Nagość czyni szczęśliwym

2017-01-27
Nagość czyni szczęśliwym

Jednak. Po latach badań potwierdziło się to, o czym gdzieś tam z tyłu głowy pewnie każdy z nas wiedział. Im więcej golizny, przebywania w domu, czy na plaży bez ubrania, tym człowiekowi jest lepiej.

Naturyści mogą triumfować. Oni wiedzieli to od dawna, teraz w sukurs tej wiedzy przychodzą im badacze. Szef zespołu dr Keon West z wydziału psychologii Uniwersytetu Londyńskiego mówi: „Nie tylko wiemy, że nagość czyni szczęśliwym, ale wiemy też dlaczego”.

 

Po pierwsze, ci którzy spędzają czas nago lub częściowo nago, znacznie bardziej akceptują swoje ciała. Za pomocą ankiet udało się wykazać, że nie są sfrustrowani drobnymi lub nawet poważniejszymi swoimi niedoskonałościami. Mniej martwią się wagą, krótkimi nogami, czy dalekim od „ideału” kształtem ciała. Mają to w nosie, kolokwialnie mówiąc.

 

Druga część badania miała miejsce w Yorkshire Wildlife Park i British Naturism's Waterworld. Ochotników, którzy nie są naturystami, skłoniono do rozebrania się i przebywania wśród tych, którzy są do tego przyzwyczajeni. Ich samopoczucie poprawiło się może nie natychmiast, ale po pewnym czasie, za to znacznie.

 

Dr West wyjaśnia, że „nasze czasy są naprawdę trudne dla ludzi chcących być szczęśliwszymi. Ideał ciała, wszechobecność tego wzoru, któremu nie potrafi sprostać większość ludzkości, sprawia, że brak akceptacji własnej fizyczności stał się plagą”.

 

Ludzie mają ogromne problemy psychiczne związane z dążeniem do ideału. Własne ciała, obiektywnie będące „w porządku”, nie pozwalają im być szczęśliwymi. Co ciekawe, dotyczy to zarówno kobiet, wyrzucających sobie głównie nadmiarowy tłuszczyk, jak i mężczyzn frustrujących się porównaniami z nie wychodzącymi z siłowni sportowcami.

 

Wydaje się, że nagość – jak najwięcej jej – jest odpowiedzią. Zatem ciuchy w dół!

 

Źródło: "Journal of Happiness Studies"

 

Foto: iStock

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska