5 pozycji, o których myślimy, że kobiety ich nienawidzą

2017-04-05
5 pozycji, o których myślimy, że kobiety ich nienawidzą

Są takie łóżkowe konfiguracje, których nie proponujemy, bo myślimy, że kobiety ich nie lubią. Co za bzdura, jak się potem najczęściej okazuje!

 

Odwrotne ujeżdżanie

 

To jest tak męsko-szowinistyczno-świńskie – wyobrażamy sobie – że na samą myśl mamy dreszcze i wstydzimy się zaproponować. No bo przyjrzyjmy się tej pozycji z bliska. Jest przecież na wskroś spełnieniem męskich fantazji, a kobietom niewiele daje. One mają wątpliwą przyjemność wpatrywania się w nasze stopy, co – jeśli rzecz trwa długo – jest dość monotonne. A my patrzymy na podskakujący tyłek.

 

Tymczasem rzecz ma się zupełnie inaczej. Kobiety rządzą wszystkim, tempem i głębokością penetracji przede wszystkim. Być może nie mają wizualnych podniet, ale też nie są aż takimi wzrokowcami jak my. W zamian penis układa się tak, że stymuluje przednią ścianę pochwy, właśnie tam mieści się mityczny punkt G. Z kolei wytrawne kochanki mogą w tej pozycji dodatkowo pobudzać swoje łechtaczki. I to tak, że partner tego nie widzi (mógłby pomyśleć, że sam nie wystarcza, co nie jest prawdą). Zatem: same plusy.

 

Na pieska

 

To chyba największy mit dotyczący seksu. Że tylko my lubimy ostrzejszą jazdę, a kobiety delikatny seks, pełen romantyzmu, czułości i oddania. Tak, one ten też lubią, ale czasami po prostu chcą być wzięte mocno, szybko, dogłębnie i nieco brutalnie.

 

A właśnie pozycja na pieska jest do tego idealna. Pełnia władzy znajduje się w rękach faceta. To my decydujemy za co chwytamy, jak partnerkę układamy, jak mocno i głęboko wchodzimy. Wiele kobiet uwielbia właśnie to oddanie się i nie waha się żądać właśnie takiej formy współżycia. Gdyby nie wrodzona delikatność, napisalibyśmy, że są panie, które kochają być przerż***te. Pozycja na pieska jest to wykonania tego zadania idealna.

 

Misjonarz

 

Nuda i jeszcze raz nuda. Pozycja podstawowa, której używa ludzkość od tysięcy lat. Na dodatek religijna nazwa i purytańskie skojarzenia. Kto chciałby się tak kochać?

 

Bzdura! Bzdura goniąca bzdurę. Żadna inna pozycja nie zapewnia takiej intymności, a tę kobiety kochają ponad wszystko. Prawidłowo wykonany misjonarz pozwala partnerce oddać się partnerowi. Nie są to jakieś ćwiczenia gimnastyczne, ale pozycja, która umożliwia facetowi wejście w odpowiedni rytm. A właśnie rytmiczność powtórzeń jest najlepszym sposobem na orgazm. Kobiety doskonale o tym wiedzą, dlatego poczciwy misjonarz zawsze będzie darzony przez nie szacunkiem.

 

Jeszcze jedna zaleta: misjonarz, dzięki bliskości i specyficznej konfiguracji, drażni łechtaczkę. To także pomaga osiągnąć kobiecie pełnię satysfakcji.

 

Dziewczyna na górze

 

Kolejna pozycja, którą uważamy za szowinistyczną. Myślimy sobie, że to otwarcie wypowiedziana deklaracja: „Kocham twoje cycki bardziej niż ciebie”. Tymczasem trzeba wrócić do argumentu z odwróconej kowbojki. A zatem po pierwsze: niektóre kobiety uwielbiają kontrolować tempo i głębokość. A po drugie: one są w większości przypadków dumne ze swoich piersi i chcą nam je pokazywać.


69

 

Ostatnia pozycja to kompromis. Ja tobie coś, a ty coś mnie. Tak ją traktujemy, jako formę handlu, a nie przyjemności. I obawiamy się, że zaproponowanie takiej pozycji jest w ten sposób odbierane.

 

Tymczasem nie ma niczego złego w dobrym handlowym układzie. Kobiety bardzo często spinają się, kiedy dajemy im seks oralny. Czym? Są przekonane, że nie sprawia nam to przyjemności, robimy to z obowiązku albo dlatego, że naczytaliśmy się o tym (na Playboy.pl). Lub wprost: nudzi nam się to.

 

To oczywista nieprawda, kto nie lubiłby obcować z wrotami rozkoszy twarzą w – powiedzmy – twarz. No ale 69 nieco łagodzi kobiece obiekcje wymienione powyżej. Skoro za tę rzekomą „nudę” mogą nam coś zaoferować, to są szczęśliwe raczej niż skrępowane, czy zniesmaczone.

 

69 to naprawdę niezły układ. Warto w niego wejść.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska