Noblista w PLAYBOYU. Wywiad z Bobem Dylanem

2016-10-13
Noblista w PLAYBOYU. Wywiad z Bobem Dylanem

Literacką Nagrodę Nobla po raz pierwszy otrzymał dziś muzyk. Jego piosenki zostały przez Komitet Noblowski uznane za lepsze pod względem literackim niż większość powieści, które kiedykolwiek powstały. PLAYBOY oczywiście z nim rozmawiał, jak z większością najbardziej interesujących Amerykanów. Zobaczcie co noblista opowiada o swoim procesie twórczym, piosenkach, które pisze oraz o kobietach.

PLAYBOY: Chciałbyś powiedzieć parę słów o tym, jak przychodzą do ciebie piosenki?
DYLAN: Przychodzą do mnie, kiedy jestem najbardziej izolowany w przestrzeni i czasie. Odrzucam wiele inspirujących wersów.

 

PLAYBOY: Są za dobre?
DYLAN: Dużo odrzucam. Wystarczająco dobrze się znam, żeby poznać, że jakiś wers może być dobry. Inspirację daje pierwszy wers, potem pisanie przypomina jazdę na byku. Albo się utrzymasz, albo nie. Jeśli wierzysz w to, co robisz, utrzymasz się bez względu na wszystko.

 

PLAYBOY: Czy są wersy przypominające jazdę na dzikich bykach?
DYLAN: Owszem. Istnieje wiele wersów, które powinny pozostać na papierze, powinny z nich powstać wiersze. Wiele wersów wypada mi z głowy. W ciągu dnia przychodzi do mnie wiele wersów, które moim zdaniem są dość dziwne, a ja nie mam akurat nic lepszego do roboty. Staram się nie przywiązywać wagi do tych szalonych niejasnych wersów.

 

PLAYBOY: Mówisz, że zaczynasz od pierwszej linijki, a potem jedziesz dalej. Czy melodia przychodzi po napisaniu całej piosenki?
DYLAN: Melodię znam zazwyczaj przed piosenką.

 

PLAYBOY: Jest tam i czeka na pierwszy wers?
DYLAN: Tak.

 

PLAYBOY: Słyszysz ją bez trudu?
DYLAN: Melodię? Czasami. Niekiedy muszę jej poszukać.

 

PLAYBOY: Pracujesz regularnie? Wstajesz rano i praktykujesz?
DYLAN: Część dnia muszę przeznaczyć na granie.

 

PLAYBOY: Czy twoje granie stało się bardziej złożone?
DYLAN: Nie. W sensie muzycznym nie. Teraz słyszę coraz więcej, moje melodie są bardziej rytmiczne niż kiedykolwiek, ale tak naprawdę pozostałem przy tych samych trzech akordach. Ale żaden ze mnie Segovia czy Montoya. Nie ćwiczę dwanaście godzin dziennie.

 

PLAYBOY: Czy praktykujesz też pracę z głosem?
DYLAN: Zazwyczaj tak. Kiedy próbuję, albo kiedy piszę piosenkę, najczęściej ją śpiewam.

 

PLAYBOY: Niektórzy twierdzą, że kiedy przestałeś palić, zmienił ci się głos. Teraz widzimy, że znowu palisz. Czy wraca chrypa?
DYLAN: Nie. Widzisz, jeśli się tylko przyłożysz, możesz z głosem zrobić wszystko, co zechcesz. Możesz zostać brzuchomówcą, możesz naśladować głosy innych. Ja zazwyczaj mam do dyspozycji tylko własny. Umiem naśladować głosy kilku innych ludzi.

 

PLAYBOY: Których?
DYLAN: Richard Widmark, Sydney Greenstreet, Peter Lorre. Lubię te głosy. To były charakterystyczne głosy wczesnych filmów dźwiękowych. Dzisiaj idziesz do kina i nie potrafisz odróżnić jednego głosu od drugiego. Jane Fonda brzmi jak Tatum O’Neal.

 

PLAYBOY: Czy twoje podejście do kobiet zmieniło się w twoich piosenkach.
DYLAN: Tak. Na wczesnym etapie pisałem więcej o obiekcjach, obsesji i odrzuceniu. Narzucałem swój świat temu, co najwyraźniej nie miało własnego bytu.

 

PLAYBOY: Co sprawiło, że twoje opinie uległy zmianie?
DYLAN: Zaniedbanie.

 

PLAYBOY: Zaniedbanie?
DYLAN: Kiedy dorastasz, sprawy nie dotykają cię już w takim stopniu jak w okresie, kiedy dopiero wyrabiasz sobie zdanie.

 

PLAYBOY: To znaczy, że już nie tak łatwo cię zranić?
DYLAN: Kiedy masz siedemnaście lat, ranią cię inne sprawy. Energia bycia człowiekiem zranionym nie wystarczy do tworzenia sztuki.

 

PLAYBOY: Jeśli kobiety w twoich utworach stały się bardziej realne, mniej jest bogiń…
DYLAN: Bogini nie jest realna. Ładna kobieta jako bogini na piedestale. Tutaj rozmawiamy tak naprawdę o kwiecie. O otwieraniu się i zamykaniu, o wzroście, zakłopotaniu. Przecież nie pożądasz kwiatów.

 

PLAYBOY: Czy w takim razie zmienił się twój stosunek do kobiet?
DYLAN: Ludzie są dla mnie ludźmi. Nie wyodrębniam kobiet jako obiektu fiksacji.

 

PLAYBOY: Ale w przeszłości?
DYLAN: W przeszłości popełniałem tę bezwstydną zbrodnię.

 

PLAYBOY: Twierdzisz, że całkiem się wyleczyłeś?
DYLAN: Na tym obszarze nie mam poważnych problemów.

 

PLAYBOY: W twoim filmie ktoś mówi: „Potrzebuję cię, bo potrzebuję ochrony twojej magii”.
DYLAN: Prawdziwa magia kobiet polega na tym, że przez wieki to one musiały wykonywać całą robotę, a mimo to nie straciły poczucia humoru.

 

PLAYBOY: Tak było przez wieki. Jak jest dzisiaj z kobietami?
DYLAN: Mamy nową kobietę, prawda? Dzisiaj mamy pojęcie nowej kobiety, ale nowa kobieta jest nikim bez mężczyzny.

 

PLAYBOY: Co powiedziałaby na to nowa kobieta?
DYLAN: Nie wiem. Nowa kobieta to kobieta impulsywna…

 

PLAYBOY: W twoim filmie padają też słowa o „ostatecznej kobiecie”. Kim jest ostateczna kobieta?
DYLAN: Jest kobietą bez uprzedzeń.

 

PLAYBOY: Dużo jest takich kobiet?
DYLAN: Jest ich tyle, ile zobaczysz. Tyle, ile cię dotknie.

 

PLAYBOY: Czyli zetknąłeś się z wieloma ostatecznymi kobietami?
DYLAN: Ja osobiście? Nie stykam się ze zbyt wieloma ludźmi. Przez znaczną część czasu pracuję. Naprawdę nie mam czasu na takie intrygi.

 

PLAYBOY: Camus powiedział, że czystość jest nieodzownym warunkiem postawy twórczej. Zgadzasz się?
DYLAN: Miał na myśli uwolnienie się od pretensjonalności.

 

PLAYBOY: Czy nie miał na myśli czystości seksualnej?
DYLAN: Chcesz powiedzieć, że jeśli człowiek pragnie tworzyć, musi żyć w celibacie?

 

PLAYBOY: To jedna z interpretacji.
DYLAN: Możliwe, że jest coś na rzeczy w jego słowach. Tak mogło być w jego przypadku.

 

PLAYBOY: Kiedy myślisz o rocku i rytmie serca: czy w pewien sposób wiąże się z miłością?
DYLAN: Bicie serca. Leżałeś kiedyś z kimś, a wasze serca biły w jednym rytmie? To jest prawdziwa miłość. Mężczyzna i kobieta, którzy leżą razem, a ich serca biją w jednym rytmie, mają wielkie szczęście. Wtedy wiesz, chłopcze, że naprawdę jesteś zakochany. Tak, to prawdziwa miłość. Możesz widywać tę osobę raz w miesiącu, może raz w życiu, ale musisz dopilnować, żeby rytmy waszego życia się zsynchronizowały. Niczego więcej ci nie trzeba.

 

PLAYBOY: Biorąc pod uwagę, że niektóre twoje niedawne piosenki mówią o miłości i romansie, jakie jest twoje zdanie o tendencji do dzielenia twojej twórczości na okresy? Czy kiedykolwiek czułeś na przykład, że uczciwe jest dzielenie twojej twórczości na okres polityczny i niepolityczny?
DYLAN: Ludzie, którzy dokonywali takich podziałów, ignorowali fakt, że jestem przede wszystkim autorem piosenek. Nie mam wpływu na to, co ludzie robią z moimi piosenkami, ani na to, jak je rozumieją.


PLAYBOY: Dawniej byłeś jednak bardziej zaangażowany politycznie. Podobno utwór Chimes of Freedom napisałeś na tylnym siedzeniu samochodu podczas wizyty u przedstawicieli SNCC (Student Nonviolent Coordinating Committee, organizacja studenckich aktywistów z epoki kontrkultury lat 60. – przyp. red.) na Południu.
DYLAN: W tamtych czasach tylko tym się zajmowaliśmy. Pisaniem piosenek na tylnych siedzeniach samochodów, skrzyżowaniach, na bujankach na tarasie. Wynajdowaliśmy wybuchowe sfery życia.

 

PLAYBOY: Jedną z nich jest polityka?
DYLAN: Polityka zawsze była jedną z tych sfer, ponieważ byli ludzie, którzy chcieli wprowadzać zmiany. Brali udział w rozgrywce politycznej, bo w ten sposób chcieli zmieniać świat. Dla mnie jednak polityka zawsze stanowiła część iluzji. Nie mieszam się do polityki. Nie wiem, na jakiej zasadzie funkcjonuje system. Na przykład pewni ludzie mają bardzo zdecydowane poglądy albo studiowali wszystkie systemy rządów. Tacy wykształceni ludzie przyjeżdżali i wykorzystywali innych dla swoich celów. Oczywiście posługiwali się też muzyką, ponieważ była dostępna. Pisaliśmy te utwory i wykonywaliśmy je, niezależnie od tego, czy były to sprawy polityczne, czy nie. Nigdy nie zrezygnowałem z żadnej roli w polityce, bo nigdy takiej roli nie odgrywałem. Myśl o tym, że odgrywałem jakąś rolę w polityce to komedia. Gurdżijew (właśc. Georgij Gurdżijew, 1870–1949, ormiański mistyk, założyciel szkoły duchowej – przyp.red.) uważa, że swoją aktywność najlepiej jest wykorzystywać w codziennej pracy.

 

PLAYBOY: Czyli miałeś sporo przeżyć „w drodze”?
DYLAN: Nadal je miewam.

 

PLAYBOY: Jeżdżąc po świecie?
DYLAN: Interesują mnie wszystkie aspekty życia. Objawienia i urzeczywistnienia. Jasna myśl, którą da się przełożyć na piosenki, analogie, nowe informacje. Teraz wychodzi mi to lepiej. Nie napisałem jeszcze nic, co kazałoby mi przestać pisać. Nie doszedłem do etapu Rimbauda, który uznał, że musi przestać pisać i zajął się handlem bronią w Afryce.

 

Całą rozmowę z Bobem Dylanem przeczytacie w pierwszej części naszych Klasycznych Wywiadów PLAYBOYA. Zapraszamy do lektury całości!

 

A wszystkim polecamy najnowszą, trzecią część Klasycznych Wywiadów PLAYBOYA, która trafi do kiosków już jutro. Rozmowy z Dylanem tym razem nie publikujemy - zamiast niego możecie przeczytać co w najciekawszych momentach życia mieli do powiedzenia m.in. Robert De Niro, Truman Capote, Hunter S. Thompson, John Lennon z Yoko Ono czy Arnold Schwarzenegger.

 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska