BMW serii 5 w nowej odsłonie – jeździliśmy!

BMW serii 5 w nowej odsłonie – jeździliśmy!

Sześć długich lat minęło od momentu, gdy na drogi wyjechały pierwsze egzemplarze BMW serii 5, oznaczone jako F10. W międzyczasie model przeszedł facelifting, a teraz bawarska firma stwierdziła, że nadszedł czas na nowy model. Nową „piątką” o oznaczeniu G30 miałem okazję pojeździć po drogach biegnących wzdłuż niezwykle malowniczego, portugalskiego wybrzeża.

Pokaz prasowy najnowszej serii 5 został zorganizowany przez firmę BMW na początku grudnia w Portugalii. Po wylądowaniu na lizbońskim Aeoroporto Humberto Delgado postanowiono nie tracić czasu i każdy z dziennikarzy otrzymał kluczyk do swojego egzemplarza. Chociaż słowo „kluczyk” jest tutaj pewnym nadużyciem – to pilot, wyposażony we własny wyświetlacz i port USB, który może być ładowany zarówno tradycyjnie, jak i za pomocą umieszczonej w samochodzie ładowarki indukcyjnej. Na początek otrzymałem wersję z trzylitrowym, sześciocylindrowym silnikiem benzynowym o mocy 340 koni mechanicznych.

 

BMW serii 5 G30 – pierwsze wrażenia

 

Na pierwszy rzut oka wyraźnie widać, że mamy do czynienia raczej z ewolucją, niż rewolucją. Tym, co w pierwszej kolejności zwraca uwagę, jest zmiana z przodu – lampy zostały wydłużone i teraz łączą się z charakterystycznym grillem. Tylne także zostały nieco wydłużone. Nie zabrakło oczywiście muskularnych przetłoczeń, bez których chyba w dzisiejszych czasach po prostu nie da się zaprojektować samochodu. Całość prezentuje się statecznie i dostojnie – mówimy o biznesowym sedanie, więc nie ma tu miejsca na ekstrawagancję.

 

Zasiadając za kierownicą od razu czuć, że mamy do czynienia z produktem premium. Fotele są niezwykle wygodne i można je skonfigurować w praktycznie dowolny sposób, są także wyposażone w funkcję masażu. Podobnie ma się sprawa z kierownicą, która znakomicie leży w dłoniach. Wnętrze zostało zaprojektowane ze smakiem i nie jest ani zbyt „biedne”, ani przesadnie barokowe – odpowiedzialnemu za ten element Danielowi Mayerle udało się odnaleźć złoty środek.

 

Mnogość opcji może przytłoczyć kogoś, kto nie miał do tej pory do czynienia z tą klasą samochodów. W centralnej części znajduje się oczywiście ekran dotykowy o przekątnej 10,25 cali, ale BMW na szczęście pamięta o tych, którzy wolą tradycyjne rozwiązania – w nowej „piątce” znajdziemy pokrętło iDrive. Do G30 trafił także znany z serii 7 system sterowania gestami – na przykład można podgłośnić radio, kręcąc dłonią w powietrzu zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Efektowne, a przy tym nie rozpraszające uwagi podczas prowadzenia.

 

Jedziemy!

Silnik odpala z cichym pomrukiem, ale wystarczy lekko nacisnąć pedał gazu, aby zdać sobie sprawę, że mamy do czynienia z naprawdę mocnym samochodem. W porównaniu do poprzedniej generacji, nowa „piątka” jest lżejsza o 100 kilogramów. W wersji benzynowej sprint do setki trwa zaledwie 4,8 sekundy. Skrzynia automatyczna zmienia biegi praktycznie nieodczuwalnie, znakomicie działa też system start-stop – muszę przyznać, że zdałem sobie sprawę z jego obecności dopiero na trzecich światłach. Kierowca może wybrać spośród trzech trybów jazdy – comfort, eco oraz sport. O pierwszym nie będę się rozwodził, natomiast jazda drugim jest w przypadku takiego auta nieco męcząca – trzeba się naprawdę postarać, aby trzymać się zaleceń komputera i jechać ekonomicznie. Po naciśnięciu przycisku „sport” zegary zmieniają kolor na czerwony, a samochód staje się zdecydowanie agresywniejszy. Należy przy tym wspomnieć, że nawet przy większych prędkościach w aucie jest bardzo cicho. Bardzo przydatnym dodatkiem jest wyświetlany na szybie HUD, chociaż ja osobiście miałem z nim problem – moje okulary przeciwsłoneczne skutecznie go filtrowały.

 

Jazda, co nie jest zaskoczeniem, jest niezwykle przyjemna – samochód przyspiesza dynamicznie, nie mam też żadnych zastrzeżeń co do widoczności. Trasa wybrana przez BMW była bardzo malownicza, a przejazd lizbońskim mostem Vasco Da Gamy (najdłuższym w Europie – jego długość to ponad 17 kilometrów!) jest niezapomnianym wrażeniem. BMW dobrze radziło sobie także na krętych drogach w okolicach Setubal – pokonywanie niekiedy dość ostrych zakrętów nie stwarza żadnych problemów. Kierowcy pomaga cała masa różnych systemów, wśród których należy wymienić aktywny tempomat, asystenta pasa ruchu oraz ostrzeganie w sytuacji, gdy zbyt szybko zbliżamy się do samochodu jadącego przed nami i gdy nagle na jezdni pojawi się pieszy.

 

Jedną z atrakcji była przejażdżka klasycznymi BMW serii 5 – niestety, tylko na fotelu pasażera...

 

Nowe BMW serii 5 – podsumowanie

Bawarska firma postanowiła nie wymyślać koła na nowo i nowa „piątka” to efekt ewolucji. Do auta trafiły rozwiązania, które wcześniej sprawdziły się w BMW serii 7, dzięki czemu jest jeszcze bardziej zaawansowane technologicznie od poprzedniczki. Dodając do tego wszystkie wymienione wyżej zalety otrzymujemy kompleksowe narzędzie do podróżowania, za które jednak przyjdzie zapłacić – polski cennik ma się zaczynać od modelu 520d z dwulitrowym Dieslem o mocy 190 koni mechanicznych, którego bazowa wersja będzie kosztować niewiele ponad 200 tysięcy złotych.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska