksową rzeczywistość. No to ja im pomagam. Dzięki mnie nie muszą kombinować. Chcieli ślubu to dostali ślub.

 

PLAYBOY: Nie szkoda ci czytelników?
WOJEWÓDZKI: Tylko tych głupich. Mądrzy sobie poradzą. Pamiętaj, że żyjemy w kraju w którym kiedy w telewizji leciał serial Niewolnica Isaura, ludzie organizowali zbiórki pieniędzy żeby ją wykupić.

 

PLAYBOY: Myślisz, że to był medialny sukces? Że nie przestajesz być wiarygodny? Co jeśli któregoś dnia będziesz chciał coś powiedzieć serio i nikt w to nie uwierzy?
WOJEWÓDZKI: Jak będę któregoś dnia chciał powiedzieć coś serio, to na bank nie pójdę z tym do mediów. Największym sukcesem była natychmiastowa zmiana retoryki tych cymbałów z Pudelka. Zaczęli pisać, że Kaczoruk wyszła za milionera. Wiadomo, w ubogim kraju, w szołbiznesie to stygmatyzuje. Demaskuje nieczyste intencje. Że niby zrobiła to dla kasy. Głupi czytelnik wymaga głupich sztuczek. W ciągu jednego dnia z gościa od pożyczonych aut awansowałem na milionera. Sporo osób miało ubaw. Byłem wśród nich.

 

PLAYBOY: A tak na marginesie, czemu nie było cię na ślubie Agnieszki Szulim? W końcu to twoja bliska koleżanka.
WOJEWÓDZKI: A skąd wiesz kto jest moją koleżanką, a kto nie. Agnieszka jest moją koleżanka z pracy. Lubię ją, bo ma luz większy niż niejeden facet. Miałem kiedyś takie wrażenie, że Agnieszka niestety ma, a może miała przed ślubem z Piotrem, syndrom dziewczyny która lubi otaczać się dworem facetów. Perwersyjne towarzysko. Ale ja nie nadaję się na perwersyjnego dworzanina. Kiedyś, kiedy pracowaliśmy w radiu, jeden epizod ustawił naszą znajomość i ja się tego trzymam. Jadąc rankiem do Eski Rock, na środku ulicy Ostrobramskiej, prawie naprzeciwko siedziby Polsatu, skończyło mi się paliwo. Stoję na ulicy jak Rysiek z Klanu. Jest bardzo rano, pusto, mam włączone światła awaryjne. Agnieszka, jak mi później powiedziała, przejechała koło mnie, widząc, że to ja, ale nie zatrzymała się. Pojechała dalej. Zachowała się prawie jak ja względem kolegi Figurskiego. Zostawiła mnie w potrzebie. Przyjaźń w szołbiznesie najbardziej kwitnie we fleszach fotografów.

 

PLAYBOY: Ale przecież wszyscy wiedza, że to ty stałeś za jej transferem z TVP do TVN.
WOJEWÓDZKI: Ciągle uważam, że to była dobra decyzja. Jestem człowiekiem, który liczy się z własnym zdaniem. A o niej mam zdanie, że w telewizji wywołuje emocje.

 

PLAYBOY: A zostawiłeś Figurskiego w potrzebie?
WOJEWÓDZKI: Nie zostawiłem go nigdy w potrzebie, bo kiedy się rozstawaliśmy, nie potrzebowaliśmy się już nawzajem. Byliśmy z Michałem na takim etapie, na jakim biografowie opisują dziś relacje Micka Jaggera z Keithem Richardsem. Ten sam zespół, ta sama zadyma, ale oddzielne garderoby. Także mentalne. Wszyscy się zastanawiają, co zrobiłem Michałowi po aferze z paniami z Ukrainy. Nikt jednak nie zapyta gdzie byłby dziś Michał, gdyby nie rozpoczął współpracy ze mną? Wybacz brak skromności, ale to istotne dla obrazu całości. Mój ulubiony cytat z filmu Dirty Harry brzmi: „Jeśli nagi facet goni kobietę z nożem rzeźnickim i erekcją to zakładam, że nie zbiera na czerwony krzyż”. On dobrze ilustruje naszą współpracę. Jeśli dwóch facetów przed mikrofonami goni polską nerwicę, kompleksy, śmiesznostki i uprzedzenia z ironią i widoczną erekcją to nie zakładam, że za chwilę dostaną Order Uśmiechu. Dostaną raczej medialny wpier.... I tak się stało. Byliśmy pierwszymi dziennikarzami wyklętymi. Dostaliśmy nawet Hienę roku, takiego Wiktora dla upośledzonych. Mieliśmy z Figurem okres koleżeństwa, mieliśmy okres wyglądający jak przyjaźń aż popadliśmy w okres rywalizacyjnej spirali. Taka widać jest dynamika duetów. Kiedyś zapytałem Krzyśka Materny jaką metodą udało mu się tak długo współpracować z Wojtkiem Mannem. Nie miał prostej recepty. Dziś jesteśmy w kontakcie, może nie super koleżeńskim, ale za to szczerym, czego najlepszym dowodem była jego duchowa obecność na roaście Szpaka.

 

PLAYBOY: A propos roastów, koleżeństwa i szczerości. Będziesz bronił Renaty przed programem Azja Express?
WOJEWÓDZKI: Będę ją bronił przed ludźmi, którzy grają nie fair, a przebierają się w strój drużyny reprezentanta moralności. Małgosia i Radek są tego przykładem. Grają nieczysto. A ja w obronie najbliższych też potrafię faulować. Jeśli ich tonacja względem Renaty i jej tak zwanego skandalicznego zachowania się nie zmieni, to ja też zmienię ton. I wtedy Radkowi może opaść szczęka do murawy. Bo można sobie sfałszować twarz ale przeszłości się nie da. Koleżanka Rozenek weszła do show biznesu jak do agencji towarzyskiej. Rozp..., na szczęście chwilowo, małżeństwo Karolinie Ferenstein. Ale na tym nie poprzestała. Zrobiła sobie listę… I ta osoba chce mi mówić o etyce, moralności i elegancji w zachowaniu? Stare grzechy rzucają długie cienie. Doda opowiadała mi o podsłuchu jaki zamontowała w samochodzie Radka, żeby sobie posłuchać jak ją romantycznie zdradza. I on mi chce mówić o elegancji. Kiepski bramkarz nie podskoczy do poziomu profesjonalnego sędziego.

 

PLAYBOY: Ale materiał filmowy nie kłamie. Można odnieść wrażenie, że Renata jest bardzo zdeterminowana by wygrać. A reguły nagina tak, jak jest jej wygodnie.
WOJEWÓDZKI: Znam moją dziewczynę prawie cztery lata i nie potrafiłbym wygłosić o niej tylu informacji i diagnoz ile wygłaszają ci, którzy znają ją od czterech odcinków. Nie chce jej bronić, bo jest dorosła i sama sobie da radę. Poza wszystkim nie było mnie tam. Wierzę jej, kiedy mi mówi, że zarówno producentka jak i reżyser obiecywali jej podróżniczy program bez konfliktów i agresji. A wyszedł azjatycki Big Brother. Gdzie w tej opowieści jest historia o ludziach, którzy żyją i podróżują za jednego dolara dziennie? Jest za to opowieść o celebrytach na delegacji, którzy się za jednego dolara nap.... Karykatura formatu. Albo dostosowanie go do potrzeb mentalnych telewizyjnego ludożercy. Spadająca oglądalność wskazuje na to, że przestrzelili.

 

PLAYBOY: Nie boisz się reakcji TVN-u na takie słowa?
WOJEWÓDZKI: Wolę być człowiekiem, który głośno przeklina i mówi prawdę niż małym, cichym skur....

 

PLAYBOY: Ale to jest twoja stacja.
WOJEWÓDZKI: Kiedy chronione zwierzę wpieprza chronioną roślinę to nie wiadomo komu przyj..., a komu pomóc.

 

Rozmawiał: Marek Mateuszczyk

fot. Piotr Młyński

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska