Seks przed zawodami. Pomaga czy pozbawia sił? Co mówią sami sportowcy?

Seks przed zawodami. Pomaga czy pozbawia sił? Co mówią sami sportowcy?

„Czy seks tuż przed ważnym występem jest wskazany, czy wręcz zabroniony?” – to pytanie stawiamy prawie zawsze robią w PLAYBOYU wywiady ze sportowcami. Dzięki temu mamy już tyle odpowiedzi, że możemy pokusić się o podsumowanie.

Bokserzy są zgodni

Jest taki stary dowcip: „Dlaczego bokserzy nie uprawiają seksu przed walką? Bo się nie lubią”. Ale nas interesuje seks z partnerkami, nie z przeciwnikami. 
– Ja na 10 dni przed walką mam taką nerwówę, że w ogóle o tym nie myślę – mówi Dariusz Michalczewski.

– Przed walką obowiązuje dwutygodniowa wstrzemięźliwość – dodaje Tomasz Adamek. – Moja żona zawsze wtedy mnie goni i powtarza, że igraszek nie będzie, bo każda ilość testosteronu jest na wagę złota”.

Przemysław Saleta opowiada o tym bardziej szczegółowo: – Czy seks przed walką szkodzi? – Nie, ale nie można przesadzić. – Kiedyś przesadziłeś?– Niestety tak. Nie chodzi o tak zwane miękkie nogi. Ale jak zarwiesz noc, to zwykle nie czujesz się najlepiej. Poza tym zaczynają pojawiać się wątpliwości: „Cholera, straciłem tyle energii, nie spałem, w ringu może nie być najlepiej”. No i jesteś na straconej pozycji. Reasumując: polecam szybki numerek na ukojenie nerwów, zdecydowanie zaś odradzam całonocne harce.

Niestety nie dowiemy się z którym przeciwnikiem walczył po takich harcach. – Nie mogę powiedzieć, bo zacznie się kojarzenie i analizowanie mojej porażki – ucina Przemek.

 

W piłce liczy się konsekwencja

– Zwykle przed ważnym meczem mamy dzień zgrupowania, m.in. po to, żeby skoncentrować się wyłącznie na meczu, ale seks lub jego brak przed meczem nie ma dla piłkarzy – moim zdaniem – dużego znaczenia. To nie boks – wyjaśnia Kuba Błaszczykowski.

Podobnie stawia sprawę Jan Tomaszewski: – Seks przed meczem w ogóle nie szkodzi. Chociażby Kaziu Deyna. To był taki samotny wilk, lubił polować. Po prostu się urywał (śmiech). A skuteczność miał dużą, bo wiadomo, że w latach 70. byliśmy popularni.

A więc słynny Deyna uprawiał seks przed meczami! Nie mogliśmy uwierzyć. Może polował tylko przed meczami towarzyskimi? – Nie. Kaziu to wszędzie, choć nie wiem akurat czy na nistrzostwach świata w 1974 r. też. Ale np. Brazylijczycy jeździli wtedy do burdelu. My nie mieliśmy tego problemu, bo byliśmy zbyt oszołomieni całą imprezą – wyznaje z rozbrajającą szczerością pan Jan.

 

Jerzy Dudek radzi w kwestii seksu przed meczami po prostu być konsekwentnym: – Wszystko zależy od tego, jaką masz rutynę. Bo jej zmiana może spowodować, że przed zawodami będziesz czuł się niekomfortowo i to nie ze względu na układ mięśniowy, bo nogi zrobią ci się bardziej miękkie czy bardziej twarde, ale dlatego, że właśnie zaburzyłeś pewną rutynę. 

Jurek tonuje jednak radość miłośników seksu i piłki: – Jeśli ktoś wybiera seks przed meczem, to musi pamiętać, że za 3 dni jest spotkanie wyjazdowe i może nie być tak łatwo, zwłaszcza dla kogoś w stałym związku. A na zgrupowaniu jest jeszcze trudniej. 

Więc może dla bramkarza seks byłby wskazany? Wtedy podczas meczu koncentruje się tylko na piłce. – I tak jesteś skoncentrowany – mówi Jurek. – Gorzej, gdy zaczynasz np. myśleć, że jakiś dziennikarz coś powiedział albo tak jak ja – kiedyś grałem na PlayStation i to obsesyjnie. Jak nie potrafiłem przejść jakiejś planszy w Crash Bandicoot, to stałem na bramce i myślałem: „A jakbym poszedł za tę skałę, tam może być klucz, jak dwa razy nacisnę X,to on podskoczy wyżej”... Uświadomiłem sobie, że gramy o mistrzostwo Holandii,a ja myślę jak przejść grę na konsoli. 

Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwość, to stawiamy na szali niekwestionowany autorytet Trenera (przez wielkie T) Jacka Gmocha: - To sprawa bardzo indywidualna. Znam pewnego znanego polskiego piłkarza – nazwiska nie powiem – który miał znajome w różnych miastach i dwie, trzy godziny przed meczem musiał poszaleć. Dopiero wtedy grał rewelacyjnie. Z drugiej strony pewien lekkoatleta nie uprawiał seksu przez rok. I akurat dzień przed startem miał erekcję, bo przyśniło mu się coś fajnego. Wtedy ścięło go z nóg.

 

Może lepiej w NBA? 

Skoro Trener Gmoch przywołał już lekkoatletów, to pytamy Jacka Wszołę czy zdarzało mu się  uprawiać seks tuż przed zawodami. –  Oczywiście. I nie był to dobry pomysł. Nie chodzi jednak o utratę sił – to jest bzdet. Brakowało wtedy rytuału, standardu zachowań przed startem, czyli długiego spania, łóżkowej przyczajki przed telewizorem, kawy, gazety czy książki. To tak jak przyjazd żony przed zawodami: parę godzin spaceru po sklepach i dupa. Nogi uklepane, wyniku nie ma.

Czyli potwierdzenie tezy Jurka Dudka o trzymaniu się pewnych schematów. A jak jest z seksem przed meczami w NBA? Spytaliśmy oczywiście Marcina Gortata: –  Nie ma żadnych przepisów dotyczących ograniczeń seksu. Niektórzy zawodnicy regularnie  współżyją przed meczami i zdobywają po dwadzieścia punktów – mówi Marcin. – Zdarzyło mi się kochać na parę godzin przed grą.  Wypadałem rewelacyjnie, innym razem gorzej. Seks w sumie nie ma wpływu na moją wydolność sportową – stwierdził Marcin, a w kolejnym wywiadzie dla PLAYBOYA, po kilku latach dodał. – Seks przed meczem to indywidualna sprawa. Mentalnie może nawet pomóc. Ale tylko, gdy jesteś dobrze przygotowany fizycznie. Jestem teraz  takiej formie, że nie czuję żadnego zmęczenia po 30, 40 meczach w sezonie. Dopiero w fazie play-off dopada mnie kryzys. Wtedy zaczynam się już mocniej zastanawiać nad nocnymi szaleństwami. Może nie zabrzmi to po męsku, ale często odpuszczam i idę spać.

 

A w trakcie meczu? 

Jak widać, seks przed zawodami nie jest najgorszym pomysłem, zwłaszcza jeśli to sport drużynowy.    No i unikaj igraszek przed wejściem na ring. Natomiast najlepszą pointą naszych rozważań jest riposta pisarza i znanego miłośnika piłki nożnej Jerzego Pilcha: – Zdarzało się panu uprawiać seks w trakcie meczu? – Nigdy w dogrywce.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska