Jurne chłopaki

Jurne chłopaki

Czy zastanawialiście się już kiedyś, jaką liczbę potomstwa można by uznać za dużą? 10, może 15, wydaje się całkiem sporo, dla przeciętnego zjadacza chleba. Poniżej przedstawimy wam ludzi, dla których wspomniane liczby, były jedynie igraszką.

U pań sprawa jest wiadoma, pewnych rzeczy się nie przeskoczy, choć w obecnych czasach nauka usilnie próbuje. Kobiety mogą mieć dużo dzieci, ale ta liczba podlega pewnym limitom, choć i tak nie takim jak Wam się wydaje . Natomiast co do panów, można by rzec, że ogranicza ich jedynie własna fantazja, oraz mobilność. “Nie owijając w bawełnę”, przed wami prawdziwi rekordziści, jeśli chodzi o liczbę pociech sprowadzonych na łono matki ziemi.

 

1500. Tak, nie przewidzieliście się, ani piszącemu nie dostawiło się omyłkowo o jedno 0 zbyt dużo. Genghis Khan, miał prawdopodobnie udział w poczęciu właśnie tylu pociech. Twórca Mongolskiego Imperium na przełomie XII i XIII wieku sporo podróżował i delikatnie ujmując nie lubił “zasypiać gruszek w popiele”. Dzięki badaniom genetycznym naukowcy ustalili, że blisko 0,5% obecnej ludzkiej populacji może być z nim spokrewnione. W Azji podobno nawet co 10 osoba może do Khana mówić per “dziadku”. Myli się jednak ten kto myśli, że Khan przyczynił się do “przeludnienia” w swoich czasach. Jego wyprawy wojenne mogły kosztować życie nawet 40 milionów ludzi. Dużo to mówi o tym dlaczego jego genotyp jest tak popularny.

 

900. Sułtan Maroka Ismail Ibn Scharif, doczekał się właśnie takiej gromadki dzieci. Sporty zespołowe na przełomie XVII i XVIII wieku nie były jeszcze tak popularne jak obecnie, a szkoda. Ze swoimi pociechami Sharif mógłby rozgrywać całe turnieje… rugby, o piłce nożnej nie mówiąc. Taka liczba dzieci wystarczyłaby mu do stworzenia ok. 80 drużyn piłkarskich, czyli mógłby zorganizować nawet ligi okręgowe.”Wojowniczy Król” jak go zwali w owych czasach, był bardzo wymagającym władcą, taki obecnie przeciętny “korpo menago”, ponoć blisko 30 tysięcy niewolników zostało przez niego posłanych na śmierć “za lenistwo”.

 

 

600. Ostatnie miejsce na podium, oraz niewielka “frajda” przy płodzeniu. Doktor Bertold Weisner odchodzi z brązowym medalem. Weisner był żydem pochodzącym z Austrii, w połowie lat 40 w Wielkiej Brytanii brał udział przy założeniu kliniki zajmującej się walką z bezpłodnością. Waisner jako intelektualista, spełniał jedno z podstawowych kryteriów jakie pacjentki kliniki wymagały od dawców nasienia. I tak, dosłownie, przy użyciu własnych rąk stał się biologicznym ojcem dla całkiem pokaźnej gromadki. Co ciekawe, osobiście i bezpośrednio stoi za przyjściem na świat uznanej Brytyjskiej pisarki Evy Ibbotson.

 

Było o panach poświęćmy choć trochę uwagi płci pięknej. Wyśrubowany rekord u pań dzierży bezapelacyjnie pewna Rosjanka.

69. Charakterystyczna liczba. Nie dziwota, że nasza rekordzistka, plasująca się na samym szczycie podium, wstrzeliła się właśnie w nią. Jak złośliwy jednak bywam los, aby matka takiej liczby dzieci, nie została zapamiętana nawet z imienia. Musimy zatem o niej mówić Pani Vassiliev. Żona Fedora Vassilyeva, miała ponoć urodzić, w odstępie 40 lat (1725-65), “zestaw” złożony z: 16 bliźniąt; 7 trojaczków oraz 4 czworaczków. Co ciekawe Pan Vassilev na tej liczbie nie poprzestał. Z drugą żoną doczekał się jeszcze 18 pociech. Co daje i tak „kiepski” wynik, względem naszego podium z Genghis Khanem na czele.


PS Niektórzy naukowcy co prawda podważają rezultat Pani Vasiliev jednak, jak wiemy, to jedna wielka zgraja niedowiarków, która nic tylko by zawsze mąciła.

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska