Tuż po: najbardziej niedoceniany moment seksu

2017-01-03
Tuż po: najbardziej niedoceniany moment seksu

O grze wstępnej napisano już chyba wszystko. Wiele kobiet uważa ją za niedocenianą przez mężczyzn. Tymczasem jest jeszcze jedna gra, która ma kolosalne znaczenie dla udanego seksu. "Gra tuż po”. Niewielu z nas potrafi w nią grać, niewielu wie, że w ogóle istnieje. To najbardziej niedoceniana część miłosnego aktu.

Gra wstępna nie ma przed nami tajemnic. Wiemy o niej to, co trzeba wiedzieć. To nie oznacza, że jesteśmy jej mistrzami: z badań wynika, że jest wręcz przeciwnie i kobiety raczej narzekają, że zbyt szybko przechodzimy „do rzeczy”. To nie jest temat tego artykułu.

 

Niewielu z nas wie, że poza grą wstępną jest też druga gra. Nie ma nazwy, ale na potrzeby naszych rozważań nazwijmy ją „grą tuż po”. Jak się okazuje, ma identyczne znaczenie jak jej znana odpowiedniczka. Tak jak w tenisie jest forehand, tak musi być backhand. Tak jak przed posiłkiem pijemy aperitif, tak po nim spożywamy digestif. Tak jak stosujemy grę wstępną, tak po wszystkim powinniśmy zagrać w „grę tuż po”.

 

Większość z nas po stosunku, zakończonym usatysfakcjonowaniem partnerki i własnym orgazmem, mam fatalny nawyk olewania wszystkiego, co ważne. Najgorsi przewracają się na drugi bok albo idą zapalić papierosa. Ci bardziej czuli łaskawie nawiązują rozmowę z partnerką. To poniekąd naturalne, bo nasz mózg tuż po stosunku blokuje myślenie o seksie. Po orgazmie następuje okres refrakcji: zniechęcenia do seksu, połączonego z sennością. Nie programujemy go sami. Kora mózgowa wyłącza odbieranie bodźców zewnętrznych w czasie szczytowania. Chwilę później płat skroniowy odcina pożądanie. To dlatego po szczytowaniu i wytrysku myśl o seksie staje się dla większości z nas czymś całkowicie abstrakcyjnym.

 

Tymczasem kobietom pożądanie spada, ale tylko odrobinę. Wciąż są bardzo podniecone, gotowe na kolejne zbliżenie, pieszczoty. I właśnie dlatego „gra tuż po” jest dla nich tak istotna, nie mniej niż gra wstępna.

 

Są gotowe na wszystko od nowa. Pocałunki, dotykanie, czułe słowa, pieszczoty piersi. Ale także na znacznie ostrzejsze, „nieromantyczne” gesty: miłość francuską, pieszczoty waginy palcami. Wreszcie także na kolejny stosunek (tylko, że nie mają go z kim odbyć, bo my musimy mieć kilka chwil na dojście do siebie).

 

Zatem, jeśli naprawdę wam na nich zależy, jeśli naprawdę chcecie, by to była noc pełna seksu, a nie szybki numerek, zacznijcie grać w „grę tuż po”. Niech to będą pieszczoty, trochę śmiechu, miłość francuska, błądzenie dłońmi po jej piersiach, pośladkach i całym ciele.

 

Cokolwiek, byle nie przewracanie się na drugi bok albo zmiana tematu. Wdzięczność partnerki zaskoczy cię!

 

Foto: iStock

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska