Wibrator, który ona zawsze może nosić... na sobie

2017-07-11
Wibrator, który ona zawsze może nosić... na sobie

Kobiety używają wibratorów – taka jest prawda. Czasami razem z wami, a czasami same. Ale oto całkiem nowy typ wibratora. Taki, który można nosić zawsze przy sobie. Blisko przy sobie. W majtkach.

Nazywa się Eva i jest reklamowany jako wibrator dla par. Taki, który może pomagać podczas seksu – wy uprawiacie seks waginalny, a jej łechtaczką zajmuje się Eva. Nie brzmi to źle, prawda?

 

Ale uwaga, jest też drugie zastosowanie. Jakie? Najpierw wyjaśnijmy, że budowa tego wibratora jest niecodzienna. To urządzenie, którego nie trzeba trzymać w ręku. Jest wyposażone w specjalne uchwyty, które pozwalają mieć Evę zawsze przy sobie. Czy raczej na sobie! Już wiecie o co chodzi?

 

 

Otóż Eva doskonale nadaje się do niewidocznej, ciągłej stymulacji... w miejscach publicznych. Wyobraźcie sobie taką sytuację: siedzicie naprzeciwko siebie w restauracji, zaglądasz jej głęboko w oczy, i za pomocą zdalnego sterowania dajesz znać Evie, żeby zaczęła działać. Na najmniejszych, ale jak najbardziej wyczuwalnych dla niej obrotach.

 

Niezłe, co? A dodatkowo musicie wiedzieć, że wibrator jest wykonany z silikonu posiadającego wszelkie atesty medyczne, jest wodoodporny i wyposażony w bardzo trwałą baterię – wytrzyma do pięciu godzin na najniższych (ale skutecznych, to już ustaliliśmy!) obrotach albo do godziny na najwyższych – chodzi o tradycyjne użycie w sypialni. Tyle tylko, że bez konieczności używania rąk.

 

Za wprowadzenie Evy na rynek odpowiadają dwie kobiety – Alexandra Fine i Janet Lieberman – zakładamy więc, że dobrze wiedziały, czego potrzebuje kobieta. I nie tylko my tak zakładamy – dwie przedsiębiorczynie w 2014 roku zebrały na swój biznes 575 tys. dolarów dzięki serwisowi Indiegogo. Na początku 2015 roku Eva pojawiła się na rynku. Teraz wibrator nowej generacji stał się przebojem. Według informacji, którą niedawno podał „New York Times” sprzedało się już 65 tys. sztuk urządzenia – każde w cenie 105 dolarów.

 

To prawdziwy sukces – grube dolce zarobione na orgazmie łechtaczkowym. A wy kupilibyście swoim partnerkom Evę?

 

fot. materiały producenta

Polecane wideo

Dodaj komentarz

© 2016 Marquard Media Polska