Orgazm w królestwie zwierząt. Fragment książki „Dziki seks"

2017-02-13
Orgazm w królestwie zwierząt. Fragment książki „Dziki seks"

Według powszechnego przekonania seksualna rozkosz i – co za tym idzie – orgazm, są domeną ludzi, a w królestwie zwierząt nie istnieją. Bzdura! Dowodzi tego dr Carin Bondar w swojej książce „Dziki seks", która właśnie ukazuje się w języku polskim. U nas przeczytacie fragment tego kompendium zwierzęcego seksu. Fragment poświęcony temu, co dla ludzi w seksie najlepsze – przyjemności.

Przyjemność nie pojawiała się dotąd w tej książce zbyt często. Niestety, prawda jest taka, że w królestwie zwierząt nie wiąże się ona powszechnie z seksem. Powodów jest kilka. Przede wszystkim nie możemy po prostu zapytać zwierząt, jak się czuły. Było ci dobrze? Doszłaś? Nie jesteśmy w stanie się tego dowiedzieć. Oczywiście w przypadku gatunków, u których występują techniki seksualne przypominające tortury, a partnerzy są kłuci, duszeni lub zabijani, można raczej zakładać, że nie sprawia im to fizycznej przyjemności. Jednak istnieją także gatunki, u których seks przebiega w sposób mogący dawać pozytywne doznania. Przykładem może być „hipoteza wąsaczy” dotycząca życia seksualnego meksykańskich rybek z gatunku molinezji ostroustej (Poecilia sphenops).

 

Zaobserwowano, że wyrostki naskórka (innymi słowy: wąsy) na górnej szczęce niektórych samców zapewniają im przewagę w rozmnażaniu płciowym. Samice wolą kojarzyć się i kopulować z wąsatymi samcami, mimo że te dodatkowe szczecinki nie wiążą się z żadną wyraźną korzyścią biologiczną ani fizjologiczną. Co prowadzi nieuchronnie do wniosku, że te włókienka zapewniają samicy przyjemne pobudzenie przed kopulacją, bo samce wyraźnie je nimi pieszczą – wielokrotnie dotykają wąsami strefy genitalnej samicy. Inny przykład takiej, jak możemy podejrzewać, przyjemnej stymulacji pochodzi ze świata bezkręgowców. Samce skorków (Euborellia brunneri) przejawiają fenotypowe zróżnicowanie genitaliów. Mówiąc wprost, niektóre samce mają bardzo długie penisokształtne wypustki, a inne – niekoniecznie. Samce z dużymi członkami pod innymi względami nie różnią się od samców z krótkimi. Nie są bardziej dominujące w hierarchii społecznej, większe ani zdrowsze. Różnica w morfologii genitaliów wynika z prostej cechy genetycznej. Można by dojść do wniosku, na podstawie tego, co wiemy o wybredności samic, że samce o krótkich członkach powinny osiągać większy sukces reprodukcyjny, bo plemnikom mniej czasu zajmie przedostanie się przez krótką rurkę niż przez długą. Samicy bardziej by się opłacała szybka kopulacja, bo dzięki temu zaoszczędziłaby czas na inne biologicznie istotne czynności. Jednak w naturalnym środowisku obserwuje się coś zupełnie przeciwnego! Samice raz po raz wybierają kopulację z samcami o długich członkach, odrzucając te o krótkich penisach. Dlaczego? Zdaniem badaczy „podczas kopulacji genitalia pewnych samców mogą wywoływać bardziej przychylne reakcje samicy dzięki lepszej mechanicznej lub stymulacyjnej interakcji z żeńskim układem rozrodczym”.

 

Co prawda nie jesteśmy w stanie jednoznacznie stwierdzić, że to seksualna przyjemność leży u podstaw rybich wąsów i wyjątkowo długich penisów skorków. Istnieją jednak inne przykłady struktur, z których można wyciągnąć bardziej bezpośrednie wnioski o seksualnej satysfakcji. Bawoliki (rodzaj Bubalornis) to ptaki znane z jedynych w swoim rodzaju narządów płciowych. Samce mają powiększony falloidalny narząd, umieszczony przed kloaką. Samice – jego szczątkową, niefunkcjonującą wersję. Falloid nie ma zdolności erekcji ani przewodu wytryskowego. Zbudowany jest w całości z tkanki łącznej i nie przypomina żadnego innego penisa czy penisokształtnego organu w królestwie zwierząt. Już samo jego istnienie stanowi zagadkę, nad którą naukowcy głowią się od setek lat. Z ostatnich badań wynika, że falloid odgrywa podstawową rolę w doprowadzaniu samców do wytrysku, a badacze stawiają hipotezę, że bawoliki są jedynymi samcami ptaków, które mają orgazm. Co ciekawe, zakłada się, że falloid stymuluje także samicę. Kopulacja u bawolików jest dość długa, co uznaje się za strategię samca mającą zabezpieczyć mu ojcostwo, kiedy już dojdzie do ejakulacji. Jak samiec zadowala samicę już po transferze nasienia? Najwyraźniej dzięki dalszej stymulacji narządem falloidalnym. Wygląda na to, że bawoliki są jedynymi ptakami w królestwie zwierząt, które znają luksus przyjemności seksualnej!

 

U ssaków sytuacja powinna wyglądać nieco inaczej. Wszystkie samice ssaków mają łechtaczkę, która naszemu gatunkowi przynosi dużą przyjemność seksualną z orgazmem włącznie. Czy u innych ssaków służy temu samemu celowi? Trudno powiedzieć, chociaż można wyciągnąć pewne ogólne wnioski, jeśli chodzi o procesy fizjologiczne tego rodzaju jak te, które zachodzą przy szczytowaniu kobiet. Zwłaszcza wśród naczelnych u wielu samic odnotowuje się przyspieszenie tętna i oddechu oraz wzrost ciśnienia krwi związane ze stymulacją pochwy i łechtaczki. Podczas orgazmu u kobiet obserwuje się mimowolne, rytmiczne skurcze mięśni w pochwie, macicy oraz zwieraczu odbytu i takie same skurcze zaobserwowano u samic innych naczelnych, co prowadzi do oczywistego wniosku, że te panie także osiągają orgazm. U szympansów, bonobo i makaków orgazm samic jest również związany z ich następującą reakcją: samice ściskają kurczowo swojego partnera i sięgają rękami do tyłu, jednocześnie wydając charakterystyczne wokalizacje i przybierając charakterystyczny wyraz twarzy. Ogólnie rzecz biorąc, wydaje się zupełnie jasne, że szczęśliwe samice naczelnych na całym świecie doświadczają orgazmu. Jedna z ciekawszych debat w środowisku naukowym dotyczy tego, dlaczego i po co takie zjawisko występuje.

 

Powstały dwie główne hipotezy tłumaczące istnienie kobiecego orgazmu. Pierwsza mówi, że orgazm samic jest tylko efektem ubocznym jego występowania u samców. Ponieważ struktura i funkcja penisa mają tak istotne znaczenie dla męskiego sukcesu reprodukcyjnego, a łechtaczka jest szczątkowym penisem, zasadniczo samice cieszą się orgazmem bez żadnego istotnego powodu ewolucyjnego. Druga hipoteza to hipoteza wyboru partnera, według której orgazm wyewoluował, aby odegrać rolę w selekcji partnerów, zwiększając prawdopodobieństwo pomyślnego zapłodnienia przez wysokojakościowych samców. Większość dowodów wskazuje, że chociaż można mówić o pewnym wspólnym ewolucyjnym początku potencjału męskiego i żeńskiego orgazmu (tj. łechtaczce jako szczątkowym penisie), między tymi orgazmami istnieją ogromne różnice sugerujące, że musiały ewoluować w zupełnie innych kierunkach.

 

Orgazmy samców są fizyczne, namacalne i można je wywołać w przewidywalny sposób. Orgazmy samic to sprawa bardziej skomplikowana i psychologicznie złożona, w dodatku mogą następować wielokrotnie, jeden po drugim. O ile jest czymś oczywistym, że męski orgazm działa na rzecz sukcesu reprodukcyjnego, różne aspekty żeńskiego orgazmu sugerują, że on także sprzyja poczęciu potomstwa. Skurcze pochwy mogą pobudzać samca do ejakulacji, a związane z nimi zmiany ciśnienia w macicy „zasysają” plemniki do środka. W dodatku perystaltyczne skurcze macicy wywoływane wydzielaniem oksytocyny przy orgazmie pomagają przetransportować plemniki przez żeński układ rozrodczy. Z ewolucyjnego punktu widzenia chyba najbardziej znamienny jest fakt, że kobiecy orgazm pojawia się częściej w czasie lub w okolicach owulacji, w szczycie okresu płodnego w miesięcznym cyklu reprodukcyjnym kobiety.

 

Dla mnie jednym z najciekawszych aspektów kobiecego orgazmu jest to, że jego częstotliwość ma bezpośredni związek z konkretnymi partnerami. Istnieje jednoznaczna pozytywna korelacja między więzią w parze a orgazmem u kobiet, w którego powstawaniu przypuszczalnie pośredniczy hormon oksytocyna. Jeśli kobieta jest nieszczęśliwa ze swoim seksualnym partnerem (albo tylko go toleruje), osiągnięcie orgazmu jest bardzo mało prawdopodobne. Ten związek między kobiecym orgazmem a partnerem wysokiej jakości obserwujemy także u innych naczelnych, u których wiele samic doświadcza częstszych orgazmów, kiedy kopuluje z dominującymi samcami. W jednym z eksperymentów stojące nisko w hierarchii samice makaka japońskiego (Macaca fuscata) skojarzone z samcami o wyższej randze doznawały orgazmu najczęściej, natomiast samice z górnych szczebli skojarzone z samcami o niskim statusie – najrzadziej. Chociaż nie jest to szczególnie zaskakujące, zdaje się potwierdzać, że my, samice gatunku ludzkiego, nie jesteśmy jedynymi kobietami, dla których seksualna przyjemność jest doświadczeniem nie tylko fizycznym, ale także emocjonalnym.

 

 

Fragment książki Dziki seks. Niesamowite, zaskakujące i absolutnie porażające fakty z życia intymnego zwierząt publikujemy dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.

 

Carin Bondar – doktor nauk biologicznych, pisarka i prawdziwa maniaczka nauki. Autorka programów na Discovery Channel i gospodyni programu w Netfliksie, gwiazda TED-a i YouTube'a. 

 

fot. iStock

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska