PLAYBOY wybiera samochód z napędem na tył: dla każdego coś miłego

PLAYBOY wybiera samochód z napędem na tył: dla każdego coś miłego

Wybierz sobie samochód. Warunek? Musi mieć napęd na tylne koła, bo ten jest jedyny słuszny.

Najpierw wycieczka na najbliższy parking. W ciemno można założyć, że większość stojących tam samochodów ma napęd na przód, czyli z angielska są to tzw. FWD (Front Wheel Drive). Taki napęd jest tańszy w produkcji i pomocny zimą – samochód weń wyposażony „wyciągnie się” z każdego śliskiego i niebezpiecznego łuku. Każdy kierowca da sobie radę z FWD. Co innego bardziej skomplikowany napęd RWD – na tylne koła (Rear Wheel Drive), który w istocie „popycha” samochód. Nawet suchym asfalcie, gdy mocno dodamy gazu i pod nogą jest sporo koni, takim autem może zarzucić – tył zaczyna wyprzedzać przód, co nazywamy nadsterownością. Zimą, gdy na drodze jest śnieg, opanowanie napędu na tył jest dla mistrzów. Koszty produkcji też są wyższe, bo konstrukcja bardziej skomplikowana – moc z silnika jest przenoszona przez odpowiednio wyważony, długi wał i następnie trafia do mechanizmu różnicowego.


Smart ForTwo, Renault Twingo i Smart ForFour

Dwuosobowy Smart zawsze miał napęd na tył, a za to ForFour i siostrzany Renault Twingo III generacji w takiej odmianie pojawiły się po raz pierwszy. Twingo i oba Smarty nie są bardzo szybkie (najmocniejsza wersja ma 90 KM), ale za to piekielnie zwrotne. Średnica zawracania tych aut wynosi – dla zwykłego Smarta ForTwo – poniżej 7 metrów, a dla siostrzanych Twingo i ForFoura zaledwie 8,6 m. Przy skręcie koła kierowane w tych dwóch ostatnich samochodach odchylają się od pozycji neutralnej aż o 45 stopni. Cena: Twingo od 35 tys. zł, Smart ForTwo i ForFour od 54 tys. zł

Powrót do korzeni: Mazda MX-5 i Fiat 124 Spider

Co łączy te dwa samochody? Wspólna konstrukcja nadwozia. Japończycy podzielili się z Włochami know how, żeby stworzyć dwa specjalne kabriolety. Ten japoński nawiązuje do pierwszej generacji MX-5 sprzed ćwierć wieku. Tak, do tego samochodu, który ma charakterystycznie unoszone przednie światła i którego wciąż można go spotkać na polskich ulicach. Jeśli mijaliście taką Mazdę obojętnie, czas zmienić zdanie. Japończycy już to zrobili i uznali, że dwuosobowe kabriolet bez wygód, ale za to lekkie i z precyzyjnym układem kierowniczym, musi chwycić. Mazda znajduje klientów od kilku miesięcy, a teraz część tej grupy – w dodatku z autem siostrzanym w sensie technologicznym – chce podebrać Fiat. Model 124 Spider ma wprawdzie inne silniki (w wersji Abarth 170 KM, gdy najmocniejsza 2-litrowa Mazda – 160).
Ceny: Mazda MX-5 od 90 tys. zł, Fiat 124 Spider od 110 tys. zł

Klasyka stylu: Ford Mustang 

Ford Mustang jest rozpoznawalny pod każdą szerokością i długością geograficzną. Ale to także jeden z najtańszych (nawet w Polsce) samochodów, którym można driftować od razu po wyjechaniu z salonu. W dodatku jest dostępny w dwóch wersjach: fastback (zamkniętej) i kabriolet. Najtańszy Mustang – z 317-konnym silnikiem 2,3 EcoBoost – kosztuje od 159 tys. zł. Dla chętnych jest też coś mocniejszego, czyli GT – 421 koni i 5 litrów pojemności, bez żadnego doładowania. Cena GT: 168 tys. zł

BMW M2 Coupé

Literka „m” w nazwie modelu BMW zawsze rozpala wyobraźnię. Zwykłe coupé z serii 2 jest poprawne, ale wersja MPower zmienia radykalnie charakter tego auta. Z przodu mamy 6-cylindrowy silnik rzędowy TwinPowerTurbo, który na tylne koła oddaje – uwaga – aż 370 koni. Z pakietem MDriver i 7-stopniową skrzynią M z Drivelogic, czyli dla wyszkolonych i świadomych, takie BMW rozpędza się do 270 km/h. Przyspieszenie do setki zajmuje tylko 4,3 s, bo – gdy kierowca skorzysta z funkcji Overboost – moment tego samochodu sięga aż 500 Nm! Niemcy przekonują do idealnego rozkładu masy (50 procent na przód, 50 – na tył) i aktywnego mechanizmu różnicowego M, który optymalizuje trakcję i poprawia stabilność przy pokonywaniu łuków. Plus aplikacja „Laptimer” w pokładowym menu – samochód pokazuje kierowcy czas i prędkość, którą uzyskał na najlepszym kółku.


Tesla 3

Samochód elektryczny bije na głowę spalinowozy, bo ma wysoki moment obrotowy i to dostępny w zasadzie od wciśnięcia przyspiesznika (gaz tu brzmi głupio). Wcześniejsze modele Tesli – S i X – wyjeżdżały z fabryki z napędem na wszystkie koła. Najnowsza maszyna, którą Elon Musk nazywa „budżetową”, ma tylko napęd na tył. Wychodzi na to, że Amerykanie (tam rusza wkrótce sprzedaż) dostaną niezły wóz do driftu! Jeśli ktoś nie wierzy, że elektrowozem da się jeździć bokami, proponujemy wizytę na Youtube.com – Japończycy z łatwością zmusili do tego Teslę S, czyli „trójka” to będzie żadne wyzwanie. Cena jeszcze nie jest ustalona.

Alfa Romeo Giulia

Powrót do klasyki i właśnie napędu na tył zapowiedziała Alfa Romeo. Włoska kompania najpierw zaprezentowała model 4C – typowo sportowe, małe coupé, a teraz zaczyna sprzedaż Giulii. Samochód to 4-drzwiowa limuzyna, która w najmocniejszej wersji ma 510 koni (silnik Maserati!) i napęd RWD. Sergio Marchionni, szef Fiata (a więc i Alfy) twierdzi, że jego klienci chcą samochodów jak Mercedes i BMW, i takie mają dostać. Mówi się również, choć akurat nieoficjalnie, że kolejna generacja Alfy Romeo Giulietta też będzie z napędem na tył. Cena nie jest ustalona.

Jeep Grand Cherokee „Hellcat”

Mieszanie terenówek z limuzynami czy samochodami sportowymi jest ryzykowne, ale warto wiedzieć, że wiele pojazdów do jazdy z daleka od asfaltu ma tzw. napęd dołączany. W normalnych warunkach moc jest przekazywana na tył, a tylko gdy zachodzi potrzeba, dołącza się – automatycznie bądź ręcznie – przednią oś. Przykładem właśnie takiej maszyny jest Jeep Grand Cherokee. W najmocniejszej wersji SRT Jeep ma pod maską 8-cylindrowy silnik widlasty HEMI o mocy aż 468 koni. Rozpędza się do setki w 5,5 s, co robi kolosalne wrażenie przy rozmiarach tego potężnego SUV-a. Na tym jednak nie koniec. Jeep w roku 2017 chce bowiem wypuścić superodmianę, która – być może – będzie się nazywać Hellcat z 6,2-litrowym V-8. Silnik wygeneruje nawet 707 koni, co „Hellcata” zamieni w 2,5 tonową rakietę na asfalt. Będzie to najszybszy SUV na świecie, w którym – jak w topowych superautach – setkę na liczniku zobaczymy już po 3,5 sekundy. Ciekawe doświadczenie...

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska