Porsche 911 Turbo S: wóz marzeń

Porsche 911 Turbo S: wóz marzeń

Nawet taka całkiem zwyczajna „dziewięćsetjedenastka” z podstawowym silnikiem kusi świetnymi osiągami i genialnym trzymaniem drogi. Porsche 911 Turbo S to jednak pojazd z całkiem innej galaktyki, w której w dodatku nie ma ograniczeń prędkości i gdzie każdy za kółkiem jest Robertem Kubicą. Co najmniej.

Najpierw kolor, który w oficjalnym wzorniku firmy z Zuffenhausen nazywa się Miami Blue. Przywykłem, że Porsche 911 jest czerwone, czarne lub żółte, a tu proszę – Turbo S dostałem w kolorze niebiesko-turkusowym. GENIALNYM! Za sam kolor można ten samochód pokochać od razu. No i za dźwięk silnika, który budzi się do życia z krótkim agresywnym ryknięciem. Groźne „mraaaał” zapowiada, że z Turbo S żartować nie należy. Przesadzam? To tylko na początek takie dwie informacje. Przyspieszenie do setki to 2,9 sekundy, a prędkość maksymalna – 330 km/h. W obecnych realiach wystarczy policzyć do trzech, żeby – jadąc w mieście – natychmiast stracić prawo jazdy. Albo do dziesięciu, żeby napytać sobie kłopotów na autostradzie. Do dwóch setek na liczniku Porsche sprintuje w 9,9 s.

zdjęcie: Porsche 

Co pod maską?

Wiadomo, że tzw. maska jest w 911 z tyłu. Ale pod spodem właściwie niczego nie widać. Ot, dwa otwory do uzupełniania płynów i dodatkowe wentylatory wtłaczające tyle, ile się da powietrza do schłodzenia komory silnika. Jednostki napędowej – 3,8-litrowego, 6-cylindrowego, turbodoładowanego boksera o mocy aż 580 koni (moment 750 Nm). Moc z kosmosu! I dlatego nie wierzę w zapisy danych technicznych, że ten wóz zużywa – w cyklu mieszanym – tylko 9 litrów benzyny. No, może przy prędkości 60 km/h i gdy z tyłu wieje wiatr! Jedenaście-dwanaście litrów to norma, a gdy się dusi gaz (do czego ten samochód skłania jak niewiele innych), rośnie tak niekontrolowanie jak niegdyś kurs szwajcarskiego franka. Zresztą, gdyby tak nie było, po co montować zbiornik paliwa o pojemności… 70 litrów. 


zdjęcie: Porsche

Na cztery łapy

Nie ma to jak napęd na wszystkie koła. Z RWD trzeba byłoby zachować czujność i mieć refleks. Porsche mnóstwo wybacza i gwarantuje, że pojedzie nim każdy. Pod warunkiem jednak, że nie będzie bawił się przełącznikiem trybów jazdy na kierownicy (identyczny jest w Porsche 918 Spyder). Lepiej go nie ruszać, bo samochód w trybie Sport Plus, gdy jeszcze wciśniemy przycisk Sport Response, radykalnie zmienia charakter. Przez dwadzieścia sekund silnik daje z siebie wszystko. I dobry kierowca na pewno to wykorzysta. Zły zrobi sobie krzywdę. Nie pomoże mu nawet aktywny spoiler z tyłu i regulowany spoiler przedni.


Minusy

Znalazłem dwa. Pierwszy to widoczność do tyłu. Wprawdzie czepiam się czegoś, o czym zawsze w Porsche wiedzieli, ale to tylko dlatego, że ten piękny samochód zadrapałem. Zanadto skupiłem się na (zachlapanej deszczem) kamerze cofania, co skończyło się brzydką rysą na lakierze. Zderzak trzeba było niestety wymienić, bo – ku mojemu zdziwieniu – w polskiej sieci Porsche nie stosuje się szpachlowania. Drugi minus? Cena tego samochodu. Nie to, że przeraziła mnie kwota 1,2 miliona złotych za testówkę! Po prostu taki samochód, a to nie tylko dla mnie prawdziwe auto marzeń, nie jest dla mnie. A chciałbym, żeby był…


Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska