Seks w samolocie to niekoniecznie taka fajna sprawa...

2017-06-12
Seks w samolocie to niekoniecznie taka fajna sprawa...

Seks w samolocie – jedna z najpopularniejszych fantazji. Amerykanie mają nawet specjalne określenie na tych, którzy tego doświadczyli: „The Mile High Club”. Tyle że okazuje się, że tak naprawdę mało kto to robił. A jeszcze mniejsza liczba ludzi jest z seksu w przestworzach zadowolona.

W teorii znakomita sprawa – jesteś na wysokości wielu kilometrów nad Ziemią i uprawiasz seks. Wygląda to na niezły wyczyn i myśląc o tym wyobrażamy sobie intensywny orgazm wzmocniony przez niecodzienność doświadczenia. Zresztą wszyscy mają taką fantazję, kobiety też. W praktyce są jednak pewne istotne przeszkody. Toalet w samolotach jest zwykle mało i są niewielkich gabarytów, a zatem jest ciasno i szybko ustawia się do nich kolejka. Poza tym większość ludzi robi tam jednak coś innego niż uprawianie seksu. Co przecież może skutecznie obrzydzić namiętne uniesienia...

 

Ale do rzeczy. Jetcost.com przeprowadził badania na temat seksu w przestworzach. Polegały na przepytaniu o doświadczenia 5000 dorosłych, którzy latają samolotami. Częstotliwość lotów – najróżniejsza. Badani prawie jednogłośnie przyznali, że zdecydowanie przedkładają seks przed odlotem (nawet na lotnisku) ponad ten w samolocie. No i, powiedzmy sobie szczerze, tylko 8 proc. ankietowanych przyznało się do tego, że przynajmniej raz w życiu uprawiało seks w przestworzach. W dodatku większość z nich mówi wprost – zrobiło to tylko po to, by „odhaczyć” to doświadczenie na „liście rzeczy do zrobienia przed śmiercią”.

 

87 proc. spośród ludzi, którzy kiedykolwiek uprawiali seks na pokładzie samolotu przyznaje, że robiło to z towarzyszami podróży, podczas gdy 5 proc. – że robiło to z całkowicie obcymi ludźmi. Niby to „tylko” 5 proc., ale czy rzeczywiście „tylko?”

 

Co ciekawe, nie wszyscy, którzy uprawiają seks w samolocie, robią to w toalecie. Właściwie to miejsce wskazało tylko 42 proc. Co jeszcze ciekawsze, aż 28 proc. przyznaje, że robiło to... w szafkach bagażowych (ale jak to?! – pytamy zdziwieni). 14 proc. odważnych zdecydowało się na seks „pod płaszczykiem”.

 

Jeszcze jedno ustalono z całą pewnością – najbardziej kusi zakazany owoc. Wychodzi na to, że w prywatnych kabinach VIP-owskich – które wydają się wprost do tego przeznaczone – seks uprawia tylko 12 proc. z ludzi, którzy nimi podróżują. Dlaczego – nie potrafimy wyjaśnić. I nawet nie chcemy wiedzieć. Boimy się, że ta znieczulica jest zaraźliwa...

 

fot. iStock

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska