Pancerne BMW wreszcie się na coś przydało

Pancerne BMW wreszcie się na coś przydało

Jeśli piszemy o opancerzonych samochodach, to zwykle w kontekście ich najnowszych wersji, które mają chronić najważniejsze osoby: prezydentów, królów i biznesmenów. Chyba jeszcze nigdy opancerzone auto nie uratowało tak wielu istnień, jak pewne BMW w Kirkuku w Iraku.

Kirkuk jest pod kontrolą Państwa Islamskiego, toczą się w tym mieście zacięte walki między ISIS i Kurdami. Jeden z tych ostatnich Ako Aburrahman „Ako Duzi” kupił jakiś czas temu opancerzone BMW serii 7 (E32). Zapłacił 9 tysięcy dolarów.

 

Kiedy walki rozgorzały, wojskowy postanowił ratować cywilów i wykorzystać do tego prywatne auto. Od rana do wieczora jeździł z miejsca na miejsce i zbierał rannych i wymagających pomocy. Potem wracał do szpitala i ponownie udawał się w rejon najcięższych starć. Ratował i walczył o to, by jak najmniej osób dostało się do niewoli terrorystów z ISIS, którzy swoje ofiary traktują w sposób nieludzki.

 

Z relacji „Ako Duziego” wynika, że udało mu się uratować aż 70 osób. Pancerne BMW sprawdziło się w misji, dokładnie tak, jak gwarantował to producent. Właściciel samochodu naliczył w karoserii kilkadziesiąt śladów po kulach, przednia szyba była poszatkowana, co oznacza, że strzelający mierzyli do kierowcy. - Wielu osób nie udało się uratować – powiedział mediom Aburrahman.

 

Co ciekawe, 20-letnie opancerzone BMW zostanie odkupione przez bawarski koncern. BMW przekaże Aburrahmanowi nowe auto tego typu (cena: od pół miliona dolarów w górę). Zniszczoną, „bohaterską” limuzynę przedstawiciele firmy przetransportują do muzeum BMW w Monachium.

 

 

 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska