5 SuperSamochodów PLAYBOYA

5 SuperSamochodów PLAYBOYA

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy playboyami bez ograniczeń. Możemy kupić sobie dowolny dom, jacht lub zdobyć najpiękniejszą kobietę. Pozostaje jeszcze jedna kwestia – samochód.

Aston Martin Vulcan

Powstaną tylko 24 sztuki Vulcanów – Astonów do jazdy po zwykłych drogach, ale budowanych z wyścigowych komponentów! Pod maską tego fantastycznego samochodu zamontowano 7-litrowy silnik V-12, który ma moc aż 800 KM (przenoszona oczywiście na tylne koła za pomocą wyczynowej skrzyni biegów XTrac oraz karbonowego wału; na wyposażeniu także szpera, czyli blokada mechanizmu różnicowego). Całe nadwozie super-Astona jest z włókna węglowego, a w kabinie zamontowano homologowaną klatkę bezpieczeństwa. Samochód ma wysokość zaledwie 1,2 metra, 19-calowe koła, hamulce o średnicy 36-38 cm i przedziwnie wyciętą kierownicę. Do tego oczywiście pakiet aerodynamiczny z gigantycznym tylnym dyfuzorem. Dla każdego chętnego i poważnie zainteresowanego zakupem „Vulcana” Aston Martin przeprowadzi cykl szkoleń na torze. Przydadzą się, bo ten lekko tylko ucywilizowany bolid jeździ grubo ponad 330 km/h. Cena? Budzi szacunek: 9-10 milionów złotych.


Bentley Mulsanne Speed / Mulsanne

Ten model to – jak mawiają sami Anglicy – szczyt luksusu. Można też dodać, niektórzy zrobią to zapewne z oczywistą dumą, że jeszcze nigdy nie dało się jechać tak szybko samochodem z najwyższej półki. Wszystko za sprawą potężnego silnika o pojemności 6,75 litra i mocy 537 koni (tyle ma Mulsanne Speed, nieco słabszy Mulsanne generuje 521 KM). Warto spojrzeć na moment obrotowy, który wynosi aż 1100 niutonometrów. Maksimum jest przy tym dostępne od 1750 obrotów na minutę, czyli wystarczy musnąć stopą pedał gazu, żeby Bentley wystrzelił do przodu niczym rakieta. Dobre porównanie! Podwójne doładowanie i osiem cylindrów dają bowiem przyspieszenie do setki w 4,8 sekundy i prędkość maksymalną aż 305 km/h. Skrzynię biegów tak skalibrowano, żeby zmiana poszczególnych ośmiu przełożeń odbywała się praktycznie niezauważalnie. Pasażerowie z tyłu mają do dyspozycji dwa 10-calowe tablety, odtwarzacze DVD, bezprzewodowe słuchawki oraz sprzęt audio z firmy Naim o mocy 2200 W (dwa razy więcej niż w równie drogim Bentleyu Flying Spur). Stoliki w oparciach są rozkładane elektrycznie, żeby w żadnej sytuacji podróż w żadnej mierze nie była męcząca. Cena od 2 mln zł.


Mercedes Maybach/Maybach Pullman

Przed dwoma laty Mercedes podjął decyzję, że Maybach – marka należąca do koncernu ze Stuttgartu – kończy produkcję superlimuzyn. W zasadzie trudno dziś powiedzieć dlaczego, bo Maybachy z serii 57 i 62 były świetnie wyposażone, prestiżowe i ekstrawaganckie. Podobały się pod każdą szerokością geograficzną (własną fotkę z Maybachem miał nawet szef radia Maryja Tadeusz Rydzyk, co wywołało plotki że takim właśnie autem jeździ), ale sprzedaż nie szła najlepiej.
Mercedes „zamroził” więc markę, ale pobyt w zapomnieniu nie potrwał długo. Niemcy teraz zmienili jednak podejście. Maybach to teraz najlepiej wyposażona i wyjątkowo dobrze wykończona limuzyna klasy S, co oznacza że auto startuje z niższego pułapu cenowego. Do wyboru są Maybachy „zwyczajne” – z nadwoziem nieznacznie wydłużonym w porównaniu do bazy oraz „Pullmany”, czyli wersje o długości aż 6,5 metra. Kabina takiego samochodu – idealnego dla głów państw i baaaardzo wymagających milionerów – ma 4 miejsca siedzące (dwa zamontowane tyłem do kierunku jazdy) z fotelami, których oparcia można położyć pod kątem nawet 43 stopni. Wóz jest potężny, ale też bardzo szybki za co odpowiada 12-cylindrowy silnik widlasty, o pojemności 6 litrów i mocy 530 koni. Cena zwykłego Maybacha 500 od pół miliona złotych w górę. Za Pullmana trzeba zapłacić pół miliona euro, czyli około 2 mln złotych.


Rolls Royce Phantom Metropolitan Collection

Nowość w przypadku Rollsa oznacza nową wersję wyposażeniową. Silnik się nie zmienia – Phantom na swoich 12 cylindrach rozpędza się do 250 km/h (0-100 km/h w 5 s). Inaczej wygląda za to kabina, którą rzemieślnicy z Goodwood dopieścili w najmniejszych detalach. Metropolitan Collection nawiązuje do klimatu art deco i wysokościowców Nowego Jorku z lat 30. Ten motyw – drapacza chmur wyklejonego z 500 specjalnie dobranych kolorystycznie kawałków forniru – znalazł się na desce rozdzielczej, pasie na drzwiach oraz na składanych stolikach ukrytych w oparciach przednich foteli. Na tapicerce foteli „Metropolitana” także je znajdziemy i są ręcznie wyszywane. Jak wyliczono czyjaś zgrabna ręka wykonała aż 6800 ściegów, żeby przyszły właściciel mógł cieszyć się takim właśnie widoczkiem. Całości obrazu dopełnia zegarek mechaniczny, który ma 24 strefy czasowe. Do wyboru także 44... tysiące kolorów nadwozia. Producent zapewnia, że może skopiować i odtworzyć dowolny kolor na specjalne życzenie klienta. 


Lagonda Taraf

Lagonda to marka, która należy do Aston Martina. Nie było jej w użyciu od 30 lat, ale teraz Anglicy dobrali się do archiwum i ją odkurzyli. Lagonda wykorzystuje podzespoły i technologie Astona, które montowane są w całkiem nowym „opakowaniu”. Weźmy Tarafa – nowego sedana klasy luks, który trafi przede wszystkim na bliski Wschód, a tylko nieliczne egzemplarze obejrzymy w europejskich salonach. Nazwa tego modelu ma swoje uzasadnienie, bo „taraf” po arabsku oznacza wyjątkowy luksus. Lagonda gwarantuje superwyposażenie i wykończenie oraz 12-cylindrowy silnik w układzie V. Oficjalnych osiągów Anglicy nie podali, ale do prasy przeciekły podstawowe informacje. Silnik ma 6 litrów i generuje 550 koni. Auto może pojechać nawet 313 km/h i powstanie ich tylko 200 sztuk. Cena (szacunkowa, bo ta prawdziwa jest dostępna wyłącznie na życzenie): 700 tysięcy funtów/3,9 miliona złotych.

 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska