Chińska rakieta szykuje się do startu

2016-11-19
Chińska rakieta szykuje się do startu

Made in China kojarzy nam się z czymś niekoniecznie dobrym jakościowo. Albo z produktem z markowym logo, ale wykonanym przez "tanią siłę roboczą" w Państwie Środka. Wygląda na to, że Techrules GT96 rozjedzie te stereotypy...

Motoryzacja w Chinach ma się coraz lepiej. Nie tylko inwestują tam giganci, którzy na dodatek wykupują renomowane europejskie przedsiębiorstwa (np. Volvo), nie tylko powstają nowe fabryki. Rodzimy przemysł pokazuje, na co go stać. Dowodem nowe technologiczne cudo - w 100 proc. zaprojektowane i wymyślone w Chinach. Supersamochód w wersji produkcyjnej zostanie zaprezentowany na najbliższych targach w Genewie i ma szansę stać się konkurentem dla takich aut jak Pagani, czy Koenigsegg. Nie mówiąc o większych markach.

 

Rok temu wydawało się, że Techrules GT96 jest popisem designerów i mechaników-ekscentryków, wspieranych przez wielki biznes, który nie za bardzo wie, co robić z pieniędzmi. Futurystyczna sylwetka zachwyciła motomaniaków, ale wyścigowe auto uznane zostało za pojedynczy egzemplarz do pokazywania na wystawach. Tymczasem okazuje się, że produkcyjna wersja będzie niemal identyczna z konceptem. Chyba właśnie na tym Chińczycy chcą zbudować zainteresowanie nim.

 

Jak przystało na supersamochód Techrules GT96 jest pojazdem elektrycznym. Większość współczesnych aut marzeń to konstrukcje hybrydowe (McLaren P1, Ferrari LaFerrari, Porsche 918 Spyder). . Tutaj mamy do czynienia wyłącznie z prądem.

 

Do napędu służy aż sześć elektrycznych jednostek. Dwie zasilają koła przedniej osi, cztery przenoszą napęd na oś tylną. Łączna moc układu to 1030 koni mechanicznych. Supersamochód wykonany jest z lekkich materiałów, użyto włókna węglowego i kompozytów. Nie dziwi zatem, że osiągi są fenomenalne (na razie trzeba wierzyć Chińczykom na słowo). Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje kierowcy Techrulesa GT96 2,5 sekundy. Prędkość maksymalna to 350 km/h.

 

Co ciekawe, w aucie zainstalowano nowatorski system odzyskiwania energii. Polega na użyciu mikroturbin, które produkują prąd podczas każdego hamowania. To, plus potężne baterie, sprawiają, że zasięg wyścigówki to ok. 2000 km. Dla porównania, współczesne elektryczne samochody potrafią przejeżdżać bez ładowania co najwyżej 500 km.

 

Jak już pisaliśmy, oficjalny debiut ma nastąpić w Genewie. A potem, według inwestorów, ruszy produkcja. W Chinach lub w Europie, tego jeszcze nie wiadomo.

 

 

 

 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska