Najbardziej religijni oglądają najwięcej pornografii

2017-04-03
Najbardziej religijni oglądają najwięcej pornografii

Teoretycznie ci, którzy w największym stopniu deklarują swoją religijność powinni krzywić się z obrzydzeniem na samą myśl o oglądaniu takich bezeceństw, jak filmy pornograficzne. A jak jest w rzeczywistości? Amerykanie postanowili to sprawdzić.

Nie wszyscy wiedzą, że Amerykanie lubią zwyczajowo określać pewne regiony swojego kraju w zależności od ich cech charakterystycznych. Stąd na przykład północno-zachodnia część ze szczególnie rozwiniętym rolnictwem jest nazywana pasem kukurydzy, a ten, gdzie niegdyś królował przemysł ciężki w przeszłości przezwano pasem stali, a obecnie jest to pas rdzy. Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych mają także swoje określenie na południowo-wschodnią część kraju, gdzie dominują konswerwatywni protestanci. Ze względu na ich wysoką religijność, a także fakt, że wielu z nich traktuje Biblię niezwykle dosłownie, region ten został nazwany pasem biblijnym.

Dlaczego o tym mówimy? Ano dlatego, że Amerykanie postanowili sprawdzić, czy wyznanie oraz gorliwość w jego wyznawaniu ma przełożenie na zamiłowanie do oglądania pornografii – a jeśli tak, to jakie. W tym celu przeanalizowali wyszukiwania słowa „porn” we wszystkich pięćdziesięciu stanach na przestrzeni ostatnich sześciu lat. Ktoś mógłby powiedzieć, że tego typu badania nie będą zbyt miarodajne, bo w końcu nie każdy, kto wpisuje to słowo w wyszukiwarkę, musi od razu szukać wiadomych treści. W tym przypadku jednak miało to swoje uzasadnienie – Amerykanie właśnie w ten sposób szukają szukają filmów dla dorosłych.

 

Po przeanalizowaniu wyszukań okazało się, że jeden z regionów Stanów Zjednoczonych wyróżnia się na tle reszty jeśli chodzi o częstotliwość wpisywania słowa „porn” w wyszukiwarkę. Jak na ironię, był to właśnie wspomniany pas biblijny, tak więc pozorna wstrzemięźliwość i deklarowana wierność naukom Kościoła niekoniecznie musi iść w parze z niechęcią do oglądania wiadomych treści…

 

Jakby się nad tym zasanowić, to w zasadzie ma to więcej sensu, niż mogłoby się wydawać w pierwszej chwili. Głęboko religijni ludzie wierzą, że seks powinno uprawiać się tylko w celu prokreacyjnym i z zasady odrzucają możliwość stosowania antykoncepcji. Natura jednak robi swoje, więc z popędem trzeba sobie jakoś radzić. Jak się okazuje, w takim przypadku konserwatywni protestanci decydują się na popełnienie grzechu Onana. Czy takie wyjście jest lepsze od stosowania antykoncepcji. Cóż, nie nam oceniać…

 

foto: Gutzemberg / iStock

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska