Nowy Volkswagen up! Jak się nim jeździ?

Nowy Volkswagen up! Jak się nim jeździ?

Po niezbyt dobrze przyjętym na europejskim rynku modelu Fox Volkswagen został zmuszony do zmiany podejścia w segmencie najmniejszych samochodów. W 2011 roku do sprzedaży trafił model up!, który poradził sobie zdecydowanie lepiej od poprzednika.

Modelowi up! udało się podbić serca kierowców i szybko usadowić się na pierwszym miejscu pod względem ilości sprzedanych egzemplarzy w segmencie A (licząc razem z bliźniaczymi modelami Citigo oraz Mii, z których up! stanowił ponad połowę). Minęło jednak kilka lat i firma Volkswagen stwierdziła, że konieczny będzie facelifting. Co zatem zmieniło się w najmniejszym Volkswagenie względem poprzednika? Dzięki uprzejmości VW Polska miałem okazję przejechać się nowym up!-em i opowiedzieć o wrażeniach z obcowania z tym samochodem.

 

Volkswagen bardzo chce trafić ze swoim produktem w gusta indywidualistów, co widać po możliwościach personalizacji. Można wybierać spośród wielu wariantów kolorystycznych nadwozia, dachu, deski rozdzielczej oraz felg. Producent wyszedł również z założenia, że skoro w obecnych czasach każdy nosi w kieszeni smartfona, to standardowa nawigacja nie jest w aucie potrzebna, a jej miejsce zajął uchwyt na telefon komórkowy, obsługujący modele o przekątnej ekranu nie większej niż 5,5 cala. Została również stworzona specjalna aplikacja (na systemy iOS oraz Android) z nawigacją, o której napiszę w dalszej części tekstu. Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, zgodnie z obowiązującymi trendami krawędzie zostały wyostrzone, a auto zyskało 6 centymetrów długości.

 

 

Wnętrze samochodu jest proste i przejrzyste, a kierowca ma do dyspozycji naprawdę sporo miejsca, jak na ten segment. Dość powiedzieć, że przestrzeni jest więcej, niż chociażby w pozycjonowanym dwie klasy wyżej Fordzie Focusie! Za kierownicą znalazły się duże i czytelne zegary, a radiem i nawiewami, tak jak w poprzedniku, steruje się za pomocą fizycznych przycisków. Znajdą się pewnie tacy, którzy będą narzekać na brak nowoczesności, mi jednak bardzo podoba się fakt, że klimatyzację włącza się zwykłym przyciskiem, a nie z drugiego lub trzeciego poziomu menu na wielkim jak monitor komputera ekranie dotykowym.

 

W poprzedniku mogliśmy wybierać spośród dwóch wolnossących silników benzynowych o pojemności 1 litra o mocy 60 oraz 75 KM. Oba te warianty znalazły się także w odświeżonym up!-ie, ale dołączyła trzecia opcja – doładowany silnik TSI o mocy 90 koni mechanicznych, którym niestety nie miałem okazji jeździć. W moje ręce trafiła wersja 75-konna.

 

 

Do lodziarni w oddalonym o kilkanaście kilometrów od Poznania Puszczykowie podobno w weekendy zjeżdżają się tłumy. Skoro już byłem tak blisko, nie mogłem nie sprawdzić, czy słusznie. Okazało się, że jak najbardziej

Do lodziarni w oddalonym o kilkanaście kilometrów od Poznania Puszczykowie podobno w weekendy zjeżdżają się tłumy. Skoro już byłem tak blisko, nie mogłem nie sprawdzić, czy słusznie. Okazało się, że jak najbardziej.

 

Odświeżonym up!-em miałem okazję jeździć po Poznaniu i muszę przyznać, że mały Volkswagen jest samochodem wręcz stworzonym do poruszania się po wąskich ulicach. Trzycylindrowy silnik bardzo przyjemnie wkręca się na obroty i zapewnia całkowicie wystarczającą dynamikę. Niewielkie rozmiary samochodu to niebanalny atut w zatłoczonej, miejskiej przestrzeni, zarówno podczas jazdy, jak i parkowania. Na trasie jest już nieco gorzej – były sytuacje, w których przydałoby się nieco więcej mocy, ale nie mam zamiaru narzekać. Kilkusetkilometrowa podróż zapewne byłaby uciążliwa, ale po pierwsze nikt nie kupuje takiego samochodu, aby nim jeździć w dalekie wyprawy, a po drugie na krótszych dystansach mocy jest wystarczająco. Jeszcze słowo na temat nawigacji, która znajduje się w dedykowanej aplikacji, nazwanej „maps+more” – na plus należy zaliczyć możliwość ręcznego „rysowania” liter na ekranie i korzystanie z map offline, natomiast na minus samo działanie nawigacji. Zdarzało się, że nie nadążała z oceną sytuacji – gdy jechałem drogą, na której znajdował się zakręt w prawo, a zaraz po nim drugi w lewo, program informował głosowo tylko o pierwszym z nich. W drugim przypadku musiałem zawrócić na rondzie – na ekranie trasa była wyświetlana poprawnie, natomiast komendy głosowe nakazywały mi trzymanie się prawej strony, a informację o zawróceniu na rondzie otrzymałem dopiero w momencie wykonywania manewru.

 

Podsumowując, Volkswagen nie zdecydował się na rewolucję. Najlepsze cechy poprzednika zostały zachowane, a niektóre wręcz ulepszone. Indywidualistów z pewnością ucieszy fakt sporych możliwości personalizacyjnych, a do gamy udanych i sprawdzonych silników dołączyła jednostka, dzięki której up!-em będzie można wygodnie poruszać się nie tylko po mieście, ale także w trasie.


foto: materiały prasowe i własne

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska