Świąteczny kac

Świąteczny kac

Facet poprosił po seksie, żebym dała mu swoje majtki. Zły ruch, bo poczułam się jak element kolekcji i nie miałam już ochoty na powtórkę. Dowiedziałam się potem, że prosił o to także parę moich kumpeli. Ciekawe, co potem robił z tą bielizną. Pokazywał kolegom? Przyklejał w pamiętniku? Zakładał na siebie i łaził tak po domu? – zastanawiała się Anka.

Ale majtek mu nie dała, mimo że był to czas dzielenia się. Jedno ze świątecznych spotkań firmowych przed Bożym Narodzeniem. Zamiast bonów prezentowych do supermarketów, kolacja w luksusowym hotelu i legalne picie alkoholu przy szefie. Plus butelka dobrej wódki jako podarunek przy wyjściu. Niektórzy wypili ją jeszcze tej samej nocy, w towarzystwie koleżanki lub kolegi z pracy.


– Budzisz się i widzisz obok siebie faceta. W głowie szumi. Opieprzasz samą siebie: znowu! – śmieje się Małgosia. – I tak mam niewiele przyjemności z takiego seksu, bo po alkoholu mniej czuję. Robię to z czystej ambicji zaliczania: dla świadomości, że nie oparł mi się kolejny mężczyzna. Mimo że ma żonę, dziewczynę i tak dalej. Potem spotykam ich razem przy jakiejś okazji i czuję wyższość. Że facet tej kobiety je mi z ręki, że mam go na telefon. A ona nic nie wie i jest dla mnie miła. Muszę tylko uważać, żeby akurat o tym kochanku nie opowiadać za dużo przyjaciółkom – bo któraś sypnie. Koleżanka pracuje w dużej korporacji w Londynie. Tam na imprezach świątecznych zdarza się seks na oczach znajomych. Ludzie zupełnie tracą kontrolę. I uwieczniają to na amatorskich filmach. U nas nie jest jeszcze tak źle.


Zasada jest prosta – wykorzystajcie naszą słabość do bycia w centrum uwagi. Szczególnie że na świątecznych spotkaniach jesteśmy zwykle wypięknione i czekamy na komplementy. Dajcie dziewczynie poczucie, że nie jest jedną z wielu – to sprawi, że chętnie spędzi z wami noc. Zawsze wybierze faceta, który nie może jej się oprzeć – bo to dowód na to, jaka jest wyjątkowa. I on się na niej poznał. Wstyd polecieć na gościa, który sprawia wrażenie, że planuje zaliczyć kolejną laskę. Głośno żartuje z kolegami i ma nieustannie rozbiegany wzrok, jakby szukał lepszej okazji. Jeśli podbija najpierw do dwóch innych dziewczyn, a potem startuje do kolejnej – to nawet jeśli podobał się właśnie tej ostatniej, jest u niej spalony. Za to kiedy od początku imprezy stawia na jedną – wtedy nawet nie będąc w jej typie – może liczyć na sukces. Męska wytrwałość jest komplementem, od którego kobiety potrafią się uzależnić.


– Ja już straciłam zainteresowanie śledzikowymi one night standami. Przeżyłam to tyle razy, że głupio byłoby mi kolejny raz wychodzić z imprezy z innym facetem – przyznaje Dorota. – Teraz od fanfar wolę koleżeństwo z chłopakiem, z którym się bzykam. Oby tylko nie sugerował, że będzie z tego coś więcej. Łapię się na tym, że jeśli on na dzień dobry nie określi sytuacji jasno – to jednak się angażuję. Może powiedzieć otwarcie, że ma kobietę. Albo że właśnie się rozstał i nie jest gotowy na coś nowego. Zrozumiem między wierszami. Miałam takich, którzy po wspólnej nocy spędzali ze mną cały następny dzień. A potem traktowali mnie na korytarzu jakbyśmy byli tylko kumplami z papierosa. Nie lubię tego. Czy naprawdę nie jest przyjemnie pójść ze sobą czasem na wino, a potem do łóżka, bez wchodzenia w poważny związek? Wszyscy musimy być tacy cool?


Kobiety też mają czasem ochotę na prosty seks. Bez zostawania na noc i fetyszyzowania tego obowiązkowego wspólnego śniadania. – Nawet kiedy jestem singielką i nie muszę się w domu nikomu tłumaczyć, zwykle chcę wyjść od faceta kiedy jestem jeszcze podchmielona i dochodzić do siebie we własnym towarzystwie – mówi Kasia. – Cztery lata temu zaczęłam pracę w nowej firmie, akurat jakoś w grudniu. Wyskoczyliśmy z paroma osobami na śledzika i wódkę. Pod koniec wieczoru podszedł do mnie kolega i zapytał czy jedziemy do mnie czy do niego. Szkoda, że tak banalnie. Wybiło mnie to trochę z rytmu, ale spontanicznie wypaliłam: do mnie. Zrobił dziwną minę. Chyba zakładał, że go spławię. Ale wiedziałam, że patrzył na mnie cały wieczór, że miał na mnie ochotę. Ja po rozstaniu, rok bez seksu. Więc po co zwlekać? Było dobrze, chciałam potem powtórzyć spotkanie. Tylko tu inicjatywa jest już po stronie faceta. Krąży tyle mitów o puszczalskich imprezowych panienkach, że kobiety raczej nie odzywają się potem same. Czekają, żeby facet zaprosił na jakąś pizzę, na piwo. Po przyjacielsku i bez ciśnienia na układ damsko-męski. Jeśli mają znów wylądować w łóżku, to i tak to zrobią.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska