Gra o seks

Gra o seks

Pierwsze zaskoczenie: na Tinderze są naprawdę atrakcyjne osoby. Zresztą do korzystania z seks- serwisów randkowych przyznają się moje najatrakcyjniejsze koleżanki. Jedna z nich, modelka, śmieje się, bo nikt z użytkowników nie wierzy, że to naprawdę ona. Inna trafiła tam na żonatego sąsiada. Niespodzianek może być sporo.

Kiedy zalogowałam się tam pierwszy raz, wyskoczyły mi zdjęcia facetów, którzy są w pobliżu. Przeglądałam je z czystej ciekawości i wiesz, co się okazało? Że przesuwając w prawo wysyłałam każdemu z tych chłopaków informację, że mi się podoba. Po kwadransie miałam kilkadziesiąt tak zwanych matchy (doborów do pary). A szczerze mówiąc nie zawsze byłam zainteresowana – śmieje się Natalia. – Oglądasz setki nieznanych facetów i musisz szybko podjąć decyzję: czy jesteś na tak czy na nie. Więc siłą rzeczy przyglądasz się szczegółom. Śmieszy mnie na przykład, kiedy chłopaki prezentują się garniturze na każdej fotce. Nie mam nic do garniaka, ale akurat to sprawia wrażenie, że praca jest dla niego najważniejsza – a takiego nie chcę. Podobnie panowie w super- samochodach lub uprawiający jakieś drogie sporty ekstremalne. A najlepiej cały komplet – fura, spadochron i fotka „dyrektora”. Taki odpada.
– A ja zawsze „zalajkuję” jak widać, że facet uprawia sport, ale zwyczajny, jak rower, basket czy bieganie. Sama gram w tenisa i lubię ludzi z zainteresowaniami. Powinien też się uśmiechać, zamiast robić nadęte sztuczne miny – mówi Lidka. – Za to zdjęcie z imprezy z jakimiś laskami albo jeszcze lepiej: zdjęcie z dziewczyną, której twarz jest zamazana – to dno, a na- prawdę się zdarza.

Tych niepisanych tinderowych zasad jest sporo. – Ja to chłopakom współczuję. Wiele moich koleżanek uważa, że to facet musi się pierwszy odezwać i to w konkretny sposób – a to przecież nie jest łatwe. Mają przechlapane! Chyba lepiej napisać mniej niż spamować. Teksty typu „Cześć ślicznotko, masz duże oczy” albo „Czego tu szukasz” raczej nie porywają. Nie skreślam panów od razu, ale to już nie to. Podobnie ci, co zamiast słów wklejają uśmieszki i emotikony. Nie umieją pisać? – zastanawia się Natalia. – Facet, z którym zaczęłam się spotykać, zagaił po prostu: „Co słychać, jak mija niedziela?”. Był ciekawy co robię, dopytywał. Fajne uczucie. Tylko błagam panowie, miejcie wyczucie! Kiedyś z jednym gościem mieliśmy się spotkać nad Wisłą, a nagle on wypalił żebym przyjechała do niego na peryferie miasta, bo przecież mam samochód i koło niego jest knajpa. Więcej się nie odezwałam.

Jest jeden błąd, po którym kobieta raczej oleje faceta, nawet jeśli jej się podoba. Bezceremonialne wyłożenie kawy na ławę jeszcze na etapie chatu. – „Szybka akcja? Nie mam czasu, wiec mogę jedynie spotkać się na jeden numerek” – dostałam wiadomość, bez żadnych wstępów. Jakim trzeba być zarozumiałym kretynem, żeby coś takiego napisać! – denerwuje się Weronika. – Ale jeśli on szuka seksu i zasugeruje to zgrabnie w drugim, trzecim zdaniu, to mnie nie odstraszy. Być może szukam tego samego i się dogadamy. Szczerość to podstawa. Zresztą domyślam się intencji, kiedy na zdjęciach pokazuje głównie ciało. Ze zdjęć kobiet też można coś wywnioskować. Jeśli wszędzie pręży się jak kocica, eksponuje dekolt i ma mocny makijaż – to założyła konto na Tinderze dla seksu. Inna być może nie. Faceci tego nie wyczuwają i startują z propozycjami do nie tych dziewczyn, które na to czekają. Podobnie z rozmową. Jeśli ona reaguje ochoczo na erotyczne niedopowiedzenia i nie ucina tematu – to raczej dopuszcza łóżko na pierwszym spotkaniu. Ale też nie można przedobrzyć. Kiedyś na takiej randce zostałam potraktowana jak smakowite mięsko. Zero rozmowy, tylko wlepiony we mnie wzrok. I chwalenie mojego wyglądu. Jeden, dwa komplementy są bardzo miłe. Ale kiedy facet na tym opiera całe spotkanie, to masz wrażenie, że po pierwsze rozmawiasz z przygłupem, po drugie nie interesujesz go jako człowiek. Totalnie nieseksowne. Muszę czuć, że nie jestem jedną z wielu, nawet na jednorazowym spotkaniu.

– Wiesz, ja początkowo szukałam kogoś po prostu do seksu. Teraz wiem, że musi jednak być chemia. Po to się człowiek spotyka najpierw w knajpie, żeby to sprawdzić. Oczywiście po kieliszku wina można od razu zapytać, do kogo jedziemy – uśmiecha się Lidka. – Ale i tak największy błąd to nie spotkać się z kobietą od razu. Następnego dnia może być za późno. Mogę zająć się czymś innym, stracić nastrój. Na Tindera wchodzę właśnie wtedy, kiedy mam chęć na seks. Trzeba kuć żelazo póki gorące.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska