Nazwy modeli Ferrari – skąd się wzięły?

2017-08-11
Nazwy modeli Ferrari – skąd się wzięły?

Patrząc na poszczególne modele Ferrari można dojść do wniosku, że ich nazewnictwo jest całkowicie losowe – część z nich to liczby, w innych przypadkach słowa, a czasem kombinacje jednych i drugich. Jak się jednak okazuje, w tym szaleństwie jest metoda!

Nazewnictwo liczbowe

 

W pierwszym etapie rozwoju firmy, gdy Ferrari produkowało niemal wyłącznie samochody wyścigowe, nazwy modeli były tworzone za pomocą trzycyfrowych liczb, które określały pojemność jednego cylindra w centymetrach sześciennych. Tak było chociażby w przypadku pierwszego auta stworzonego przez Ferrari, czyli modelu 125 – samochód był wyposażony w silnik V12 o pojemności 1,5 litra (swoją drogą, wyobrażacie sobie taki silnik w dzisiejszych czasach?), zatem jeden cylinder miał pojemność 125 centymetrów sześciennych. Ten system był stosowany do niemal wszystkich Ferrari z dwunastocylindrowymi silnikami umieszczonymi z przodu, np. Ferrari 456 (5,5-litrowe V12!). System był również stosowany w czterocylindrowych wyścigówkach z lat 50., takich jak 860 Monza (3,4-litrowy silnik). Były jednak małe wyjątki od tej reguły w postaci modeli 400 Superamerica i 500 Superfast, gdzie całkowita pojemność silnika została podzielona przez 10.

 

 

Z czasem jednak firma z Maranello zaczęła produkować również auta do poruszania się po zwykłych drogach, w których montowane były inne silniki niż dwunastocylindrowe, co wymusiło zmianę systemu nazewnictwa. Ferrari z silnikami umieszczonymi centralnie również otrzymały nazwy trzycyfrowe, jednak w ich przypadku pierwsze dwie cyfry oznaczały pojemność silnika, a ostatnia – liczbę cylindrów (206 – sześciocylindrowy silnik 2,0, 246 – 6 cylindrów, 2,4 litra pojemności). Format był używany również w przypadku modeli z jednostkami V8, np. 348. Oczywiście zdarzały się również wyjątki, jak choćby Ferrari 355. Tutaj pierwsze dwie cyfry to pojemność silnika, natomiast ostatnia – liczba zaworów w jednym cylindrze. Z kolei 512 Berlinetta to 5-litrowy, 12-cylindrowy silnik.

 

Jeśli chodzi o supersamochody, to pochodzenie ich nazw jest dość oczywiste. F40 powstał, aby uczcić 40-lecie marki, a model, który ujrzał światło dzienne został nazwany F50. Można by się spodziewać, że kolejnym superautem będzie F60 – tak się jednak nie stało. Samochód został zaprezentowany kilka lat za wcześnie, poza tym nazwa F60 była już zarezerwowana dla bolidu Formuły 1. Auto otrzymało więc miano Enzo, aby uczcić pamięć założyciela firmy. Kolejnym modelem było LaFerrari, co zdaniem Włochów należy rozumieć jako „najlepsze, ostateczne” Ferrari. A tak przy okazji – 70-lecie firmy postanowiono uczcić specjalnym zegarkiem.

 

Jeśli chodzi o modele bardziej współczesne, można się nieco pogubić. Do nazwania Ferrari 458 została użyta metoda z pojemnością silnika i liczbą cylindrów, natomiast 488 to powrót do pierwotnego systemu, czyli pojemności jednego cylindra. Jeszcze inaczej jest w przypadku modelu 812 Superfast – pierwsza cyfra odnosi się do mocy (800 koni mechanicznych), natomiast dwie kolejne to liczba cylindrów.

 

The #Ferrari #812Superfast making its debut in #Korea. #RossoFerrari

A post shared by Ferrari (@ferrari) on

 

Nazewnictwo słowne

 

Wiele modeli Ferrari oprócz liczb jest również określanych słownie. Tak jest chociażby w przypadku modeli Daytona – nazwa pochodzi od tego, że w 1967 roku trzy auta Ferrari zajęły pierwsze trzy miejsca w 24-godzinnym wyścigu Daytona. Nazwy Monza i Mondial były używane tylko do aut 4-cylindrowych, natomiast jedna ze sławniejszych nazw – Testa Rossa – wzięła się od czerwonych osłon rozrządu.

 

Wiele modeli posiada również oznaczenia, charakteryzujące typ nadwozia. Litera „M” oznacza „Modificata”, a więc nową wersję istniejącego modelu (np. 575 M). GBT to z kolei Gran Turismo Berlinetta, czyli modele z zamkniętym dachem i coupe – w przeciwieństwie do GTS, czyli Gran Turismo Spider, co odnosi się do kabrioletów. GTO oznacza Gran Turismo Omologata, czyli samochody do jazdy po drogach, które powstały na bazie modeli przeznaczonych na tor wyścigowy.

 

 

foto: Instagram, netcarshow

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska